Pierwszy atrybut to postrzeganie siebie jako fightera: jestem napastnikiem, co oznacza pozycję na boisku i temperament łowcy bramek – jak sam o sobie powiedział prof. Czarnek w wywiadzie dla „Sieci”. To mocny asumpt do współpracy i „nadawania na jednej fali” z prezydentem Karolem Nawrockim.

Dobrym uzupełnieniem – już o charakterze programowym – jest kolejna autodefinicja: „Jestem narodowcem”. To też istotne, że nie „endekiem”, lecz politykiem w typie narodowej demokracji – tej „profesorskiej”: spod znaku Władysława Grabskiego czy Romana Rybarskiego.
Oznacza to także mądre i taktowne zaproszenie do współpracy – niedawnego jeszcze rywala do objęcia kandydatury PiS-u na premiera – ekonomisty i finansisty – Mateusza Morawieckiego.
Ważnym tematem do rozstrzygnięcia w prowadzeniu premierowskiej kampanii jest kwestia charyzmy. I również: szczęśliwie dla profesora Czarnka – nie jest on politykiem charyzmatycznym, któremu zagrażałoby przybranie postawy: manierycznej i wyniosłej niedostępności. Jest natomiast Przemysław Czarnek – z całą pewnością – osobowością i politykiem z charyzmą.
Koreluje to dobrze z rozpoznaniem obszaru osobistej odpowiedzialności. Na pytanie bowiem dziennikarza o stosunek do Donalda Trumpa – Przemysław Czarnek bardzo komplementuje prezydenta USA i zaraz potem dodaje, że jego programem jest „czarnkizm, a nie trumpizm”.
Nie brakuje zatem profesorowi Czarnkowi poczucia własnej wartości. Ale jednocześnie i to natychmiast akcentuje on – swą czułość i naturalną wdzięczność wobec rodziny i najbliższych. Na pytanie: jaka jest najważniejsza wartość, którą zawdzięcza swym rodzicom i wychowaniu rodzinnemu – Przemysław Czarnek odpowiada jednym tchem i słowem: prostota.
Prostota: jako źródło mocy, wzmagane naturalnością i brakiem ograniczeń, które nieuchronnie musiałyby narzucać – rozmaite konwencje czy maniery.
Ta komplementarność pozornych przeciwieństw w osobowości Przemysława Czarnka i – tym samym – w jego publicznym wizerunku jest Jego największym atutem.
fot. Wikpedia
