WYWIAD. „Strumień życia”


O najnowszej, jubileuszowej wystawie środowiska Związku Polskich Artystów Plastyków Okręgu Częstochowskiego rozmawiamy z prezesem Związku Krzysztofem Kamilem Malewiczem.

 

 

Panie Prezesie wystawą przeglądową środowiska podsumowujecie Państwo ważną dla Was rocznicę.

‑ Niezwykłe jest to, że w tym roku Związek Polskich Artystów Plastyków ma wielkie święto. To 75. rocznica pierwszej w Częstochowie wystawy członków Związku, która odbyła się na przełomie kwietnia i maja 1945 roku. Jest to też jednocześnie świętowanie powołania ZPAP w Częstochowie. Nie chcę umniejszać innych ważnych wydarzeń, organizowanych przez ZPAP, jak „Jurajską jesień” czy „Plener miejski”, ale dzisiaj mamy wiele powodów do radości. 75 lat Okręgu Częstochowskiego ZPAP to piękny jubileusz. Ponadto środowisko prezentuje się po pięciu latach, ostatnia taka interdyscyplinarna i przeglądowa wystawa odbyła się w 1995 roku.

 

Ilu członków pokazuje swoje prace na obecnej wystawie?

‑ 52 twórców, choć w Związku mamy ponad 80 członków. Niemniej, te wystawy są zawsze największe i dla nas bardzo istotne. Pokazują aktualny dorobek środowiska, to co się dzieje u artystów w pracowniach: dzisiaj i wczoraj, na przestrzeni ostatniego roku.

 

I co się dzieje w zaciszu pracowni artystów?

‑ Przede wszystkim artyści malują, ale oczywiście rzeźbią, wykonują grafiki… Często zaskakują, dostrzegamy nowe trendy. Zadziwił mnie Stanisław Śledziński, który namalował przeogromne, przepiękne prace. Możemy zobaczyć też wyjątkowo ciekawe dzieła Joanny Jeżewskiej-Desperak. Popis swoich możliwości dali najświeżsi nasi członkowie. Jestem szczególnie dumny z Marcina Painty, uzdolnionego, młodego artysty, znanego już i rozpoznawalnego w Polsce, którego prace pojawiają się na krajowych wystawach i prestiżowych aukcjach. Niesłychana osobowość i cieszę się, że udało mi się go ściągnąć do Częstochowy, ponieważ terytorialnie powinien należeć do Katowic bądź Okręgu Zabrzańsko-Gliwickiego, a on jednak wybrał Okręg Częstochowski. Mamy też oczywiście i te klasyczne prezentacje, jak Cecylii Szerszeń i Alicji Nadolskiej państwa Elżbiety i Lecha Ledeckich, Krystyny Szwajkowskiej. Trzeba docenić zaangażowanie artystów. na przykład Agnieszka Mitura-Bagińska dwa dni pracowała w Galerii, aby ustawić swoją instalację.

 

Pan też się prezentuje?

‑ Tak, w skromnym wymiarze. Na wystawie można zobaczyć moją jedną pracę, nie chciałbym zabierać miejsca kolegom.

 

Funkcję prezesa pełni Pan od roku. Obecna wystawa jest dla Pana nowym wyzwaniem i sprawdzianem…

‑ I owszem. Tego typu przedsięwzięciem, nie ukrywam, że ogromnym i pracochłonnym dla nas wszystkich, pokazujemy organizacyjną pracę wielu osób. Wystawa miała aż pięciu komisarzy. Na początku Barbara Szyc zajmowała się projektem i złożeniem katalogu, później do pracy wkroczył cały Zarząd, czyli wiceprezes Romualda Anioł-Lubas, sekretarz Anna Żyła, skarbnik Krzysztof Cechowicz, czy nieoceniony Daniel Syguda. Wyjątkowy był także wysiłek twórczy Tomasza Mana, bez którego cała aranżacja wystawy nie miałaby miejsca. I pamiętajmy, że to również są pieniądze. Bez wsparcia Wydziału Kultury Urzędu Miasta Częstochowy wystawa nie mogłaby się odbyć. Jesteśmy też wdzięczni pani dyrektor Miejskiej Galerii Sztuki Annie Paleczek-Szumlas. Miejska Galeria Sztuki zawsze z otwartymi ramionami gości Związek Polskich Artystów Plastyków.

 

Czyli współpraca układa się pomyślnie. Jakie dalsze wspólne plany?

‑ 12 marca odbędzie się w MGS jubileuszowa 45. wystawa ZPAP „Jurajska jesień”. Ale pracujemy nad nowymi projektami, aby mieszkańców Częstochowy i nie tylko, zaskakiwać kolejnymi, ciekawymi propozycjami.

 

Dziękuję za rozmowę

URSZULA GIŻYŃSKA

avatar

Redaktor Naczelny Gazety Częstochowskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code