CZĘSTOCHOWA 2045. MIASTO TALENTÓW. Odcinek II


Czy Częstochowa może stać się polskim Eindhoven?

 

 

Przez lata polskie miasta zadawały sobie niewłaściwe pytanie: „Jak przyciągnąć kolejną fabrykę?”
Dziś zwyciężają te, które podchodzą inaczej: „Jak przyciągnąć ludzi, którzy stworzą kolejne fabryki, technologie i firmy?”
To nie jest różnica semantyczna. To różnica pomiędzy gospodarką XX a XXI wieku.
Częstochowa stoi przed największym wyzwaniem od dekad. Najważniejszym problemem gospodarczym naszego miasta nie jest obecnie bezrobocie. Nie jest nim również brak terenów inwestycyjnych.
Jest nim demografia. Według danych statystycznych liczba mieszkańców spadła w ostatnich latach do około 201 tysięcy. Jeszcze kilka lat temu było to wyraźnie ponad 220 tysięcy ludności. Tempo redukcji należy do najwyższych wśród dużych polskich miast. Prognozy GUS wskazują, że proces ten będzie kontynuowany również w kolejnych dziesięcioleciach.
Jednocześnie mediana wieku przekroczyła już 48 lat, a osoby po 65. roku życia stanowią niemal 27 procent. To oznacza, że Częstochowa wchodzi w okres gwałtownego starzenia się społeczeństwa i kurczenia zasobów pracowniczych. Nie konkuruje już wyłącznie z Katowicami czy Krakowem, tylko coraz częściej z własną demografią.

Dlaczego jedne miasta się kurczą, a inne rosną?

Ekonomiści zajmujący się rozwojem regionalnym od lat obserwują podobny mechanizm. Miasta średniej wielkości przegrywają, gdy opierają rozwój wyłącznie na tradycyjnym przemyśle oraz handlu. Wygrywają, jeżeli stają się wyspecjalizowanymi ośrodkami kompetencji. Nie próbują być wszystkim dla wszystkich. Stają się najlepsze w jednej lub dwóch dziedzinach.
Eindhoven miało dokładnie ten sam problem.
Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych przeżywało poważny kryzys gospodarczy związany z restrukturyzacją przemysłu elektronicznego oraz ograniczeniem działalności firmy Philips.
Miało trzy możliwości:
1. walczyć o kolejne montownie,
2. zaakceptować powolny regres,
3. zbudować gospodarkę opartą na wiedzy.
Wybrano ostatni wariant.
Powstał model współpracy określany później jako „potrójna helisa”: uczelnie, biznes, samorząd.
Dziś Eindhoven należy do europejskich liderów pod względem liczby patentów przypadających na mieszkańca oraz nakładów na badania i rozwój. Nie stało się to za sprawą jednego wielkiego inwestora, tylko dzięki stworzeniu ekosystemu.

Czego Częstochowa dziś nie musi już budować od zera?
To najważniejsze pytanie całego tekstu.
Wbrew powszechnej opinii nasze miasto posiada kilka niezwykle cennych aktywów rozwojowych.
1. Położenie logistyczne
Częstochowa znajduje się pomiędzy największą polską aglomeracją przemysłową a Warszawą. W promieniu około dwóch godzin jazdy samochodem funkcjonuje kilkanaście milionów konsumentów oraz tysiące przedsiębiorstw. W Europie Zachodniej taka lokalizacja byłaby uznawana za ogromny atut konkurencyjny.
2. Potencjał akademicki
Największym niewykorzystanym zasobem pozostaje Politechnika Częstochowska. W miastach odnoszących sukces gospodarczy uczelnie techniczne przestały pełnić wyłącznie funkcję edukacyjną. Stały się producentami innowacji, start upów oraz nowych technologii.
Prawdziwe pytanie nie brzmi więc: „Ilu studentów ma uczelnia?”
Należy zadać inne: „Ile firm technologicznych powstało dzięki tej uczelni?”
3. Dziedzictwo przemysłowe
Częstochowa posiada wieloletnie tradycje przemysłowe:
– metalurgia,
– obróbka materiałów,
– automatyka przemysłowa,
– produkcja maszyn.
W świecie nowoczesnej gospodarki nie jest to obciążenie.
To fundament dla rozwoju:
– robotyki,
– automatyzacji,
– technologii materiałowych,
– przemysłu kosmicznego,
– technologii medycznych.

Jaką specjalizację mogłaby wybrać Częstochowa?
To kluczowa decyzja strategiczna.
Analiza potencjału miasta wskazuje na trzy najbardziej realistyczne kierunki.
Wariant pierwszy:
Automatyka i robotyka przemysłowa.
Naturalne przedłużenie lokalnych kompetencji gospodarczych.
Wariant drugi:
Technologie materiałowe.
Obszar silnie związany z tradycją przemysłową regionu.
Wariant trzeci:
Technologie dla transformacji energetycznej.
Europa będzie inwestowała setki miliardów euro w efektywność energetyczną, magazyny energii, elektryfikację przemysłu, technologie wodorowe.
Miasto, które zbuduje kompetencje w tym obszarze, będzie korzystało z tego przez dziesięciolecia.

Największy błąd, jaki może popełnić Częstochowa
Próba konkurowania kosztami pracy. To strategia przegrana jeszcze przed rozpoczęciem gry. Zawsze znajdzie się miejsce tańsze.
Miasta odnoszące sukces konkurują kompetencjami, jakością życia, zdolnością przyciągania talentów.
Częstochowa nie musi zostać drugim Krakowem ani następnym Wrocławiem, ani kolejnymi Katowicami.
Jeżeli miałaby wygrać przyszłość, musi zostać pierwszą Częstochową. Miastem średniej wielkości, które świadomie wybrało własną specjalizację gospodarczą i konsekwentnie ją realizuje przez kolejne dwadzieścia lat.
Tak właśnie zrobiło Eindhoven.
Taką drogę wybrało fińskie Oulu.
W tym kierunku poszło czeskie Brno.
I właśnie dlatego dziś są jednymi z najciekawszych miast technologicznych Europy.
Pytanie dla Częstochowy nie brzmi już: „Czy możemy sobie pozwolić na ambitną strategię rozwoju?”
Zadajmy: „Czy możemy sobie pozwolić na jej brak?”

ROBERT LECIŃSKI
RADNY MIASTA CZĘSTOCHOWY

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *