MUZEUM MONET I MEDALI JANA PAWŁA II / 10 lat w służbie pamięci Papieża


Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w tym roku obchodzi 10-lecie powstania. Jego oficjalne otwarcie nastąpiło 11 sierpnia 2011 roku. Na uroczystość przybyli kardynał ks. Stanisław Dziwisz i osobisty fotograf Jana Pawła II Arturo Mari. O historii i ciekawostkach związanych z Muzeum opowiada dyrektor i założyciel instytucji Krzysztof Witkowski.

W Muzeum zgromadzone są dziesiątki eksponatów poświęconych Papieżowi Janowi Pawłowi II. Dzięki Pana niestrudzonej pracy i inwencji miejsce to przez te lata tętniło bogatym życiem artystycznym i duchowym. Wielu jest też przyjaciół Muzeum, którzy wspierają Państwa i wzbogacają Muzeum o nowe artefakty.

– I dlatego z racji 10-lecia pragniemy stworzyć wydawnictwo, monografię Muzeum, zawierającą nasz dorobek od momentu powstania. Pragniemy ofiarować ją wszystkim współtwórcom i gościom honorowym naszych spotkań „Z Janem Pawłem II ku przyszłości”. Działalność Muzeum to fenomenalne zjawisko. Do tej pory odbyło się 100 spotkań „Z Janem Pawłem II ku przyszłości”, ponadto nagraliśmy u nas ponad 300 koncertów oraz ponad 220 audycji „Kwadrans w Muzeum”, emitowanych w Radiu Jasna Góra, co stanowi ponad 50 godzin wykładów o zbiorach Muzeum.

Odbywają się także u Państwa Zloty Kolekcjonerów Medali i Monet.

– To było oczywistością, aby takie zloty organizować i skupiać wokół siebie środowisko. To okazja do nabywania kolejnych okazów do naszego Muzeum oraz przygotowywania własnych, okolicznościowych medali. W naszych zbiorach są medale otrzymane dzięki uprzejmości wielkiego pasjonata sztuki medalierskiej, pana Bernarda Marka Adamowicza z Legnicy, wieloletniego prezesa  Polskiego Stowarzyszenia Sztuki Medalierskiej, który niestety zmarł 28 grudnia 2020 roku. Pan Bernard z powodu zdrowia parę lat temu przekazał mi pałeczkę prezesury i wspólnie postanowiliśmy zlokalizować Stowarzyszenie przy Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II. Jedną z ostatnich naszych wspólnych inicjatyw była konferencja „Medalierskie rozmowy z Janem Pawłem II”, połączona z wystawą „Czas ucieka, wieczność czeka”, która odbyła się w kwietniu ubiegłego roku. Niestety, rozpoczęła się wówczas pandemia, co ograniczyło jej odbiór, ale nie do końca, bo wystawa zaczęła kursować po Polsce. Była w Muzeum Diecezjalnym w Poznaniu i Muzeum Diecezjalnym w Krakowie, w Warszawie została zaprezentowana w formie multimedialnej w Kordegardzie. We Wrocławiu będzie miała swoją inaugurację w październiku br.

Medalierstwo to sztuka, która obecnie zyskuje na znaczeniu…

– Medale kojarzą się nam z przypinanymi do klapy odznaczeniami. A medale to przede wszystkim przedmioty wykonane w metalu. W numizmatyce awers jest dopełnieniem rewersu – jedna strona jest zawsze stałym motywem (w Polsce to orzeł w koronie), a po drugiej można wykonać element okolicznościowy. I takich monet w naszym Muzeum mamy ponad 2100 z 84 krajów świata. Z kolei w medalach każda strona jest inna, każda zachwyca indywidualnym spojrzeniem artysty na osobę Jana Pawła II. I takich medali mamy ponad 9,5 tysiąca ze 127 krajów świata. To jest coś niewyobrażalnego, i to – nas, właścicieli – cieszy. Ponieważ odwiedzający nas ludzie są zakochani w tym, co się u nas dzieje, często ofiarowują nam swoje pamiątki związane z Janem Pawłem II. I tak na przykład, Arturo Mari już trzy lata temu, choć twierdził pierwotnie, że zostanie to uczynione dopiero po jego śmierci, przekazał nam swój cały zbiór – ponad 300 medali związanych z osobą Jana Pawła II. Stwierdził, że Muzeum żyje na co dzień Janem Pawłem II, więc niech i jego pamiątki ożywiają pamięć Ojca Świętego. A przecież Papież zawsze wskazywał na Pana Boga, wiarę w Jezusa Chrystusa i, co jest piękne, medalierzy w swoich dziełach sztuki umieli to przekazać w formie artystycznej. I takie dzieło pozostaje na lata.

Przypomnijmy skąd wywodzi się tytuł wystawy „Czas ucieka, wieczność czeka”.

– To były słowa, które Jan Paweł II widział na swoim kościele parafialnym, z okien swojego domu w Wadowicach. Medalierzy z dużym sukcesem odpowiedzieli na tę propozycję, doskonale udało się im pokazać sens tego zdania i w artystyczny sposób odpowiedzieć na pytanie: dokąd zmierzamy? Na wystawie zaprezentowaliśmy dzieła 71 artystów, były to medale pojedyncze, ale też dyptyki i tryptyki. Efektem wystawy jest album pokazujący wszystkie te dzieła. I serdecznie zapraszam do nas, jak już skończy się pandemia, aby poczuć ich wartość i siłę.

Mimo trudnej obecnie sytuacji, Muzeum ciągle nabywa kolejne eksponaty… 

– Staramy się nie omijać żadnej okazji i kupować ciekawe artefakty, aby Muzeum ubogacać i uzupełniać zbiory. W związku z naszym 10-leciem będziemy chcieli Państwu pokazać cały przekrój naszej działalności od momentu otwarcia 11 sierpnia 2011 roku. Może uda się zrobić coś na większą skalę, ale to we wrześniu, na przykład specjalny koncert i oczywiście połączyć to z prezentacją jubileuszowego albumu.

Muzeum to nie tylko zbiór monet i medali…

– W Muzeum mamy już ponad 11 tysięcy monet i medali ze 127 krajów świata, ale posiadamy też wiele innych cennych przedmiotów związanych z osobą Jana Pawła II. To figura Papieża, jego szaty liturgiczne, biblia Gutenberga. W październiku ubiegłego roku poczyniłem starania zakupu jednego z pięciu odlewów w brązie dłoni Ojca Świętego naturalnej wielkości, które we wrześniu 2003 roku w Watykanie wykonał  śp. ojciec Jan Góra. Z odlewu rzeźbę dłoni wykonał prof. Józef Stasiński z Poznania.

Ponad 11 tysięcy monet i medali i każdy artefakt jest inny?

– One są wszystkie podwójne – pokazują awers i rewers, czyli jest to 5,5 tysiąca różnych eksponatów. Są też eksponaty jednakowego wzoru, ale wykonane w różnych kruszcach: w miedzi, brązie, srebrze czy złocie i platynie; w zbiorach Muzeum są też i takie prace, które są unikatowe, bo jedyne na świecie. Wówczas drugą stronę pokazujemy poprzez odbicie w lustrze albo wykonujemy zdjęcie i prezentujemy obok takiego eksponatu.

Ile takich medali Państwo posiadacie?

– Trzy, to monety wykonane w 1985 roku przez Narodowy Bank Polski. Z kolei niektóre medale były wykonane w trzech egzemplarzach. Pan Wojciech Grabowski, od którego nabyłem podwaliny do obecnej kolekcji, a było to wówczas około 3 tysiące monet  i medali, opowiadał, że niektórzy medalierzy robili medale w trzech sztukach: dla siebie, dla Ojca Świętego i trzeci dla Pana Wojtka, który finansował cały proces wydawniczy. I oczywiście mamy te rarytasy kolekcjonerskie w naszych zbiorach, w dość dużej liczbie, około 50. Ale mamy również inne, prozaiczne rzeczy. To, na przykład, fragment humerału, korporału, puryfikaterza, chusteczki do nosa, ściereczki, którymi Ojciec Święty wycierał naczynia liturgiczne w watykańskich komnatach, w kaplicy prywatnej na trzecim piętrze Pałacu Apostolskiego. Mamy również ciekawe eksponaty roślinne – gałązki oliwne, którymi Ojciec Święty błogosławił wiernych w Niedzielę Palmową, na dwa tygodnie przed swoim odejściem do Domu Ojca, w marcu 2005 roku. Ta gałązka oliwna powędrowała do Sanktuarium na Krzeptówkach w Zakopanem i ksiądz proboszcz tamtejszej parafii Marian Mucha podzielił się ze mną liśćmi, które spadły z tej gałązki. Są one teraz w naszym Muzeum. Potem całą gałązkę umieszczono w pojemniku z próżnią, aby nie następowała jej degradacja. Ciekawostką jest też przywieszka z bagażu Ojca Świętego z ostatniej wizyty 14–15 sierpnia 2004 roku do Lourdes. Otrzymałem ją z Muzeum Jana Pawła II w Iwoniczu-Zdroju, gdzie trafił od Sióstr Sercanek – Siostry Eufrazyny i Siostry Tobiany, które pracowały z Papieżem w Krakowie, a potem przeniesiono je do Watykanu i były przy Ojcu Świętym do końca. U księdza Kardynała Stanisława Dziwisza „wyprosiłem” ornat Ojca Świętego. Jestem także kolekcjonerem nakryć głowy hierarchów Kościoła. W swym zbiorze mam piuskę Jana Pawła II, piuski z podpisami własnoręcznymi papieża Benedykta XVI i papieża Franciszka, biurety kardynałów Dziwisza, Grocholewskiego, Deskura, Gulbinowicza, Nagiego, arcybiskupa Wielgusa, rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i wielu innych księży, biskupów i arcybiskupów, w tym naturalnie naszych, częstochowskich arcybiskupów Wacława Depo i seniora Stanisława łNowaka, a także mitrę biskupa Teodora Kubiny z 1926 roku. Mamy zdjęcia ze spotkań z Ojcem Świętym, między innym, z biskupem Stefanem Barełą.

Wszystko w Muzeum jest cenne, ale dla Pana Dyrektora, które z eksponatów stanowią wartość najważniejszą?

– Wszystkiemu, co jest związane z naszym Ojcem Świętym Janem Pawłem II, wciąż jeszcze, moim zdaniem, nie nadaje się należnej rangi. Mamy go jeszcze w pamięci żywego, toteż różne bywają reakcje. Na przykład, Jego przyjaciółka, pani prof. Wanda Półtawska, z którą dyskutował o najistotniejszych problemach współczesnych kobiet, takich jak: rodzina, kwestia aborcji, pracy, gdy zobaczyła rzeźbę Jana Pawła II w Muzeum, natychmiast odwróciła głowę. Było to dla Niej zbyt realistyczne. Natomiast arcybiskup-senior Stanisław Nowak przy figurze cofnął się pamięcią o 30 lat, stwierdzając: „Takim Go zapamiętałem podczas spotkania na Skałce, w 1979 roku”. Rzeźba braci Kruczków robi naprawdę duże wrażenie, ale żeby się o tym przekonać, trzeba koniecznie odwiedzić nasze Muzeum.

To Muzeum pełne emocji i wrażeń, niespotykane w świecie. W każdym eksponacie zamknięte są wartości związane z Janem Pawłem II.

– Każdy zbiór jest warty tyle, ile ktoś zamierza za niego zapłacić, a ponieważ ja nie zamierzam na razie niczego sprzedawać, więc wszystko tu jest bezcenne. Choć wszystko zależy od okoliczności i czasu zakupu. Wartość niektórych eksponatów wzrosła nawet wielokrotnie.

Miesięcznice z cyklu „Z Janem Pawłem II ku przyszłości” miały swój niepowtarzalny klimat, czuło się podczas spotkań, że towarzyszy im duch Jana Pawła II. Które z nich najbardziej przypadło Panu do serca?

