W sążnistym dziele Henry’ego Kissingera „Przywództwo” odnajdujemy – pośród kilku innych sylwetek – polityczną charakterystykę i portret Konrada Adenauera, pierwszego kanclerza Niemiec po zakończeniu II wojny światowej.

Adenauer, umieszczony przez Hitlera na kilka miesięcy przed kapitulacją Niemiec w więzieniu w Kolonii, przeżył i w nowych warunkach wziął odpowiedzialność za losy Niemiec i niemiecką rację stanu, czemu przecież sprostał i to na miarę jednego z największych mężów stanu w całej historii Niemiec.
Adenauer uzgadniał z Amerykanami potężne rozmiary i szczegóły tzw. planu Marshalla – amerykańskiej, gigantycznej pomocy: pozwalającej Niemcom nie tylko zniwelować wojenne straty, które przecież sami sprokurowali, ale także zbudować trwałe podwaliny pod nieodległą gospodarczą supremację Niemiec w Europie.
Wkrótce pojawił się projekt tzw. Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, do której zaprosił Adenauer dwóch starannie dobranych współwykonawców: tzw. „świętych w garniturach” – Alzatczyka Roberta Schumana i Tyrolczyka Alcide di Gasperiego. Cała trójka ze względów historyczno-kulturowych znakomicie mówiła po niemiecku, co ułatwiało kontakt i konkluzywny klimat, stanowiąc przy tym wiążące na przyszłość specialite de la maison tzw. ojców założycieli. Nie jest istotne, jakie mieli intencje tzw. święci w garniturach, których rola w całym przedsięwzięciu może sprowadzać się do trawestacji powiedzenia „dobrymi chęciami jest piekło brukowane” lub wręcz cytatu z Biblii: „po owocach ich poznacie”.
Istotne natomiast są wszystkie kolejne, konsolidujące metamorfozy p od Wspólnoty Węgla i Stali przez Europejską Wspólnotę Gospodarczą, aż po Unię Europejską. Każda z tych formuł addytywnie legitymizowała i umacniała prymat Niemiec na tle europejskiej „wspólnoty”.
Istotniejsze pozostają – przede wszystkim – polityczne cele, jakie postawił sobie kanclerz Konrad Adenauer. Od samego początku misji kanclerskiej (i wcześniej) były nimi: zjednoczenie Niemiec i odzyskanie na rzecz Niemiec ziem północnych i zachodnich państwa polskiego.
W szkole Adenauera praktykowali wszyscy jego następcy: kolejni kanclerze Niemiec z najbardziej pojętnymi adeptami adenauerowskiej szkoły politycznej: Helmutem Kohlem, Angelą Merkel i Friedrichem Merzem – na czele.
Helmut Kohl zmusił polskie czynniki oficjalne do przyjęcia tzw. reformy administracyjnej w 1998 roku, co znakomicie ułatwiało penetrację naszego kraju przez profesjonalny i zdeterminowany konglomerat niemieckich celów i interesów. Helmut Kohl doskonale wiedział o co gra: o przyłączenie do Niemiec polskich Ziem Odzyskanych przez Polaków w 1945 roku, co zresztą buńczucznie zapowiadał, iż stanie się to już na dwudziestą rocznicę zjednoczenia Niemiec, czyli do 2010 roku. Nie stało się tak i nigdy nie stanie!
Angela Merkel strzelała do tej samej – co Kohl – bramki. Geopolityczne myślenie Merkel i jej następcy Gerharda Schrödera ukształtował nie kto inny jak sam Władimir Putin, w swoim czasie – rezydent KGB w Dreźnie. Razem zbudowali podwaliny i działali w kierunku utworzenia przez Niemcy i Rosję – wspólnego, euroazjatyckiego bloku: od Lizbony po Władywostok.
Kanclerz zaś, Friedrich Merz – wychowany w szkole merkelowsko-putinowskiej autoryzuje swoją wizję współpracy niemiecko-rosyjskiej: spotkaniem Niemiec i Rosji na tzw. demarkacyjnej „linii Wisły”, co musiałoby oznaczać nieuchronny rozbiór Polski.
Wszyscy, tu wyżej wymienieni kanclerze Niemiec – Kohl, Merkel, Schröder, Merz – działali i działają jako wierni i twórczy kontynuatorzy geopolitycznego testamentu Konrada Adenauera. Tym samym, Adenauer przeszedł do historii jako jeden z największych wizjonerów imperialnej ekspansji Niemiec.
SZYMON GIŻYŃSKI
