Rozmawiamy z Katarzyną Wyderką, nową wokalistką częstochowskiego zespołu rockowego „Filing”.

Jak zaczęła się Pani przygoda z muzyką? Czy o zostaniu piosenkarką marzyła Pani już od dziecka?
– Bardzo o tym marzyłam, jak dobrze pamiętam, już od 5. roku życia. Od najmłodszych lat jeździłam z rodzicami na wycieczki m.in. do Szczyrku. Wtedy – czyli w latach 90. – odtwarzaliśmy kasety magnetofonowe, na których były polskie piosenki i jedną po drugiej śpiewałam. Do dzisiaj to pamiętam. Już w tamtym czasie moi rodzice wiedzieli, że pójdę tą drogę. Zresztą rodzice sami są bardzo muzykalni; mama zawsze lubiła śpiewać, aczkolwiek amatorsko, tata z kolei grał na akordeonie. Poza tym u nas w domu ciągle radio było nastawiane niemalże na pełną głośność i razem śpiewaliśmy różne piosenki (uśmiech – przyp. red.). Tak więc praktycznie od zawsze wiedziałam, że będę chciała w przyszłości śpiewać.
Czyli to rodzice zainspirowali Panią, by działać w branży muzycznej?
– Na pewno mi w tym pomogli, aby podążać taką ścieżką. Bo tak jak powiedziałam, od niemal samego początku uaktywniały się w moich genach cechy muzykalności. Miałam w sobie już tą rytmikę i zapamiętywałem teksty piosenek, choć ich nigdy nie uczyłam się pamięć. Po prostu usłyszałam je parę razy i śpiewałam całość.
Czy może Pani chociaż w skrócie opowiedzieć o swojej dotychczasowej twórczości?
– Jak najbardziej. Choć u mnie w tygodniu nie było za dużo prywatnego czasu – z racji prowadzenia działalności kosmetycznej – to w weekendy zaczęły się wychodzenia na imprezy w formie karaoke. Początkowo nie zdawałam sobie sprawy, że takie eventy tak mocno działają na ludzi. Podczas takich wydarzeń poznawałam wiele osób, które, po wykonaniu utworów, podchodziły do mnie i mocno mi gratulowały występów oraz mnie chwalili. Te chwile także zaowocowały, że zaczęłam wierzyć, że mogę sobie poradzić w muzyce, że to, co robię podoba się ludziom. Można powiedzieć, że moja przygoda z muzyką zaczęła się od lokalnych występów na karaoke.
Mówi Pani o lokalnych imprezach w ramach karaoke. Jednakże, nim zaczęła Pani karierę muzyczną, występowała w jakichś telewizyjnych programach muzycznych lub festiwalach?
– W programach telewizyjnych nie miałam okazji występować. Wynikało to z braku czasu w związku z prowadzeniem salonu kosmetycznego, o czym już wspomniałam. Natomiast podczas jednej z imprez karaoke – kompletnie nie wiedząc kto to jest, gdyż nie interesuje się za bardzo polityką – spotkałam pana Michała Wójcika (posła na Sejm RP, sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości w latach 2016-2020 – przyp. red.), który zawitał na event przy okazji swojego wyjazdu służbowego, lecz pokazał wówczas swoją ogromną pasję muzyczną. Ucięliśmy wtedy rozmowę, po czym rozpoczęliśmy współpracę i – na zaproszenia Pana Ministra – zaczęłam również jeździć na różne festyny, czy imprezy. Kolejny raz zatem mogę potwierdzić, że wszystko zaczęło się od karaoke.
Czy któryś z festynów bądź festiwali, w których Pani brała udział jako piosenkarka, szczególnie wspomina?
– Powiem szczerze, że wszystkie wspominam tak samo. Ja zawsze śpiewam od serca, niezależenie od tego czy występuję na karaoke, konkursach lub festiwalach, gdzie śpiewa się przed szerszą publicznością. Dla mnie wszystkie występy są po prostu najlepsze – na tym samym poziomie. Były to imprezy i wydarzenia muzyczne, odbywające się blisko mojego aktualnego miejsca zamieszkania, czyli w Piekarach Śląskich, Siemianowicach Śląskich czy w Koszęcinie.
Niedawno Pani została wokalistką częstochowskiego zespołu „Filing”. Jak do tego doszło?
– W pewnym momencie postanowiłam wejść na wyższy poziom muzyki profesjonalnej. Na grupie portalu społecznościowego „Facebook” pn. „Wokaliści-Wokalistki” zamieściłam filmik z jednego z karaoke z moim udziałem, dołączając ogłoszenie z prośbą o nawiązaniu współpracy z profesjonalnym zespołem muzycznym. Po chwili odezwał się do mnie pan Paweł Dudek, lider zespołu „Filing”. Tak to się zaczęło.
Rozumiem, że musiała Pani najpierw przejść casting na wokalistkę, prawda?
– Zgadza się. Pan Paweł – w ramach wolnej ręki – dał mi dwie propozycje: albo udział w czasie prób kapeli albo gdzieś bliżej mojego miejsca zamieszkania. I biorąc pod uwagę, że chciałam bezpośrednio zaśpiewać i zaprezentować swoje umiejętności, zaprosiłam pana Pawła na karaoke do klubu Agora Hologram w Bytomiu, gdyż w tamtym czasie w Piekarach tego rodzaju impreza nigdzie się nie odbywała. Spotkaliśmy się, następnie zaśpiewałam jeden utwór, po czym pan Paweł wyszedł na scenę i przekazał, że zostałam wokalistką „Filingu”.
Jakie Pani odnosiła wrażenia w związku z castingiem? Był stres czy może bardziej ekscytacja?
– Wiedziałam, że i tak będę chciała przybyć do klubu pośpiewać, jak to mam w zwyczaju, co piątek. Można więc powiedzieć, że było to przyjemne z pożytecznym (śmiech – przyp. red.).
Po tym jak została Pani wybrana nową wokalistką, odczuwała Pani przede wszystkim radość i ekscytację?
– Dokładnie tak. Jest to zupełnie nowa przygoda. To nie jest już kwestia włączenia mp3 podczas karaoke – trzeba wkomponować się odpowiednio w rytm muzyki na żywo. Wydaje mi się natomiast, że w tym przypadku problemu nie ma i nie było. Gdy bowiem przyjechałam na pierwszą próbę – po przyjęciu mnie do zespołu – zaczęliśmy od razu grać i śpiewać. W międzyczasie udoskonalaliśmy różne sprawy. Dyskutowaliśmy, które utwory będą wybierane, grane. Nie było jednakże wywierania na mnie presji w stylu: „Teraz wchodzisz, teraz wchodzisz…”. Moim zdaniem tę cechę po prostu się ma lub nie i sądzę, że nie jest to też do wyćwiczenia. Przecież muzycy podczas koncertów czy nawet prób nie mówią innym, że mają wchodzić ze swoją kwestią w takim czy innym momencie. To po prostu się czuje, ma się w sobie.
Jedną z Pani piosenek – udostępnionych na mediach społecznościowych przez zespół „Filing” – a więc utworu Anny Dąbrowskiej można było usłyszeć w klimacie popu. Czy pozostałe piosenki – o ile powstały – również były nagrywane w tym gatunku muzycznych?
– Jeśli chodzi o nagrywanie profesjonalne, to tylko ten cover ujrzał światło dzienne. Ja generalnie lubię śpiewać utwory z gatunku popu i rocku. W każdym razie jedynie wspomniany cover został wydany w formie profesjonalnej. Na ten moment nie było innych utworów. Ten cover narodził się wraz z teledyskiem, co było zresztą moim marzeniem.
Skąd więc u Pani zmiana gatunku? Czy w przeszłości Pani marzyła o tym, aby być członkiem zespołu rockowego? Czy może po prostu spontanicznie postanowiła Pani spróbować sił w nowym otoczeniu?
– Ja lubię zarówno pop, jak i rock. Głównie – na różnych karaoke – w moim wykonaniu słyszano piosenki rockowe, a konkretnie autorstwa Beaty Kozidrak. Można powiedzieć, że w to wszystko tak naprawdę pop się niejako „wplatał”. Nie chcę zamykać się na jednym gatunku. Jak już wspomniałam, może być kilku wokalistów, którzy są świetni przykładowo w dwóch lub trzech piosenkach, a jeżeli trzeba wykonać inne utwory, niekoniecznie mogą się w tym odnaleźć, gdyż w danym momencie trzeba będzie zaśpiewać niższym lub wyższym tonem głosu. Ja jestem natomiast otwarta na różne gatunki muzyczne.
Jakie ma Pani osobiste, prywatne oczekiwania, jeśli chodzi o występy w zespole „Filing”?
– Przede wszystkim mam nadzieję, że odbywać się będzie jak najwięcej naszych koncertów, dzięki czemu przybywać będzie jak najwięcej fanów, którzy wyrażą swoje zadowolenie z granej przez nas muzyki. To będzie najważniejsze. Często mówię, że największą zapłatę ponoszą za to fani. Jeżeli widzę, że robimy coś wspólnie i ludziom się to podoba, jest to jak najbardziej na plus. Zresztą to, czy dany występ podoba się ludziom, widać po nich samych. Zauważa się po ich oczach lub pod kątem tego, czy bawią się odpowiednio dobrze, śpiewając razem z nami, skacząc lub tańcząc. Tak jak mówię, wokal i obycie sceniczne – to główne kwestie, które zaważają na relacji i kontakcie z publicznością.
Wspomniała Pani również, że już były pierwsze próby kapeli z Pani udziałem. Jak Pani odniosła wrażenia?
– Było już kilka prób i to bardzo fajnych! Muszę przyznać, że prywatnie zawsze wolałam towarzystwo facetów, bo z kobietami wiadomo, jak bywa (śmiech – przyp. red.). Jak zbieramy się całą grupą na próbach, konkretnie decydujemy, co śpiewamy. W międzyczasie porozmawiamy ze sobą. Potem rozstajemy się w dobrych nastrojach i zmierzamy w domowe strony.
Czyli może Pani już stwierdzić, że odpowiednio dobrze wkomponowała się w zespół?
– Tak. Mogę powiedzieć, że nastąpiło to już w trakcie pierwszej próby. To się czuje od razu. Wiadomo jak jest w przypadku kobiet, każda z nich ocenia i porównuje siebie samą, choć ja nie raczej nie miałam takiego zwyczaju (uśmiech – przyp. red.). Tak czy inaczej, chłopaki bardzo fajnie i miło mnie przyjęli i myślę, że odbiór w drugą stronę jest taki sam.
Doszły mnie słuchy, że Pani ma być już stałą wokalistką zespołu. Może Pani to potwierdzić?
– Osobiście chciałabym. Bardzo się cieszę, że kierownictwo zespołu twierdzi tak samo. Nie chciałabym, aby coś trwało tylko przez przysłowiową chwilę, lecz, skoro już tworzymy jakiś projekt, trzeba dążyć do stabilizacji. Żeby wszystko było poukładane od A do Z.
Czy ma Pani jakieś ulubione piosenki, grane przez zespół „Filing”?
– Jest ich bardzo dużo i ciężko wybrać tę jedną konkretną. Z drugiej najbliższy mojemu sercu wydaje się być utwór „Kraina miłości”, autorstwa „Bajmu”. Do tego bardzo lubię piosenki Urszuli, Małgorzaty Ostrowskiej, Izabeli Trojanowskiej. Każda z nich niesie ze sobą inne przesłanie. Są one inne, ale nie mam problemu z zaśpiewaniem ich. Gdyby jednak znalazła się jakaś piosenka, która nie jest w mojej tonacji, po prostu bym jej nie zaśpiewała.
Paweł Dudek, lider „Filingu” bardzo często podkreśla, że rocka trzeba mieć w sercu. Pani się z tym zgadza?
– Rocka, ale też i muzykę. Może ktoś powie, że wyglądam na delikatną dziewczynkę z cyrkoniami, ale, żeby grać i śpiewać rocka, trzeba nie tylko go czuć, ale również pokazywać swój pazur. Artysta musi być niejako kameleonem. Nie może być tak, że trzeba śpiewać za każdym razem delikatnie. Są oczywiście takie piosenki, ale są także i takie, gdzie ten przysłowiowy pazur trzeba zademonstrować. Choć nie mnie to za bardzo oceniać, sądzę, że moje walory głosowe potrafią dać radę w obu przypadkach.
Słyszałem, że najbliższy koncert zagracie Państwo na początku sierpnia w miejscowości Złoty Potok podczas „Święta Pstrąga” (1-2 sierpnia). Czy poza tym macie w planach inne występy w najbliższym czasie?
– Z tego, co mi wiadomo, cały sierpień mamy już zapełniony, jeśli chodzi o nasze koncerty w weekendy tego miesiąca. Wiem również, że 8 sierpnia w jednej z częstochowskich pizzerii pn. „Mamma Mia” mamy zaplanowany koncert. Co do reszty, na pewno przekażemy wszystko w swoim czasie za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych.
Czy muzyka to jedyne zajęcie, którym na co dzień Pani się zajmuje? Powiedziała, Pani wcześniej, że na co dzień działa Pani w branży kosmetycznej. Jednak, ma Pani inne hobby poza muzyką?
– Największą pasją niemal od zawsze była i jest muzyka. Poza nią, od 15-stu, jest nią także kosmetologia z racji tego, że pochłaniała ona pół mojego życia oraz zdrowie. Jednak z kosmetyki zrezygnowałam, a przez ostatnie cztery lata prowadziłam swoją działalność. Od sierpnia będę wchodzić w kolejny nowy etap w swoim życiu. Będzie to studio modelowania sylwetki, ale nie będę jego właścicielką, a pracownicą. Tak więc będzie to działalność na zasadzie pół/pół, także w strefie beauty, gdzie ma się kontakt z paniami, które są klientkami. Przygotowania już trwają, a przede mną wszelkie szkolenia w tych fachu. Bardzo się cieszę z tego powodu, bo to kolejna rzecz, którą lubię wykonywać.
Idole muzyczni Katarzyny Wyderki?
– Co do polskich artystów, zwłaszcza Beata Kozidrak. Ponadto do tego grona mogę zaliczyć Edytę Górniak. Obydwie piosenkarki mają niesamowite wokale z ogromną historią. Obie posiadają mega skalę głosów. Jeśli chodzi o zagranicznych wykonawców, bardzo lubię Christinę Aguilerę oraz Whitney Houston – klasyka sama w sobie. Tak czy owak, najbliższe mojemu sercu są utwory pani Beaty.
Czy na koniec naszego wywiadu chciałaby Pani szczególnie komuś podziękować lub pozdrowić?
– Nie mogę tutaj zapomnieć o moim nauczycielu z czasów podstawówki, panu Leszku Pnioku. To pierwsza osoba, które we mnie uwierzyła. Chciałabym również bardzo serdecznie podziękować panu Ministrowi Michałowi Wójcikowi, który zauważył mnie jako dziewczynę, lubiącą przychodzić pośpiewać na karaoke, po czym z jego inicjatywy zapraszana byłam na różnego rodzaju wydarzenia muzyczne, gdzie miałam okazję wystąpić przed większym gronem. Podziękować chciałabym przede wszystkim mojej, czyli mamie, tacie oraz wujkowi. Wsparcie rodzinne jest najważniejsze.
Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.
– Ślicznie dziękuję.
Rozmawiał: Norbert Giżyński
Foto.: Z archiwum Katarzyny Wyderki
