ŻYCIE JAK CIĄGŁY KONCERT


Z Renatą Zaraś, Iwoną i Sylwestrem Czank z Jasnogórskiego Kwartetu Wokalnego „Cantus” rozmawia ks. Grzegorz Ułamek

– Jak rozpoczęła się Wasza działalność?
– Na Jasnej Górze istniał już wcześniej świecki kwartet męski, który także śpiewał chorały gregoriańskie podczas nabożeństw. Kwartet przestał jednak istnieć. Pragnieniem ówczesnego przeora Jasnogórskiego Klasztoru o. Jerzego Tomzińskiego było podtrzymanie tradycji śpiewu gregoriańskiego. To właśnie ojciec Jerzy wyszedł z inicjatywą utworzenia zespołu, który śpiewałby zwłaszcza w czasie Mszy w intencji zakonu. Nasza koleżanka Agnieszka Przeździecka zaproponowała kilku osobom współpracę i tak zaczęła się trwająca do dziś przygoda ze śpiewaniem chorału. Obecnie śpiewamy w składzie: Renata Zaraś – sopran, Iwona Czank – alt, Łukasz Kwarciak – tenor, Sylwester Czank – bas, a przy większych wydarzeniach – takich jak dzisiejszy koncert – pomagają nam cztery dodatkowe osoby: Małgorzata Strojec – sopran, Izabela Bechcicka – alt, Tomasz Rak – tenor, Bartłomiej Zwolski – bas. Wtedy jest to już oktet. Zresztą, funkcjonowanie naszego zespołu bez zastępców – śpiewamy przecież codziennie przez cały rok – byłoby utrudnione. – Śpiewacie przede wszystkim chorał gregoriański. Co to za muzyka?
– Chorał gregoriański, nazywany czasem chorałem rzymskim, jest jednogłosowym śpiewem liturgicznym Kościoła rzymsko-katolickiego. Śpiew ten został ukształtowany na początku VIII wieku. Nazwa pochodzi od Św. Grzegorza Wielkiego, papieża, któremu przypisuje się wprowadzenie chorału. Ale nasze śpiewanie nie ogranicza się tylko do chorału. Nasz repertuar jest bardzo bogaty – śpiewamy utwory klasyków i kompozytorów żyjących współcześnie.
– Chorał w każdym klasztorze był śpiewany inaczej…
– Wtedy nie było jeszcze nut, były neumy, a przy nich niezliczone ilości dodatkowych symboli – znaczków, kresek, zawijasów, które zakonnicy w poszczególnych klasztorach wykonywali według własnych upodobań – jedni szybciej, inni wolniej. Później były podejmowane próby ujednolicenia tego śpiewu. Jednak tak do końca nikt nie wie, ile powinna trwać wartość nuty, czy różnego rodzaju przedłużenia i ozdobniki. Są różne szkoły śpiewu chorałowego. Najbardziej znana współcześnie jest szkoła w benedyktyńskim opactwie w Solesmes. My śpiewamy z librów edycji watykańskiej – ujednoliconej i uproszczonej dla potrzeb wiernych.
– Wasz kwartet jest pewnego rodzaju fenomenem, gdyż śpiewacie chorał w głosach mieszanych…
– Tendencja na świecie jest taka, żeby chorał śpiewały głosy jednorodne. Albo mężczyźni albo kobiety. W czasie Mszy wykonujemy również utwory czterogłosowe, śpiewamy więc chorał na głosy mieszane. Ale to też jest ciekawe.
– Gdzie można Was usłyszeć?
– Codziennie o 8.00 rano śpiewamy w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej podczas łacińskiej Mszy św., w niedziele zaś na trzech Mszach św. o 8.00, 11.00 i 12.00, a także przy okazji różnego rodzaju uroczystości. Poza tym, nie ma zbyt wielu miejsc, w których na co dzień można posłuchać zespołu na żywo.
– Najważniejszym wydarzeniem w historii Waszego zespołu jest…
– Spotkanie z Ojcem Świętym. Dwa razy śpiewaliśmy podczas pobytu Jana Pawła II na Jasnej Górze, w roku 1997 i 1999. To niesamowite przeżycie. Poczuliśmy się zaszczyceni, kiedy Ojciec Święty stanął obok nas i poprosił swojego osobistego fotografa o uwiecznienie tego spotkania na fotografii.
– Koncertujecie poza Polską?
– W najnowszym składzie byliśmy w Sztokholmie, na zaproszenie polskiej ambasady, w ramach obchodów „Dni Polskich”. Nasz śpiew towarzyszył wykładowi o. Jana Golonki – kustosza jasnogórskich zbiorów. Przybyli do Instytutu Polskiego goście mogli wtedy podziwiać wystawę „Polskie Madonny” japońskiego fotografika, który podróżując po polskich sanktuariach fotografował wizerunki Matki Bożej. Bierzemy udział w koncertach kolęd, muzyki pasyjnej, charytatywnych. Często jesteśmy proszeni o oprawę muzyczną Mszy św. na uroczystościach parafialnych czy rodzinnych.
– Świętujecie 10. rocznicę istnienia zespołu. W jaki sposób chcecie uczcić ten jubileusz?
– Chcemy, aby w intencji zespołu odprawiona została Msza św., na którą zaprosimy Ojców Paulinów, naszych współpracowników, sympatyków i dawnych śpiewaków. O dziwo, śpiewających przez te 10 lat nie uzbierało się tak wielu. Chcemy podziękować Matce Bożej za opiekę. Chcielibyśmy także nagrać płytę, choć przy wszystkich innych obowiązkach wiązać się to będzie z dużym wysiłkiem. Chcemy zorganizować także cykl koncertów w Częstochowie i okolicach, aby Ci, którzy nie słyszeli naszego śpiewu, a być może kochają tego typu muzykę, mogli nas posłuchać. Zapraszamy na Jasną Górę. Tu, w Kaplicy, w obecności Matki Bożej, nasz śpiew brzmi najlepiej. Czujemy się tam jak w domu.
Rozmowa została zarejestrowana podczas spotkanie w Emaus Cafe.

GRZEGORZ UŁAMEK

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *