Warto mieć małe przyjemności


Z MAEVE HARAN, autorką książek „Mieć wszystko” oraz „Najlepsze chwile w życiu”, o wolności współczesnych kobiet, balansie między pracą a domem, wadze przyjaźni i małych rzeczy w życiu rozmawia Marcin Wilk

Marcin Wilk: – Zdaję sobie sprawę, że byłaś o to pytana milion razy, ale być może wielu czytelników przeczyta tę odpowiedź po raz pierwszy: za Twoją książką „Mieć wszystko” kryje się historia autobiograficzna, prawda?
Maeve Haran: – Otóż to! Kiedy urodziłam pierwsze dziecko niemal z dnia na dzień wróciłam do pracy w bardzo dużej stacji telewizyjnej. Dopiero po przyjściu na świat drugiego dziecka zdecydowałam, że tak dalej być nie może i muszę odzyskać swoje życie – spróbować przynajmniej. Chciałam mieć wszystko: być i pisarką, i mamą. Mieć po prostu więcej czasu dla swoich dzieci.

– Udało się?
– No więc moja powieść nie jest tylko o rzucaniu pracy, ale raczej szukaniu znalezienia równowagi pomiędzy pracą a życiem. I to chyba mi się udało. Dzisiaj o tym się dużo mówi – na pewno o wiele więcej niż wtedy, gdy pisałam w 1991 roku „Mieć wszystko”. Wtedy postrzegano mnie jako złą kobietę! Teraz sytuacja się zmieniła. Wiele kobiet decyduje się na to, co ja kiedyś.

– Faktycznie się tak dużo zmieniło?
– Moje pokolenie być może jako pierwsze zorientowało się, że możemy mieć wszystko. To znaczy i zrobić karierę, i być matkami w tym samym czasie. Z drugiej strony i ja, i wszyscy moi przyjaciele, postrzegaliśmy godzenie tego jako nieustanną walkę emocjonalną.

– Robi się poważnie, więc może spytam: dużo się śmiałaś podczas pisania „Mieć wszystko”?
– Wszystkie moje książki są faktycznie poważne, chociaż napisane w zabawnym stylu.

– Dlatego pytam.
– Wolę, gdy ludzie podczas czytania się śmieją, choć lubię, gdy w tym samym czasie również myślą nad tym, co czytają. Gdy w tym roku moja książka miała wznowienie, jedna z pracujących matek stwierdziła: „O rany! To jest taka interesująca książka i wiele mówi o tym, co się dzieje aktualnie, mimo że została napisana 25 lat temu”. Tak więc widzisz, nie wiele zmieniło się przez ten czas.

– Znowu mówimy o poważnych sprawach, ale niech będzie. Może więc pozwolę sobie na uwagę, że znalezienie równowagi pomiędzy życiem a pracą jest obecnie nawet trudniejsze niż to było 20 lat temu. Zgadzasz się z tym?
– No tak. Wynika to również z tego, że praca obecnie to sprawa o wiele mniej pewna. Dostajesz krótsze umowy, a często kończy się też na umowach o dzieło. W Polsce chyba praca kobiet też nie zawsze jest jakoś szczególnie doceniana. W takiej sytuacji wiadomo, że jest ciężej utrzymać równowagę między pracą a życiem.

– A co, tak z ciekawości Cię spytam, mówiły kobiety po przeczytaniu „Mieć wszystko”? Śledziłaś dyskusję wokół książki?
– Po premierze napisano chyba ze 100 artykułów.

– Poważnie?
– Tak. A mówię tylko o Wielkiej Brytanii. Naprawdę w pewnym momencie mówili o tym wszyscy. Byłam nawet nieco zaskoczona, ale dla wielu kobiet ta książka stała orężem w walce o ich prawa.
Myślę, że „Mieć wszystko” stało się tytułem, który powinna przeczytać każda kobieta.

– Swoją drogą, Twoje dzieci też tak uważają?
– Śmieszne, że o to pytasz, bo powiedziały mi właśnie, że nie rozumiem jak o wiele cięższe to wszystko jest dla nich. Zwłaszcza moje córki tak twierdzą.

– A widzisz! Skoro przy trudnych sprawach jesteśmy: wielu specjalistów twierdzi, że najtrudniejszą kwestią w naszym życiu jest zmiana. W książkach możemy się zmieniać do woli, ale w życiu chyba ciężej? Co o tym sądzisz?
– Fikcja zawsze jakoś wszystko dramatyzuje, stąd pewnie wiele spraw w książkach wydaje się o wiele łatwiejszych niż w rzeczywistości. To prawda. Zmiana jest trudna i wiąże się z ryzykiem.

– Tobie się jednak udało.
– Tak, ale kiedy porzucałam swoją dobrze płatną i bezpieczną jednak pracę w TV, by zaistnieć jako pisarka – a dodam, że nie miałam wtedy kompletnie doświadczenia jako osoba tworząca – wszyscy mówili, że zwariowałam! A dzisiaj się cieszę, że podjęłam to ryzyko.
Życie pisarza podoba mi się o wiele bardziej niż pracownika w wielkiej korporacji. Mało tego, urodziłam nawet kolejne dziecko – mój syn Jimmy ma teraz 22 lata – ponieważ zmieniłam swój styl życia. Nie przypuszczam, że mogłabym sobie na to pozwolić, gdybym dalej była w TV!

– Wiele kobiet koło pięćdziesiątki twierdzi, że to totalna bzdura z tym, że „60-tka to nowa 40-tka”. Ty masz na ten temat inną opinię. Podpowiesz jak ich przekonać?
– Przypomnijcie sobie, drogie koleżanki, jakie życie było dla waszych matek. Bo my żyjemy w naprawdę o wiele lepszych czasach niż nasze matki. Taka prawda. Wtedy obowiązywały „zasady zachowania”. Kobiety nie mogły swobodnie pójść do baru, gdy skończyły czterdziestkę, musiały się ubierać w określony sposób i wydawały się naprawdę STARE. A dziś? Sama mam 66 lat i wciąż kupuję ubrania w sieciówkach, w których zaopatruje się młodzież.

– No proszę.
– Oczywiście nie odmładzam się na siłę. To byłoby absurdalne. Pytam swoje córki, czy nie przeginam.
W każdym razie kobiety po sześćdziesiątce mają o wiele więcej możliwości, by wybrać jak wyglądają i się zachowują.
Wiesz, że od wielu lat widuję się w gronie tych samych przyjaciółek? Jest nas pięć i spotkałyśmy się na studiach na Oxfordzie. Ciągle czujemy się młode!

– A propos: wierzysz w przyjaźń w dojrzałym wieku? Chodzi mi o to, że gdy masz pięćdziesiąt, sześćdziesiąt lat to chyba o wiele trudniej podtrzymywać relacje z innymi ludźmi. Czy może się zupełnie mylę?
– Sądzę, że przyjaźń jest ponadczasowa. Tak samo jak rodzina, która pomaga przejść przez naprawdę ciężkie momenty w życiu i zmierzyć się z nimi – samotnością, chorobą i innymi ciężkimi stanami. Moi przyjaciele są niesamowicie ważni dla mnie. I to jest cudowne, bo przyjaźń często trwa dłużej niż związki czy mężowie!

– Nie byłbym sobą, gdybym nie spytał Cię o Twoją suczkę.
– Ona jest wspaniała i zawsze czeka na mnie, żebym poszła z nią na spacer. Wspaniały futrzak-przytulak. Wystarczy, że na nią spojrzę i już się uśmiecham.

– Właśnie ukazuje się w Polsce Twoja książka „Najlepsze chwile w życiu”. Muszę więc dowiedzieć się: poza Twoją suczką, to jakie małe rzeczy sprawiają Ci w życiu najwięcej radości?
– Dosłowne tłumaczenie tytułu mojej książki to „Małe przyjemności, które ocalają Twoje życie” – czyli w skrócie: „Najlepsze chwile w życiu”. Bardzo wierzę w przesłanie zawarte w tym tytule.

– No a konkretnie?
– Przyjaźń, natura, zachody słońca, ptaki, śmiech dziecka, życzliwość zwykłych ludzi, czyste prześcieradło, dobry chleb, mój pies! Poza tym: rześkie poranki, nowe notesy, porcja dobrej kawy w ulubionym kubku, lampka zimnego białego wina…

– Niezły zestaw, naprawdę.
– Ważną rzeczą jest zauważać małe rzeczy i pozwolić im, by sprawiały ci radość. Mogą pomóc w momencie, gdy nic nie idzie. Jedna z moich ulubionych pisarek Rumer Godden w swojej książce „China Court” pisze o tym, że każdy, nawet ten który przeżył największą stratę, wciąż może doceniać małe rzeczy. „Dobra herbaty z ulubionej filiżanki, ciepła kąpiel, ogień w kominku, płomień świecy, szumiący strumyk, wschody słońca – ale nie zachody, one mogą zbyt mocno poruszyć…”.

– I co? Podpisujesz się pod tym?
– Nawet nie wiesz, jak bardzo!

Maeve Haran jest absolwentką prawa na Uniwersytecie Oksfordzkim, byłą producentką telewizyjną, matka trojga dorosłych dzieci. Jej kariera literacka rozpoczęła się dzięki międzynarodowemu bestsellerowi Mieć wszystko, historii o szukaniu równowagi między karierą zawodową i macierzyństwem. Maeve Haran napisała również osiem innych powieści współczesnych, dwie historyczne i jedną książkę non-fiction. Książki autorki przełożono na dwadzieścia sześć języków, dwie zaś nominowano do nagrody za najlepszą powieść romantyczną roku. Haran mieszka w północnym Londynie z mężem, synem i terierem tybetańskim.

r

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *