Jana Kaczmarka słowa na dziś aktualne


Ze względu na 30. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego oraz wszystko, co dzieje się wokół naszej rzekomo już i tak bezsensownej suwerenności, wiersz nieodżałowanej pamięci poety, tekściarza, satyryka, Jana Kaczmarka. Żaden felieton nie odda celniej stanu mojego ducha na rocznicę 13 grudnia 1981 r. Wiersz powstał chyba przed 1999 rokiem…

Gdzie nasza godność
Gdzie nasza godność starej daty,
kto ją pamięta, gdzie jej ślad?
Jaki zastąpił ją normatyw?
Jaki załatwił ją szach mat?
Bo żyła z nami i płakała,
nieraz nam ratowała twarz
i tak nas ładnie osłaniała
jak przed wichurą szczelny płaszcz!

Gdzie nasza godność z kart powieści
ku pokrzepieniu serc i dusz,
jak mogliśmy ją tak zbezcześcić,
że wcale nie zachwyca już.
Czy moc straciła, czy zwietrzała
jak traci zapach zwiędły kwiat?
Może wspólniczka ją wydała
lub honor, jej bliźniaczy brat.

To fakt, igraliśmy z nią ostro
i nieraz szpetnie na jej gust,
bo zamiast strzelać prosto z mostu,
kryliśmy racje w puchu głupstw.
Bośmy ją zażywali „z mańki”,
wdzięcząc się jak szkolony pies
o kawałeczek świńskiej tkanki
czy inny prozaiczny kęs!

Może ktoś ukradł nam ją sprytnie,
licząc na szybki, czysty zysk,
gdy się wróblowi skrzydła przytnie
to potem szybko stula pysk!
Tak zmizerniała nam i schudła,
by ją uleczyć – to by dziś
trzeba się wracać aż do źródła,
lecz komu by się chciało iść?

Lecz trzeba wracać wciąż do źródeł,
choć wiary w sens powrotu brak,
choć perspektywy mdłe i chude,
choć gorzki dziś nadziei smak!
Póki się tli iskierka życia,
dopóki w żyłach płynie krew,
nasz syzyfowy model bycia
ma karkołomny, ale sens!

AD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code