PO NAUKĘ DO GWIAZD


Polska – Reszta Świata 45:63

Po ubiegłorocznym, nieudanym turnieju Winterthur Cup niektórzy zastanawiali się, czy kolejna impreza żużlowa organizowana przez firmę Speedwya Star Promotion, czyli braci Andrzeja i Roberta Terleckich przypadnie do gustu częstochowskim kibicom, czy też nie. I trzeba uczciwie przyznać, że tym razem zobaczyliśmy zawody, na które warto było się wybrać. Mecz towarzyski Gwiazd Polskiego Żużla z Gwiazdami Światowego Żużla okraszony został kilkoma wspaniałymi wyścigami, w których pierwszoplanowe role odegrali zawodnicy ze świata. Oni też zwyciężyli w spotkaniu 63:45.
Pojedynek rozegrany na stadionie przy ul. Olsztyńskiej okazał się doskonałą okazją do odświeżenia niektórych znajomości. Po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się w Częstochowie Anglik Mark Loram. Aktualny mistrz świata rozmawiał z działaczami miejscowego klubu na długo przed rozpoczęciem turnieju. O czym? Rzecz jasna o ewentualnym powrocie do składu biało-zielonych, którzy w lidze na razie nie zachwycają. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Loram jest blisko podpisania kontraktu z Radsonem Włókniarzem, ale o jego względy starają się też inne kluby – m.in. Polonia Piła.
W parkingu nie zabrakło także innego dobrego znajomego, Rune Holty. Norweg stara się o polskie obywatelstwo, ale nagabywany przez nas na tę okoliczność zachowuje daleko idący dystans. – Nie wnikam, kiedy, co, jak i gdzie dzieje się w tej sprawie. Koncentruję się na zawodach i następnym turnieju z cyklu Grand Prix. Pewnie, że do mnie dzwonią działacze z różnych klubów, nie tylko z Polski, ale także z Anglii. Chcą, żebym dla nich startował, ale póki co jestem związany z Częstochową – mówi zawodnik.
Wracając do samych zawodów, już od pierwszego wyścigu dominowali w nich reprezentanci Gwiazd Światowego Żużla. Po zwycięstwie (4:2) w pierwszym biegu duetu Tony Rickardsson – Leigh Adams, w drugim wydawało się, że sukces zanotują gospodarze. O ile Piotr Protasiewicz dojechał do mety jako pierwszy, o tyle jego partner Sebastian Ułamek przyjechał jako ostatni, w podręcznikowy sposób wyprzedzony przez Ryana Sullivana i Lorama. W trzeciej gonitwie na pierwszym wirażu upadł Grzegorz Walasek. Arbiter nie dopatrzył się winy żadnego z uczestników i do powtórki dopuścił całą czwórkę. W niej najszybszy okazał się, gorąco witany przez publiczność, Sławomir Drabik, który pokonał Todda Wiltshirea i Holtę.
W następnych konfrontacjach z reguły karty rozdawali obcokrajowcy. Ciekawie było, gdy mierzył się z nimi Tomasz Gollob. W potyczce oznaczonej numerem 6, młodszy Gollob w brawurowy wręcz sposób wyprzedził na trasie Holtę, a że punkt dowiózł do mety także Jacek Gollob biało-czerwoni odnieśli zwycięstwo 4:2. Ten sam wynik padł w wyścigu dziewiątym, w którym na przeciwległej do startu prostej przewrócił się Holta i w powtórce bez udziału Norwega wygrali Sebastian Ułamek z Protasiewiczem.
Tomasz Gollob czasami starał się asekurować swoich kolegów. W gonitwie dziesiątej, pilnując miejsca zajmowanego przez Jacka Krzyżaniaka, o mały włos nie starcił punktowanej pozycji na rzecz Leigha Adamsa.
Wspominaliśmy już o Drabiku, który, i trzeba to uczciwie powiedzieć, podjął walkę z renomowanymi rywalami. W wyścigu czternastym żużlowiec, obecnie zdobywający ligowe „oczka” dla barw BGŻ-tu Polonii Piła, zmierzył się z Loramem. Przez półtora okrążenia zawodnicy jechali łokieć w łokieć, ale koniec z końcem szybszy okazał się aktualny mistrz świata.
– Nie było dzisiaj najgorzej – powiedział nam po zawodach Drabik. – Widowisko z pewnością stworzyliśmy nie najgorsze. Ścigaliśmy się jednak z żużlowcami z tej najwyższej półki, z samą śmietanką. Chciałbym podziękować kibicom za wspaniałe przyjęcie. Chyba o mnie jeszcze nie zapomnieli.
Okrasą spotkania był jednak bieg siedemnasty, w którym, obok braci Gollobów, pojawili się na starcie Loram i Sullivan. Polacy dobrze ruszyli ze startu, ale pognał za nimi Loram i na trzecim okrążeniu wyprzedził atakiem przy krawężniku blokującego go Tomasza Golloba. Rychło uporał się także ze starszym Gollobem i nic dziwnego, że po minięciu kreski kibice na stojąco oklaskiwali bohatera wyścigu.
– Zawsze podchodzę do zawodów jednakowo poważnie. Tak było i tym razem. Nie patrzę z kim jadę, czy jest to Tomasz Gollob, czy ktoś inny, staram się wygrać – stwierdził uradowany Loram. Obok wspomnianego Lorama najwyższe noty za udział w spotkaniu otrzymał Tony Rickardsson, który z bonusami zapisał na swoim koncie komplet punktów. Dzielnie mu sekundował Leigh Adams. A gospodarze? Tomasz Gollob starał się jak mógł, pozostałym z trudem przychodziły zwycięstwa nad najlepszymi zawodnikami globu. Nasze gwiazdy sporo się muszą od nich uczyć.

ANDRZEJ ZAGUŁA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *