ROKOSZ


Bohaterem mimo woli ostatnich dni został marszałek Sejmu Maciej Płażyński. Świadomie używam określenia „mimo woli”, ponieważ cały impet oskarżeń za wywołany rokosz na fragmencie polskiej sceny politycznej, zagospodarowanej przez AWS, Unię Wolności i Andrzeja Olechowskiego powinien być właściwie skierowany przeciwko rebeliantom ze środowisk liberalnych, a nie przeciwko jednemu politykowi prawicy. Tak się jednak nie stało.
Kiedy tylko trzej panowie ogłosili zamiar stworzenia czegoś tam na kształt platformy wyborczej, komitetu wyborczego na tegoroczne wybory parlamentarne, czy też partii politycznej, w Sejmie wytworzyła się atmosfera przypominająca mrowisko, w które jakiś wandal – turysta wetknął kij. Strach zajrzał w oczy nieustraszonych dotąd polityków Unii Wolności, którzy chórem zakrzyknęli, że inicjatywa ta godzi w interes… Akcji Wyborczej Solidarność. W sukurs wystraszonym politykom przyszli służalczy dziennikarze, reprezentujący najważniejsze media w Polsce, poczynając od sejmowych sprawozdawców telewizyjnych „Wiadomości” i „Panoramy”, którzy drżącym głosem obwieścili narodowi tę straszną nowinę, kończąc na komentatorach „Gazety Wyborczej”. Ci ostatnio ukuli nawet przezwisko dla rebeliantów, nazywając ich „przyjaciółmi Leszka Millera”, którzy najwyraźniej za nic mają ideały sierpnia i „Solidarności”, przedkładając ponad nie własny interes polityczny i dając postkomunistom fory w nadchodzących wyborach.
Przyznam, że kiedy słuchałem tych płynących zewsząd komentarzy wzruszenie ściskało mi gardło. Każdy zresztą prawicowiec by się wzruszył, słysząc tyle ciepłych słów pod adresem swojej ukochanej formacji politycznej, z ust byłego koalicjanta, który jeszcze nie tak dawno zdradzał, kopał i poniżał, by wreszcie stanąć na barykadzie opozycji razem ze śmiertelnym wrogiem AWS, czyli SLD. Zaiste nieprawdopodobne – pomyślałem – i chyba niemożliwe!
Szybko też ostygłem, zaraz po tym, kiedy do powyżej przypomnianych ekscesów politycznych usłyszałem komentarz szefa postkomunistów, niejakiego Leszka Millera. Ten jegomość, siłując się na oczach kamerzystów z własnymi mięśniami twarzy, które na znak niewysłowionej ra

dości podciągały mu kąciki ust ku górze oświadczył, że SLD jest „średnio zainteresowany” ostatnimi wydarzeniami. Uzmysłowiło mi to fakt oczywisty, mianowicie ugrupowanie wiodące w sondażach, które już dawno pokazały spory dystans dzielący SLD od AWS chce już tylko jednego, czyli samodzielnych rządów. Dlatego nic bardziej nie może tegoż uradować jak rozmienienie na drobne i tak lichych notowań Unii Wolności. Kto zatem ma problem kochany Elektoracie? Niech już tak zostanie jak dotąd to bywało, że jakkolwiek by się działo, to problem w tym kraju ma zawsze AWS.

ARTUR WARZOCHA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code