OSTRY DYŻUR. Godni sukcesorzy Konrada Adenauera


Adenauer – kanclerz Republiki Federalnej Niemiec w latach 1949-1963; protoplasta i założyciel dynastii wszystkich powojennych kanclerzy Niemiec – nigdy nie uznał NRD i zachodnich granic Polski.

 

 

W osobach Kochla, Merkel, Merza czy Schrödera miał Adenauer szczególnie pojętnych i gorliwych uczniów. Merkel na użytek Niemiec – zastosowała metodę uprawiania polityki poprzez wpisanie jej i granie nią na nastrojach społecznych, co w jakimś sensie tout proportion odpowiadało realiom Niemiec – w ostatnich latach przed wybuchem II Wojny Światowej. Grając na tej fali – Merkel, na której biurku miał stałe miejsce portret carycy Katarzyny II – przez cały czas swych szesnastoletnich rządów – kształtowała w niemieckim narodzie przekonanie o konieczności przywództwa Niemiec w Europie, jako gwaranta pomyślnej europejskiej przyszłości.

Zaraz po tym jak kanclerz Kohl narzucił Polsce w 1998 roku reformę administracyjną kraju, stanowiącą preludium do landyzacji naszej Ojczyzny i jej służebnej uległości wobec niemieckiej polityki – to kanclerz Merkel przebiła to dubeltowo: dopilnowując, by traktat akcesyjny Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku – wypadł dla Niemiec rewelacyjnie, w postaci aplauzu aż 77,5 % głosujących za akcesją polskich obywateli…

Wspólny dorobek niemieckich kanclerzy – celnie, skutecznie i metodycznie – wymierzony w polskie interesy narodowe jest zaiste imponujące.

Narzucenie Polsce – wspólnie z Rosją – fatalnych geopolitycznych i gospodarczych skutków Nord Stream 1 i 2. Wyrugowanie Polski z formatu normandzkiego. Pozbawienie Polski możliwości wpływu na kształtowanie polityki Unii Europejskiej wobec Europy Wschodniej. Pełne desinteressement wobec Grupy Wyszehradzkiej. Paraliż współpracy regionu z Chinami w formacie 16+1. Pełny, aktywny ostracyzm wobec grupy państw Trójmorza. Wszystkie te działania Niemcy podjęły i kontynuują w uzgodnieniu i najściślejszej współpracy z Rosją prezydenta Putina.

Na zakończenie: kilka uwag ściśle geopolitycznej natury. Niemcy dążą do pełnienia roli w Europie (i nie tylko) – tzw. „stabilizującego hegemona”. Wypisz wymaluj, powiela to ambicje Bismarcka – kanclerza zjednoczonych Niemiec – po wojnie 1871 roku – by stać się właśnie stabilizującym hegemonem. A przecież to czysty eufemizm w istocie, ilekroć Niemcy choćby przebąkując o swojej „dobroczynnej dominacji” to zawsze grozi to europejską, a w obecnych realiach – wojną światową.

Tak jak carska Rosja wsparła Bismarcka w przygotowaniach do pogromu Francji i zjednoczenia Niemiec, tak dzisiaj: putinowska Rosja wraz z kolejnymi kanclerzami Niemiec snuje plany i działa na rzecz ustanowienia strategicznego, rosyjsko-niemieckiego bloku, ciągnionego, przez cały obszar Euro-Azji o Władywostoku po Lizbonę – łączącego geopolitycznie Oceany Pacyfik i Atlantyk.

Obaj partnerzy pozycjonują się w tej materii od dawna – co oczywiste i najważniejsze – wobec najważniejszego, globalnego rywala: Stanów Zjednoczonych.

Niemcy rzucają rękawice USA i kreują się na największego rywala Stanów Zjednoczonych w Europie. Rosja jest ambitniejsza i poczuwa się do rywalizacji z Amerykanami na obszarze całej Euro-Azji.

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *