Pradawna Częstochowa (3)


Kultura celtycka, która na Dolnym Śląsku zaczęła się – jak wspomniano – od przybycia wojsk Bojów pod wodzą Lugoniusa, trwała w tamtym rejonie przez następne stulecia, przechodząc następnie również na sąsiednie ziemie opolskie i pogórze górnośląskie. Między początkiem IV wieku, a połową I wieku p.n.e., dzieje tej kultury są jednak mało znane – danych dostarczają nam głównie badania archeologiczne, brak jest natomiast zupełnie miarodajnych źródeł historycznych.

Pierwsze wiadomości o polskich Celtach znaleźć można zatem dopiero u historyków, geografów i etnografów grecko-rzymskich, począwszy od przełomu tysiącleci. Najważniejszymi z nich są: geograf grecki Strabon z Amazji – ukazujący naszych Celtów w I wieku p.n.e., historyk rzymski Tacyt – znawca ich dziejów w I wieku n.e., Ptolemeusz z Aleksandrii w Egipcie – przedstawiający ich dalsze losy w II stuleciu, historyk grecko-rzymski Kassjusz Dion – opisujący dzieje polskich Celtów do początku III wieku, oraz historyk gocki Jordanes – ukazujący Celtów i ludy kultury przeworskiej w późniejszych wiekach, aż do pierwszej połowy VI stulecia.
Oczywiście wiadomości zawarte u tych autorów są także niepełne, często mało precyzyjne, a niekiedy wręcz sprzeczne. Tak na przykład Tacyt, który korzystał w swych dziełach również z raportów szpiegów rzymskich, podaje zwykle dane tylko z tych rejonów, z których raportami dysponował. Ponieważ szpiegami owymi byli z reguły Germanowie, rekrutujący się zapewne z plemienia naddunajskich Hermundurów, dodatkowo więc nazwy szczepów celtyckich są po germańsku zniekształcane. Ptolemeusz z kolei, który o Celtach polskich pisał w Egipcie, korzystając rzecz jasna tylko z bibliotek, podał wyłącznie te dane, które znalazł w książkach. Na szczęście – à rebours – wspominają oni o naszych Celtach z dwu różnych, lecz sąsiadujących ze sobą terenów, stąd ich dane jednak pomyślnie się uzupełniają.
Wszyscy ci dziejopisarze są zgodni, że na ziemiach południowej Polski od drugiej połowy I wieku p.n.e., aż do co najmniej połowy III wieku n.e., istniał związek plemion celtyckich nazywanych potocznie Lugiami. Nazwa Lugiowie, po łacinie Lugii, po grecku zaś Lugioi, jest skróceniem celto-łacińskiej nazwy Lugionowie – Lugiones, ta zaś pochodzi od galijskiej nazwy Lugones, czyli Lugonowie. W tym drugim przypadku, chodzi oczywiście o wspomniany najstarszy szczep naszych Celtów – ów przybyły na Dolny Śląsk już w IV wieku p.n.e. – którego nazwą więc, jako najpopularniejszą wówczas za granicą, objęto cały związek, określając nią łącznie wszystkie tamtejsze szczepy czy plemiona. Aby zatem odróżnić właściwych Lugonów – Celtów ślężańskich – od innych Lugiów, szczepy Związku Lugijskiego nazywać będziemy Lugijczykami. Skrótu Lugii, tj. Lugiowie, nie będziemy natomiast stosować, gdyż znaczeniowo nie jest on poprawny: wskazuje mianowicie na „ludzi Luga”, czyli celtyckiego Boga-Ojca, co może tu być mylące. Lugon zatem po galijsku to Lugonus, Lugijczyk zaś to Lugionus.
Celtowie tworzący Związek Lugijski stanowili federację szczepów i plemion, przy czym nie jest do końca jasne, które z nich były właśnie szczepami, czy też odłamami szczepów, a które osobnymi plemionami. Każde plemię miało bowiem oddzielne pochodzenie, własne barwy plemienne, odróżniał je też z reguły dialekt, choćby tylko nieznacznie różniący się od innych. Szczepy z kolei stanowiły części plemion, często jednak mogły zamieszkiwać z dala od siebie. Zestawiwszy dane starożytnych historyków możemy jednak wstępnie wymienić dwanaście szczepów czy plemion Celtów, które tworzyły Związek Lugijski. Wyliczmy tu najpierw ich nazwy: Lugonowie, Didunowie, Eburowie, Alezjowie, Brigonowie, Helwecjowie, Kotynowie, Nehardwalowie, Jomanowie, Semnonowie, Kalukoni i Ariowie. Zamieszkiwali oni łącznie obszar od Dolnego Śląska po Dunajec, włączając w to również południe Wielkopolski i nasz region, czyli Staropolskę, oraz pogranicze polsko-czeskie i północno-zachodnią Słowację.
Spróbujmy scharakteryzować pokrótce te grupy Celtów, wyjaśniając przy okazji ich nazwy i wskazując dokładniej tereny które zamieszkiwali. Rozpoczynając od południowego zachodu mamy najpierw ślężańskich Lugonów, czyli znany nam już odłam Bojów zamieszkałych w czeskiej Bohemii (Boiohaemum). Ptolemeusz przekazał, że w ziemi Lugonów znajdowało się osiedle zwane po galijsku Lugdunum, co znaczy „osada przy świątyni Luga”. Taką samą nazwę nosił też dawniej Lyon – po starogalijsku Lugudunum – oraz szereg innych miast, jak choćby: Laon we Francji (Lugdunum Clavatum), holenderska Lejda (Lugdunum Batavorum), włoska Lucca oraz Lugo w hiszpańskiej Galisji, Villaviciosa (Llugás) w Asturii, Loudoun (Lughdan) w Szkocji, czy wreszcie Dinlleu w Walii. Raczej jednak naszym Lugdunum nie jest Legnica. Skoro z celtyckiego „dun” (galijskie: dunon, dunum), w znaczeniu „fort, osada obronna”, pochodzi germańskie „tun” i stąd słowiańskie „tyn”, w takim razie śladem śląskiego Lugdunum może być Tyniec nad Ślęzą – w każdym razie osada położona w tamtym rejonie.
Na wschód od Lugonów mieszkali Didunowie, dokładniej zajmowali południową Opolszczyznę, między Odrą i Nysą. Ptolemeusz podaje, że od południa ich teren przylegał do gór Askiburgion (zniekształcenie germańskie), co po galijsku winno brzmieć Ascibrigas – chodzi tu rzecz jasna o Góry Jesionowe, czyli czeskie Jesioniki. Nazwa Didunów znaczy „ludzie z dwóch miast”, a że Lugijczycy u nas nie wznosili miast (typu oppidum), musieli więc oni przybyć skądinąd. Ich sąsiadami od południowego wschodu byli Burowie, zajmujący pogranicze polsko-czeskie, od ziemi Opawskiej i Raciborskiej, przez Śląsk Cieszyński, do źródeł Wisły. Ich właściwa nazwa winna brzmieć Eburowie, po galijsku Eburi, będąc więc skrótem nazwy zamieszkałego w Galii plemienia Eburonów – Eburones, co ma związek z „eburos” (cis) i znaczy „cisowi ludzie”, zatem według wierzeń celtyckich: pobożni, religijni, duchowi.
Na wschód od nich, między Olzą a Wisłą, mieszkali Alezjowie, w przekazach widniejący jako Helizjowie (przekręcenie germańskie), co po galijsku prawidłowo brzmi Alisii, a więc „ludzie z Alezji”. Alezja (Alisia) była miastem w Galii, prawdopodobnie dzisiejszym Alise-Sainte-Reine, w ziemi tamtejszego plemienia Mandubiów. Nazwa „Alisia” po galijsku znaczy „miasto na Olchowym Wzgórzu” i ten sam źródłosłów mają także Alisanus (duszek olchowy), oraz Alzacja, a od naszych Alezjów – rzeka Olza. Z kolei na południowy wschód od Alezjów, w Beskidzie Śląskim i Żywieckim, zamieszkiwali Burgionowie (kolejne zniekształcenie szpiegowskie), po galijsku bowiem winno być Brigonowie – Brigones. Nazwa ta znaczy po prostu „Górale” – niewątpliwie więc nasi Górale mają za przodków także owych celtyckich Brigonów. Prawdopodobnie zaś na Podhalu i w Beskidzie Wysokim mieszkali Helwetonowie – Helvetones, zwani też niekiedy Helwekonami – Helvecones, co by znaczyło w pierwszym przypadku „przybysze z Helwecji”, w drugim z kolei „sąsiedzi Helwetów”. Na południe od Brigonów i Helwecjów, zatem już po stronie słowackiej, mieszkali natomiast Kotynowie, stanowiący być może część Bojów. Po galijsku zwali się Cotini – „Dawniejsi” lub też „Bardziej tradycyjni”, tj. zachowujący stare zwyczaje – z zawodu byli zaś górnikami rud żelaza. Zajmowali tereny Orawy i Liptova, głównie Dolinę Wagu, tam też zbudowali oppidum czyli miasto – dzisiejsze Havránok – gdzie jest jego rekonstrukcja.
W pasie środkowo-wschodnim Związku Lugijskiego mamy dwie grupy szczepowo-plemienne. Na Wyżynie Śląskiej, czyli w centrum Górnego Śląska, mieszkali Naharwalowie. Ich nazwa jest dość niejasna, a dodatkowo zniekształcona po germańsku. Wydaje się, że w języku galijskim powinna brzmieć: Nehardvali, co by znaczyło „mieszkający przy świętej wysokiej górze” (dosłownie: murze – od „valos”, czyli wał, mur, wzgórze). Chodzi tu zapewne o dawne celtyckie sanktuarium na Górze Św. Anny. Podobnie jak świątynię Luga na Ślęży, którą otaczał kamienny „wał Lugoniusa”, tak i na tej górze musiał być mur kamienny otaczający przybytek kultu. Tacyt poświadcza zresztą, że faktycznie był tam przybytek poświęcony Alkom, czyli boskim bliźniętom Dioskurom, po galijsku noszącym imiona Divannos i Dinomogetimaros. Na południowy wschód od Nehardwalów, w Beskidzie Niskim i nad Wisłą – aż do ujść Nidy i Dunajca, mieszkali z kolei Jomanowie (Iomani), zwani też Manimami (Manimi), co w obu przypadkach zapewne jest skrótem nazwy Ianomani – Janomanowie, czyli „swarliwi, zgnuśniali ludzie”. Ich miejsce kultu znajdowało się na wzgórzu w Poznachowicach, wyglądem przypominającym Ślężę, nie wiadomo jednak co w nim czczono.
Wreszcie północ Związku Lugijskiego zamykały trzy odłamy Celtów. Od zachodu, w południowej Wielkopolsce, między Odrą a Baryczą, aż po Prosnę, mieszkali Semnonowie – Semnones. Była to prawdopodobnie część Bojów, która po podbiciu południowej Bawarii przez cesarza Augusta w roku 16 p.n.e., schroniła się tu wybrawszy wolność. Wyżej na północ, wokół Kalisza, mieszkali Kalukoni – Calucones, co może znaczyć „leśnicy, drzewiarze”. Stąd nazwa Kalisza: Calisia – czyli „osada włóczniarzy”, „osiedle produkujące włócznie” (dosłownie: drzewce). I wreszcie w Regionie Staropolskim, ale – jak się wydaje – z centrum w rejonie Wielunia, zamieszkiwali Ariowie, po germańsku przekręcani na Hariów, po galijsku jednak powinno być Arii. Nazwa ta znaczy „wolni, dzielni, szlachetni” i bardzo dobrze oddaje charakter całego Związku Lugijskiego. Wszyscy bowiem ci nasi Celtowie – poza jedynie Lugonami, Kotynami i Semnonami – przybyli tu jako uchodźcy z Galii, po zdławieniu powstania Wercyngetoryksa i zajęciu w 52 roku p.n.e. Galii przez wojska Cezara. Od I wieku n.e., aż do schyłku antyku, pozostały już zatem tylko trzy wolne od cesarstwa rzymskiego kraje celtyckie. Były to: Irlandia, Szkocja i właśnie nasi Lugijczycy.
W tym miejscu pora więc wrócić do pochodzenia nazwy Starej Góry, leżącej w środku miasta Częstocha. Drugi trop rozumowań prowadzi bowiem właśnie do kultury celtyckiej – lugijskiej. Prasłowianie jako „stare” określali mianowicie pozostałości w terenie zastane po swych poprzednikach. Były to przede wszystkim ruiny grodów, świątyń i innych antycznych budowali – po Łużyczanach, Celtach, oraz ludach kultury przeworskiej. Tymi ostatnimi były już, wymieszane z Celtami, ludy nordyckie – formalnie Szwedzi i Duńczycy – a więc: Goci, Gepidzi, Wandalowie, Burgundowie, oraz Frugundowie. Jednak, jak wskazaliśmy wcześniej, na naszej Starej Górze nie było żadnych osad. Trzeba od razu też dodać: nie było sanktuarium celtyckiego, a tym bardziej świątyni łużyckiej czy przeworskiej. Jakaż to więc antyczna konstrukcja kamienna stała na Starej Górze, skoro Słowianie nazwali ją „Starą”? Ale na to pytanie odpowiemy już innym razem. Natomiast dzieje Lugijczyków, wraz ze słowniczkiem galijskim, ukażą się w mej osobnej książce, już we Francji.

Foto: Triskel – celtycki motyw na wieży kościoła w Żarkach.

Adam Królikowski / Bibliografia

Dotychczas ukazały się:

1) Czterech Częstochów, nr 25-26 (2010)
2) Stanica Częstocha, nr 30 (2010)
3) Dom Częstocha, nr 34-35 (2010)
4) Życie Częstocha (1), nr 38-39 (2010)
5) Życie Częstocha (2), nr 41-42 (2010)
6) Życie Częstocha (3), nr 44 (2010)
7) Jak wyglądał Częstoch?, nr 48 (2010)
8) O Częstochu i Starej Górze, nr 50-51 (2010)
9) Plac Częstocha, nr 5 (2011)
10) Niwa Częstocha (1), nr 8 (2011)
11) Niwa Częstocha (2), nr 14-15 (2011)
12) Niwa Częstocha (3), nr 18-19 (2011)
13) Czest-Fest (1), nr 22-23 (2011)
14) Czest-Fest (2), nr 28-29 (2011)
15) Czest-Fest (3), nr 34-35 (2011)
16) Niwa Częstocha (4), nr 46-47 (2011)
17) Niwa Częstocha (5), nr 50-51-52 (2011)
18) Niwa Częstocha (6), nr 7-8 (2012)
19) Kasztelania Miromira (1), nr 15-16 (2012)
20) Kasztelania Miromira (2), nr 21-22 (2012)
21) Kasztelania Miromira (3), nr 27-28 (2012)
22) Pradawna Częstochowa (1), nr 33-34 (2012)
23) Pradawna Częstochowa (2), nr 43-44 (2012)
24) Pradawna Częstochowa (3), nr 1-2 (2013)

Dodatek:

Region Staropolski, nr 39 (2011)

Wiersze mistyczne:

1) Z poezji mistycznej (1): Rainer Maria Rilke – Płonąca nieobecność / Anioł Ślązak (Angelus Silesius) – Cherubinowy wędrowiec (księga I: 5, 25, 68, 199), nr 11 (2011)
2) Z poezji mistycznej (2): Róża tajemna (z Yeatsa) / Awicenna – Serce, nr 9-10 (2012)
3) Z poezji mistycznej (3): Carmina Burana – Ave Formosissima / Psalm Jutrzenki (Ps 2,7 – 110 (109),3), nr 23-24 (2012)

ADAM KRÓLIKOWSKI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code