CZARDASZ W PROHIBICJI


Zbigniew Wodecki specjalnie dla „Częstochowskiej”

Częstochowska restauracja Prohibicja po raz kolejny sprawiła miły prezent swoim klientom; 23 maja na jej gościnnej estradzie wystąpił bowiem Zbigniew Wodecki. 51-letni artysta, w znakomitej formie, nie tylko zaprezentował swoje największe przeboje (m.in. „Oczarowanie”, „Zacznij od Bacha”, „Chałupy welcome to”, czy „Pszczółkę Maję”), ale także ubawił, rozśpiewał i… oczarował licznie przybyłą publiczność. Po wykonaniu „swojego” skrzypcowego czardasza nie było siły – piosenkarz musiał bisować.
Tuż po recitalu Zbigniew Wodecki udzielił, specjalnie dla „Częstochowskiej”, krótkiego wywiadu.
– Który to już raz odwiedził pan podjasnogórski gród?
– Och, byłem tu wielokrotnie. Przecież pochodzę z Krakowa, tym samym do Częstochowy zawsze miałem i mam blisko.
– Jak pan ocenia naszą Prohibicję? Występował pan w którejś z czterech pozostałych?
– Nie, w innych nie byłem. Ale ta, częstochowska, bardzo mi się podoba.
– Występ w tak kameralnych warunkach… jakim jest wyzwaniem?
– Chyba, jak większość artystów, wolę jednak koncertować przed szerszą widownią.
– Emitowany w telewzji, a prowadzony przez pana, program „Droga do gwiazd” przynosi dużo satysfakcji?
– Jeśli się komuś pomoże, wypromuje go, to jest oczywiście satysfakcja. Niemniej, muszę przyznać, że jest to ciężka praca, zajmująca dużo mojego czasu.
– Co pan planuje w niedalekiej przyszłości?
– Już jutro (24 maja – przyp. wz) mam koncert w Ustroniu. W najbliższych dniach ukaże się kolejna moja płyta, nagrana wspólnie z Tomaszem Stańką. Pewnie bez trasy promocyjnej tej płyty się nie obejdzie.
– A kiedy znów w Częstochowie?
– Cholera wie…
– Dziękuję za rozmowę.

WIESŁAW ZDANOWICZ

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *