Częstochowy oblany egzamin z DPŚ


Półfinał Drużynowego Pucharu Świata miał być wielkim sportowym świętem, które miało wypromować Częstochowę na arenie międzynarodowej i utorować drogę do przyznania naszemu miastu turnieju cyklu Grand Prix już w sezonie 2014. Miał, ale z różnych przyczyn okazał się niestety wielkim niewypałem. Swoje zrobiła pogoda, która uniemożliwiła rozegranie zawodów w pierwotnym terminie. Do sportu przez duże S nie dorośli też chyba częstochowscy kibice, którzy wykazali nad wyraz nikłe zainteresowanie turniejem.

Kiedy Częstochowa otrzymała organizację zawodów rangi Drużynowego Pucharu Świata, środowisko żużlowe od kibiców po działaczy wpadło w wielką euforię. Imprezy na tym poziomie nie było pod Jasną Górą od 2000 roku. Niektórzy zaczęli nawet się zastanawiać, czy pojemność SGP Areny Częstochowa nie będzie zbyt mała, aby pomieścić wszystkich chętnych. Stopniowo entuzjazm zaczął jakby opadać, parafrazując pewne przysłowie, organizatorzy zaczęli udawać, że imprezę promują, a częstochowscy kibice udawali, że mają się na nią zamiar wybrać. Nie można jednoznacznie stwierdzić, dlaczego DPŚ w Częstochowie zwyczajnie nie wypalił. Dużo złego bez dwóch zdań zrobiły opady deszczu, które storpedowały imprezę w pierwotnym, sobotnim terminie (13.07, godz. 19:00). Nie wiadomo ilu kibiców, którzy przyjechali do Częstochowy w sobotę nie mogło zostać do niedzieli (wciąż nierozstrzygnięta pozostaje kwestia zwrotu za bilety). Po odwołaniu zawodów w sobotę, trener Marek Cieślak zadecydował, iż w niedzielę Tomasza Golloba (narzekał na ból pleców) zastąpi Patryk Dudek. To z pewnością też wymiotło pewną część fanów z trybun, dla których Gollob jednak jest magnesem samym w sobie. Im bliżej było zawodów, tym bardziej wykruszała się także obsada. Z powodu kontuzji nie mogli wystartować aktualny mistrz świata – Chris Holder oraz aktualny lider klasyfikacji przejściowej IMŚ – Emil Sajfutdinow. Z powodu nie dogadania się z macierzystą federacją w kwestiach finansowych z występu zrezygnowali również bracia Łagutowie. Wszystko to w połączeniu z mimo wszystko dość drogimi cenami biletów sprawiło, iż niedzielnym popołudniem trybuny SGP Areny Częstochowa raziły pustymi krzesełkami, gromadząc zaledwie około 6 tysięcy kibiców (organizatorzy liczyli na liczbę trzykrotnie większą). Na domiar złego zdecydowaną większość publiczności stanowili kibice przyjezdni, co jednoznacznie pokazuje, że częstochowianie się po prostu na DPŚ „wypięli”. – Jest coś w tym, że w Częstochowie kibiców interesują lokalne, ligowe potyczki z Falubazem, Unibaxem Toruń, a kiedy przychodzi do imprezy rangi światowej to kibiców nie ma. Rozmawiałem o tym z prezesem AZS-u Częstochowa – Konradem Pakoszem, który przyznawał, że zastanawiał się czy w Częstochowie jest sens robienia dużego sportu, kiedy hala Polonia świeciła pustkami podczas spotkań Ligi Mistrzów. To smutne, bo umiejscawia nas niestety w sportowym zaścianku, nie zainteresowanym niczym więcej poza meczami ligowymi – mówi wiceprezes Dospelu Włókniarza, Łukasz Kowalski.
Zawody blado wypadły niestety również pod względem sportowym. Osłabione reprezentacje Australii i Rosji nie miały szans nawiązania rywalizacji z podopiecznymi Marka Cieślaka, a na twardym torze mijanek było jak na lekarstwo. Wart odnotowania jest jedynie życiowy sukces reprezentacji Łotwy, która korzystając z problemów Rosjan uplasowała się na trzeciej pozycji i sensacyjnie awansowała do barażu. Łotysze byli wspierani przez liczną i bardzo żywiołowo reagującą grupę fanów z Daugavpils. Polacy bez problemów wygrali turniej i oczekują już na sobotni finał w Pradze (stadion Marketa, 20.07, godz. 19:00). Za rywali nasza reprezentacja będzie mieć gospodarzy, Duńczyków oraz najlepszą drużynę z turnieju barażowego (Australia, Łotwa, Wielka Brytania lub USA). – Oczywiście, że bardzo chcielibyśmy złota, będziemy o nie walczyć, ale stawka będzie wysoka, bardzo silni będą Duńczycy. Mnie ucieszy każda pozycja medalowa – powiedział po częstochowskim półfinale trener Marek Cieślak. Nazajutrz po finale DPŚ nastąpi powrót do zmagań ligowych. Włókniarz w niedzielę uda się na wyjazdowe spotkanie z Unią Leszno. Początek spotkania wyznaczono na godzinę 16:00. W pierwszym meczu częstochowianie przegrali z leszczynianami 40:50.

MARIUSZ RAJEK

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *