Życie jakby


Polaków dopadła dziwna maniera unikania mówienia wprost. Słowa: „jakby”, „ewentualnie”, „prawdopodobnie” zdominowały nasz słownik. Poetykę tę celnie ujęła Brodka, gdy stwierdziła po jednym z koncertów: „Śpiewałam jakby po angielsku, ale to jakby nie miało żadnego znaczenia”.

Egzystencji „jakby” doświadczamy w spotęgowanym wymiarze. Już od pięciu lat rząd funduje nam życie jakby na zielonej wyspie i jakby w dobrobycie. Nie wiadomo jednak czy jeszcze jakby w realu czy już jakby w Matriksie.
Lekarza G. przyjmującego łapówki skazuje się i jednocześnie uniewinnia, czyli jest jakby winny, a zatem – niewinny. Łapówki brał przecież „jakby”, bo jak orzekł sędzia wydający wyrok, skłoniły go do tego nie własna żądza, ale niecne praktyki CBA, rodem – zdaniem sędziego – z czasów stalinowskich.
Afery gospodarcze sypią się niczym kapelusza prestidigitatora. Ale one też są jakby. Szybko zamiata się je pod dywan, nie ma winnych, a tym bardziej konsekwencji prawnych. Czyż nie tak dzieje się choćby z przekrętem Amber Gold.
Rząd zabiera 650 milionów złotych z comiesięcznego wsparcia osób niepełnosprawnych ruchowo. Pół miliarda złotych zabiera się chorym na cukrzycę. Z powodu czerniaka umiera około półtora tysiąca Polaków rocznie, bo chorzy nie mają dostępu do nowoczesnych leków. Celebryta Jerzy Owsiak, twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, chce zbierać pieniądze na ludzi starszych i w tym kontekście mówi o eutanazji, bo jak twierdzi o tym trzeba dyskutować.
Te ponure fakty są jednak dla decydentów również „jakby”. Bo dla obecnego rządu „jakby” nie są tylko ich własne potrzeby, osobisty PR, święte przekonanie o nieomylności i na przykład in vitro, na które szykowane są poważne pieniądze. Bo władcy naszego świata żyją „jakby nigdy nie mieli umrzeć”.

URSZULA GIŻYŃSKA

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *