11 Listopada 1918 – Dzień Zmartwychwstania Niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej w Częstochowie


Jasna Góra i miasto Częstochowa są od wieków bardzo ważnym miejscem na ziemiach polskich. Zajęte 3 sierpnia 1914 roku przez nowego okupanta niemieckiego w następnym roku zostały podzielone umową cesarzy: Austro-Węgier i Niemiec.

Cesarz Wilhelm II nie chciał drażnić Polaków umieszczeniem załogi w miejscu drogim dla Polaków. Klasztor OO Paulinów z przyległym terenem jako Enklawa Jasna Góra został poddany pod zwierzchność katolickiego cesarza Franciszka Józefa II w kwietniu 1915 roku. Same zaś miasto pozostało nadal w rękach niemieckich do końca I wojny światowej. Pierwszym miejscem na ziemiach polskich, które odzyskało Niepodległość już 4 listopada 1918 w okupacji niemieckiej była Enklawa Jasna Góra. Stało się to wskutek załamania się Austro-Węgier w ostatnich dniach października 1918 roku.
Tymczasem w samym mieście Niemcy twardo trzymali władzę w swoich rękach. Dopiero wieści o abdykacji cesarza Wilhelma II i jego ucieczce do Holandii oraz zaburzeniach rewolucyjnych w Berlinie spowodowały ferment i upadek morale wśród żołnierzy niemieckich, stacjonujących w Częstochowie. Zrzucenie kajdan niewoli nastąpiło samorzutnie w naszym mieście w nocy z 10 na 11 listopada 1918 roku. Jednak każde niezorganizowane wystąpienie można łatwo stłumić, dopiero wystawienie poważniejszej siły może zakończyć się zwycięstwem. Na szczęście działała w Częstochowie powołana przez Komendanta Józefa Piłsudskiego jeszcze w 1914 roku podziemna Polska Organizacja Wojskowa. Była to jedyna organizacja, przygotowująca młodzież do walki zbrojnej o Niepodległość w czasie I wojny światowej. Mieli gotowe kadry oficerskie i podoficerskie oraz przeszkolonych ochotników. Była to siła w której szeregach po tygodniu służyło 3000 ochotników, w tym 1500 umundurowanych.
Komendant Okręgu nr IX Polskiej Organizacji Wojskowej por. Władysław Malski wsparty przez Józefa Kazimierczaka okręgowego przywódcę Polskiej Partii Socjalistycznej-Frakcja Rewolucyjna, Narodową Partię Robotniczą, Dowborczyków, Obronę Narodową i straże ogniowe usunął żołnierzy niemieckich z miasta. Licznie stawili się harcerze z miasta, a szczególnie z Gimnazjum Wincentego Szudejki. Profesor tegoż gimnazjum Walenty Miłaczewski był komendantem IV Drużyny Harcerskiej im. Stefana Czarnieckiego. W usuwaniu załogi niemieckiej wzięły udział wszystkie polskie ugrupowania polityczne i organizacje społeczne za wyjątkiem licznej mniejszości narodowej, która trzymała się na uboczu. Entuzjazm Polaków z odzyskania Niepodległości po 123 latach niewoli i tępienia polskości przez Niemców i Rosjan był powszechny. W tym historycznym momencie zwykli mieszkańcy naszego miasta cieszyli się niesamowicie i płakali z radości.
Rozbrajanie żołnierzy niemieckich nie poszło jednak tak łatwo. Bronili się przez kilka godzin w fabryce wełny Peltzery (tzw. „Wełnopol”) oraz nie pozwolili się rozbroić w koszarach na Zaciszu. W pierwszych dniu wolności ponieśliśmy jednak straty. Według relacji Peowiaka Ryszarda Schmidta na chodniku przed kościołem pod wezwaniem Św. Jakuba zginął 11 listopada 1918 harcerz Włodzimierz Zagórski, który przyłączył się do patrolu peowiackiego. Następnego dnia 12 listopada na Placu Magistrackim zginął Karol Szpryngier uczeń VII klasy Gimnazjum Wincentego Szudejki, zastrzelony przez kolegę manipulującego przy broni.
W czasie I wojny światowej młodzież była powstrzymywana przed angażowaniem się w czynną walkę o Niepodległość w Legionach Polskich czy też Polskiej Organizacji Wojskowej. Czynili to skutecznie narodowcy, mający zdecydowaną przewagę w opinii publicznej naszego miasta. Skutki takiego myślenia zaowocowały bolesną stratą dwóch młodych ludzi w pierwszych dniach Niepodległości. Należy schylić czoła przed tymi bohaterami uciekającymi, z domu oraz nie szczędzącymi zdrowia i życia dla Niepodległej. Wolność nasza krzyżami (i mogiłami) się mierzy jak powiedział poeta. Tego wielu nie może zrozumieć do dzisiaj. Ciągle nie mogą pojąć, po co było powstanie warszawskie 1944 roku.
Z tej licznej wspaniałej społeczności naszego miasta, biorących udział w odzyskaniu wówczas Niepodległości należałoby wymienić chociaż niektórych z bohaterów. Jednym z nich był ppor. Artur Wiśniewski, który jadąc przez Częstochowę z plutonem żołnierzy Polskiej Siły Zbrojnej zniósł okupację austriacką Enklawy Jasna Góra 4 listopada 1918 roku.
Drugim bohaterskim przywódcą, usuwającym żołnierzy okupanta niemieckiego był por. Władysław Malski – Komendant Okręgu IX POW – działający na terenie powiatu częstochowskiego i wieluńskiego. Był faktycznym organizatorem częstochowsko-wieluńskiego późniejszego 27 pułku piechoty. Jego prawą ręką był szef sztabu Komendy Okręgu IX POW por. Wacław Głazek (syn byłego prezydenta Częstochowy za czasów zaboru rosyjskiego). Kolejnym był pierwszy dowódca noszącego pierwotnie nazwę Częstochowskiego Okręgowego Pułku Piechoty, a od 27 listopada 1918 – 27 Pułku Piechoty – płk Antoni Jastrzębski (późniejszy generał brygady). Do nich zaliczyć należy bezwzględnie: por. Władysława Barylskiego twórcę oddziału lotnego POW, jakkolwiek będącego Dowborczykiem oraz jego zastępcę ppor. Czesława Sejfrieda; por. Antoniego Miszewskiego, adiutanta dowódcy pułku; por. Stanisława Starczewskiego dowódcę kilkudziesięcioosobowego oddziału Obrony Narodowej w naszym mieście oraz szereg innych ofiarnych żołnierzy wszystkich stopni, którzy chwycili za broń, gdy Ojczyzna znalazła się potrzebie. Bez nich i ofiar z życia nie byłoby Niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej.

KOMENTARZ
Przy wejściu na cmentarz Kule po lewej stronie drogi znajduje się mogiła i pomnik 16 polskich bohaterów, którzy: „Poszli Na Pierwszy Zew Ojczyzny i Dali Życie Za Jej Wolność”. Oni wszyscy byli Legionistami. Zaświadczyli swoim młodym życiem, że Polska musi być Niepodległa. Dobrze, że został zbudowany ten pomnik zaraz w pierwszym roku Wolności z epitafium: „Częstochowa Synom Swoim”. Od kilku lat widzę, że w dniu Wszystkich Świętych pali się tam dosłownie kilka lampek.
Natomiast w innej części cmentarza czerwonoarmistom, którzy przynieśli na bagnetach nową niewolę sowiecką, jacyś dziwni ludzie oddają im hołd jako bohaterom. Pali się tam około 1000 lampek. Niech polegli okupanci spoczywają w pokoju, ale coś jest nie tak ze strony ofiar, którym okupanci zlikwidowali Niepodległą Rzeczpospolitą Polską. To jest ewidentny brak wiedzy historycznej, wychowania patriotycznego, narodowego i nade wszystko honoru. Ofiary składają katom hołd.

Członkowie obrony narodowej: w środku prof. Walenty Miłaczewski z Gimnazjum Wincentego Szudejki w Częstochowie, komendant IV Drużyny Harcerskiej im. Stefana Czarnieckiego

Artykuł opublikowany w Magazynie Historycznym “Nad Wartą”, współwydawany z firmą MASKPOL

Lech Mastalski

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *