„Trenerski dwugłos”: RKS Raków Częstochowa – KKS Lech Poznań


Oto co po zakończeniu spotkania 7.Kolejki spotkań o mistrzostwo PKO Bank Polski Ekstraklasy, pomiędzy Rakowem Częstochowa a KKS Lechem Poznań mieli do przekazania szkoleniowcy obydwu drużyn: Marek Papszun (trener Rakowa Częstochowa) i Maciej Skorża (trener Lecha Poznań).

 

Maciej Skorża (trener Lecha Poznań):

Dużo się dzisiaj działo na boisku, wiele zwrotów akcji. Po dobrym początku z naszej strony, gdzie realizowaliśmy sobie to, co założyliśmy i stworzyliśmy nawet jedną groźną sytuację – Mikael Ishak miał dogodną sytuację do strzelenia gola, ale później w miarę upływu czasu, nasz system trochę zaczął się chwiać, a Raków przejął inicjatywę. Mieliśmy spory problem z ich wyższą, agresywniejszą grą.

Pierwszą bramkę straciliśmy w momencie, kiedy wydawało się, że w miarę kontrolujemy przebieg boiskowych wydarzeń, ale faul Barrego, rzut karny i musieliśmy gonić wynik. Na dobrą sprawę już w tej pierwszej połowie nie potrafiliśmy przejąć inicjatywy i kontroli nad tym meczem, dlatego zdecydowaliśmy się na dwie zmiany w przerwie. Zmiana ustawienia, a druga połowa zaczęła się gorzej niż pierwsza, bo straciliśmy szybko bramkę i musieliśmy gonić dwa trafienia. Na szczęście drużyna po raz kolejny pokazała charakter i pokazała, że nie poddaje się nawet w tak trudnych sytuacjach. Odrobić dwie bramki z Rakowem na wyjeździe, to uważam, że jest naprawdę duża sztuka.

Moim zdaniem Raków to jest top naszej ligi, co widać po wynikach i po poprzednim sezonie, a organizacja gry budzi mój szacunek.

Wiedziałem, że będą momenty, kiedy będzie na boisku ciężko i tak właśnie było. Cieszę się z tej reakcji i z tego, że mieliśmy trochę szczęścia, bo Raków nas nie dobił trzecim trafieniem. A potem mieliśmy pecha, że to my nie strzeliliśmy trzeciego gola. Podział punktów jest wynikiem sprawiedliwym. Myślę, że obie drużyny stworzyły w miarę dobre widowisko – dla szkoleniowców gorzej, bo jedna i druga drużyna może miały trochę za dużo sytuacji. Ja to tak przynajmniej oceniam i to mnie trochę martwi, ale chcemy grać taką piłkę, która się podoba i myślę, że na taki terenie, jakim jest Częstochowa pokazaliśmy jej fragmenty.

Marek Papszun (trener Rakowa Częstochowa) : Mam takie ambiwalentne odczucia po tym spotkaniu. Z jednej strony bardzo się cieszę, że wróciliśmy w końcu do Częstochowy po dwóch latach i po 23.latach z kibicami. Świetna atmosfera, super mecz. Wszystko by się tutaj zgadzało, gdyby nie końcowy wynik.

Gdybyśmy wygrali, byłaby pełnia szczęścia a tak to trochę jesteśmy rozczarowani bo mieliśmy swoje sytuacje na 3:0 i 4:1. Zdawałem sobie sprawę, że Lech Poznań też będzie miał swoje okazje i chcieliśmy jak najszybciej „zamknąć ten mecz”.

Jednak w zbyt prosty sposób straciliśmy obydwie bramki i mecz zakończył się remisem 2:2. Spotkanie było takie jakiego się spodziewaliśmy, w dwie strony i goście też mieli swoje okazje. Nie można też mówić, że ten remis jest dla nas niesprawiedliwy i krzywdzi którąś ze stron.

Jedna drużyna mogła wygrać bardziej, druga trochę mniej. Zmartwiony jestem wieloma kontuzjami no bo to jest nasza bolączka. Graliśmy z liderem PKO Bank Polski Ekstraklasy, który do tej pory nie przegrał i nie ma co tutaj być smutnym. Nie jesteśmy też zadowoleni, bo nie wygraliśmy.

Notował: Przemysław Pindor

Foto: Przemysław Pindor

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *