MLEKO SIĘ ROZLAŁO


Zmiany w polskim żużlu

Już od dawna w polskim żużlu zwracano uwagę na wadliwie funkcjonujący przepis o Kalkulowanej Średniej Meczowej. W tym sezonie KSM mający w swym zamierzeniu wyrównać siły poszczególnych drużyn był czystą fikcją. Z ligi spadł bowiem zespół, który niemiał kłopotów z regulaminowym KSM-em, ale borykał się za to z problemami finansowymi.
Decyzję o likwidacji spornej bariery przyjęto na plenum Głównej Komisji Sportu Żużlowego. Włókniarza Częstochowa reprezentował w nim prezes klubu Marian Maślanka. Maślanka nie uczestniczył jednak w kluczowych głosowaniach, bo członkiem GKSŻ-tu z ramienia naszego klubu był Krzysztof Plaze. Tymczasem Plaze zrezygnował z działalności na niwie żużlowej i w tej sytuacji zastąpiła go, wydawać by się mogło, najbardziej kompetentna osoba. Nie wszyscy uznali jednak Maślankę za odpowiedniego reprezentanta Włókniarza.
– To jakaś bzdura – mówiło kilku z działaczy zdumionych tym, że sternik częstochowskiego klubu tylko przysłuchiwał się dyskusji bez prawa decydowania o ważkich także dla jego środowiska kwestiach.
Wracając do KSM-u, przeciwko jego zniesieniu był jedynie prezes Unii Leszno Rufin Sokołowski. Sokołowski zawsze jednak stara się płynąć pod prąd, tak jakby chciał pokazać, że nonkonformistyczną postawą można zyskać uznanie opinii publicznej. Inne jego pomysły rzucone na forum GKSŻ-tu były wręcz rewolucyjne, ale nie o rewolucję w polskim speedwayu chodzi. Bardziej skłaniano się ku ewolucyjnym zmianom i na takie też się zdecydowano.
Przedstawiciele Głównej Komisji Sportu Żużlowego dokonali jeszcze kilku innych zmian. W meczu ligowym menedżerowie będą mogli skorzystać nie z jednego, ale dwóch zawodników rezerwowych. W każdej drużynie drugi rezerwowy zostanie zapisany odpowiednio pod numerami – 8 (goście) i 16 (gospodarze). Jeźdźcem zapasowym może być także senior, przy czym zawodnicy oznaczeni 8 i 16 w całym spotkaniu co najwyżej czterokrotnie mogą wyjeżdżać na tor.
Władze polskiego czarnego sportu wyszły także naprzeciw postulatom zawodników (przynajmniej dały znać do zrozumienia, że nie są głuche na opinię tego środowiska). Jeśli klub zalegać będzie zawodnikom z tytułu zapłaty uzgodnionych wcześniej zobowiązań finansowych, żużlowiec może opuścić swojego pracodawcę za 80 procent kwoty wpisanej przy jego sumie transferowej. Inaczej rzecz biorąc, jego wartość rynkowa będzie o 20 procent niższa niż przy parafowaniu umowy. Jest jeden warunek. Zawodnik w razie zaistnienia tego typu wypadku, musi przedstawić stosowne dokumenty obciążające klub.
W nowym sezonie na słabości nie będą mogli sobie pozwolić obcokrajowcy (można ich zakontraktować maksymalnie trzech). Ten z nich, który nie uzyska średniej 6 punktów na mecz, nie będzie mógł wystąpić na polskich torach w roku 2004. Ma to za zadanie wykluczyć „słabeuszy”, którzy w minionych latach zabierali miejsca w drużynie dla krajowych żużlowców.
Prezes Marian Maślanka był zadowolony z kierunku zmian. W praktyce są one korzystne dla Włókniarza i potwierdzają obiegową opinię, że jeśli nie zajdą nieprzewidywalne okoliczności będzie on jednym z faworytów przyszłorocznej batalii o Drużynowe Mistrzostwo Polski.

Andrzej Zaguła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code