– Każde, bo każde było inne. Ale myślę, że dla wszystkich spotkanie z panią Haliną Kwiatkowską, koleżanką Ojca Świętego z Teatru Rapsodycznego, w którym grała razem z Karolem Wojtyłą do 1946 roku, było niewątpliwie jednym z najbardziej wzruszających. Pani Halina do scenerii potrzebowała fotel, gdzie chciała położyć flagę papieską. Wtedy wpadłem na pomysł, aby od Ojców Paulinów pożyczyć tron, na którym Ojciec Święty siedział podczas Światowych Dni Młodzieży 14 i 15 sierpnia 1991 roku. I ta flaga zrzucona przez siedzisko tronu w kierunku publiczności była czymś niezwykłym, symbolicznym. Pani Halina przez półtorej godziny z pamięci recytowała monodram zbudowany na poezji polskich klasyków, który wystawiali w Teatrze Rapsodycznym i opowiadała o spotkaniach z Ojcem Świętym. Gdy recytowała fragmentu poezji Cypriana Kamila Norwida, wszyscy czuliśmy rozedrgane struny fortepianu Chopina, który spadł na bruk. Pani Halina zmarła w ubiegłym roku, ale pozostawiła w naszych sercach trwały, piękny ślad. Niestety, już sześciu naszych honorowych gości odeszło do Domu Pana.

Spotkania „Z Janem Pawłem II ku przyszłości” cieszyły się dużym zainteresowaniem. Cykl się zakończył, ale czy Muzeum planuje kolejną edycję podobnych wydarzeń?

– W związku z setną rocznicą urodzin Ojca Świętego w zeszłym roku mieliśmy zaplanowany cykl różnych wydarzeń. Niestety, nie udało się wszystkiego zrealizować z powodu pandemii, ale nieustająco staramy się zapraszać różnych gości. Mieliśmy na przykład prelekcje członków Polskiego Klubu Ekologicznego Małopolska z Krakowa, takich jak  prof. Zbigniew Witkowski czy prof. Zbigniew Mirek. Jestem w Radzie Programowej tego Klubu, który właśnie obchodził 40. rocznicę urodzin, i który prowadzi wiele inicjatyw na rzecz ochrony polskiej przyrody i środowiska. Na ostatnim spotkaniu PKE abp Wacław Depo skomentował wystąpienie w debacie prof. Zbigniewa Mirka słowami: „głosząc prawdę stajemy się jej świadkiem”.  Powracamy także, oczywiście w reżimie sanitarnym, do koncertów. Ostatnio z okazji Dnia Kobiet mieliśmy piękne występy zespołów IMPAST i NNAB.

Dzisiaj, nastały smutne czasy, w których musimy bronić osoby Ojca Świętego.

– Podstawą oceny człowieka na Ziemi jest to, ilu ludzi doprowadził do Pana Boga. Jan Paweł II wyszedł z zamkniętego pałacu watykańskiego i poszedł w świat do ludzi, żeby pokazać im, że Jezus Chrystus żyje. Nie milion, ale setki milionów ludzi doprowadził do Pana Boga. Trudno, żeby człowiek, który organizuje życie katolików na całym świecie był rozliczany z marginalnych spraw, o których mówią środowiska nieżyczliwe Kościołowi. Jan Paweł II całym swoim życiem udowadniał, że należał do Pana Boga. Pokazywał nam drogę do Niego i świętym stawał się już za życia. Dzięki niemu wielu ludzi się nawróciło. W więzieniach pocieszał skazańców. W Indiach przytulał chorych na trąd, którzy dzięki temu po latach poczuli się ludźmi. Może zabrzmi to nieco nieskromnie, ale wiele osób, oglądając zbiory, relikwie i pamiątki, czuło obecność św. Jana Pawła II. Ja mocno wierzę, że ma nas w opiece. Aby to poczuć, najlepiej odwiedzić nasze Muzeum. Serdecznie zapraszam!

Dziękuję za rozmowę

URSZULA GIŻYŃSKA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *