AGROTURYSTYKA – DAWNIEJ POD GRUSZĄ (2)


Odpowiedni standard, to warunek podstawowy, by móc proponować usługi agroturystyczne. Nie jest to już jednak warunek wystarczający. Konieczny jest… dobry pomysł.
Nasza oferta musi być konkurencyjna wobec innych. Musimy zaproponować coś więcej niż uroki wiejskiego krajobrazu, ciszy i spokoju na łonie przyrody. Przykładów mamy, na szczęście, na Jurze coraz więcej.

Odpowiedni standard, to warunek podstawowy, by móc proponować usługi agroturystyczne. Nie jest to już jednak warunek wystarczający. Konieczny jest… dobry pomysł.
Nasza oferta musi być konkurencyjna wobec innych. Musimy zaproponować coś więcej niż uroki wiejskiego krajobrazu, ciszy i spokoju na łonie przyrody. Przykładów mamy, na szczęście, na Jurze coraz więcej.
W Złotym Potoku, na wprost bramy do przypałacowego parku, małżeństwo Małgorzata i Leszek Pilarscy urządzili mała stadninę koni nazwaną „Wiking”. Wykorzystano stare zabudowania po PGR. Pan Leszek, urodzony „koniarz”, włożył sporo wysiłku, by stare obory zmienić w przyzwoite stajnie. Część pomieszczeń wykorzystał tworząc miejsca noclegowe i dużą świetlicę. Gospodarstwo oferuje możliwość nauki jazdy konnej dla początkujących oraz wycieczki konne dla zaawansowanych. Specjalnie sprowadzone konie rasy islandzkiej są niższe od typowych wierzchowców, łagodniejsze, idealnie nadające się dla jeźdzców – amatorów.
Nie jest to już jedyna tego typu prywatna stadnina na terenie Jury. Możemy także wynająć konie w gospodarstwach w Biskupicach i w Bukownie. Atutem „Wikinga” jest nie tylko dobre położenie, lecz przede wszystkim niezwykle gościnna atmosfera. Gospodarze, dla grup zorganizowanych, przygotowują ognisko lub przyjęcie w świetlicy. Sama świetlica warta jest uwagi – jest to swoisty skansen pełen zgromadzonych przedmiotów świadczących o odchodzącej kulturze wiejskiej. Dadajmy też, że właśnie w tej stadninie co roku organizowany jest „kowbojski piknik” – koncerty zespołów country.
Małżeństwo Pilarskich i ich stadnina jest jedną z wizytówek tej najbardziej „agroturystycznej” gminy naszego powiatu. Wójt Adam Markowski od ponad dziesięciu lat prowadzi program promocji turystycznej. Usługi agroturystyczne stają się dziś głównym źródłem utrzymania dla wielu mieszkańców. Jeżeli mówimy o sile dobrego pomysłu w przyciąganiu turystów – to tutaj tego dobra nie braknie. W sezonie od maja do października w prawie każdą niedzielę organizowane są plenerowe imprezy. Najpopularniejsze z nich przyciągają kilka tysięcy osób.
W Janowie i Złotym Potoku funkcjonuje kilkanaście gospodarstw agroturystycznych. Przykładem świeci osobiście wójt – w swoim domu położonym w lesie na północ od Janowa, w pobliżu stawów „Dziadówki” urządził wzorcowe gospodarstwo agroturystyczne. Oferty noclegowe w gminie są dość zróżnicowane. Ceny za nocleg – średnio około 20 zł/doba. Warunki, zgodne z normami sanitarnymi – zazwyczaj są to pokoje z osobnym wejściem, z łazienką i aneksem kuchennym. W kilku gospodarstwach można wynająć osobny pawilon (dom campingowy), istnieje też możliwość rozbicia namiotu. Zwolennikom zdrowego stylu życia polecić możemy gospodarstwo Janusza Skulimowskiego w Poniku posiadające atest „Ekolandu”. Tu, na miejscu, można dostać warzywa produkowane metodami ekologicznymi, bez „chemii”.
Urząd Gminy aktywnie promuje usługi agroturystyczne. Informację o ofercie bez trudu można uzyskać; co roku publikowany jest informator z adresami gospodarstw oferujących noclegi. Ofertę agroturystycvzną znajdziemy także na internetowej stronie gminy. Z myślą o turystach prowadzone są różne inwestycje. Szlaki turystyczne są dobrze oznakowane, wytyczone są ścieżki rowerowe, atrakcyjnie turystycznie miejsca opatrzone tablicami informacyjnymi.
Problemem są jeszcze usługi związane z wyżywieniem dla przybywających. Polecić oczywiście można restaurację hotelu „Kmicic” i janowską restaurację „Nad Potokiem” (świetna golonka i domowej roboty pierożki). Niestety, to wszystko, co godne jest uwagi. Pozostałe lokale gastronomiczne służą jedynie jako pijalnie piwa. Nie rozwinęła się jeszcze usługa obiadów domowych w gospodarstwach agroturystycznych.
W razie niepogody znów możemy liczyć na pomoc instytucji gminnych. Czynny w wakacje ośrodek kultury gości chętnie dzieci letników, organizując dla nich zajęcia plastyczne. W budynku GOK w „piwniczce” mieści się urocza kawiarenka ze stołami bilardowymi.
Zaczęliśmy prezentację oferty agroturystycznej gminy od stajni „Wiking”. Znów musimy wrócić w to miejsce. Przy „Wikingu” jest przystanek Jurajskiej Karawany Konnej. Ciekawy pomysł wprowadzony przez właścicieli kawiarni „Oaza” w Piasku. Karawana – kilka wozów stylizowanych na cygańskie – przemierza trakt do Olsztyna. Po drodze spodziewać się można rozmaitych atrakcji – napadów zbójników, tańców przy ognisku, ćwiczeń zbiorowego śpiewu. Jest to jeszcze jeden dobry pomysł służący uatrakcyjnieniu oferty agroturystycznej. Najważniejsze bowiem, co można tu zauważyć – z roku na rok wzrasta liczba atrakcyjnych pomysłów i liczba ofert noclegowych. Jedno jest widać motorem dla drugiego.

JAROSŁAW KAPSA

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *