POWODZENIA NIE MOGĄ NAS UŚPIĆ!


Rozmowa z Prezesem Zarządu Huty „Częstochowa” Lechem Skrzypczykiem

– Jaki był rok 2000 dla hutnictwa w świecie i w Polsce?

– Był to dla polskiego hutnictwa rok wytężonej pracy, restrukturyzacji i zaciskania pasa. Panuje dobra koniunktura na wyroby hutnicze. Hutnictwo nasze boryka się jednak z trudnościami. Proces restrukturyacji był opóźniony, huty są zadłużone, borykają się z brakiem płynności finansowej. Brakuje im pieniędzy na bieżącą działalność. Polskie hutnictwo jest przestarzałe z wyjątkiem kilku hut – huty „Zawiercie”, huty „Florian”, huty „Częstochowa”.

Rozmowa z Prezesem Zarządu Huty „Częstochowa” Lechem Skrzypczykiem

– Jaki był rok 2000 dla hutnictwa w świecie i w Polsce?

– Był to dla polskiego hutnictwa rok wytężonej pracy, restrukturyzacji i zaciskania pasa. Panuje dobra koniunktura na wyroby hutnicze. Hutnictwo nasze boryka się jednak z trudnościami. Proces restrukturyacji był opóźniony, huty są zadłużone, borykają się z brakiem płynności finansowej. Brakuje im pieniędzy na bieżącą działalność. Polskie hutnictwo jest przestarzałe z wyjątkiem kilku hut – huty „Zawiercie”, huty „Florian”, huty „Częstochowa”.

– Czy można przewidywać wzrost zapotrzebowania na wyroby hutnicze? W Unii Europejskiej zużywa się prawie dwukrotnie więcej stali na mieszkańca niż w Polsce.

– W Unii Europejskiej zapotrzebowanie na stal wynosi od 200 kg na osobę do 500 kg/os. 200 kg/os. w Grecji, 500 kg w wysoko rozwiniętych krajach. W Polsce ten wskaźnik wynosi 180 kg na osobę. To odpowiada naszemu poziomowi techniki, rozwój przemysłu dopiero nastąpi. Gdybyśmy mieli odpowiednią jakość – nie mielibyśmy importu wynoszącego 2,4 mln ton rocznie. My eksportujemy – jako Polska – produkty słabo przetworzone. Wskaźnik Terms of Trade wynosi 2,2 – to znaczy, że produkt hutniczy importowany jest 2,2 razy droższy niż eksportowany.

– Słowa o produktach mało przetworzonych nie dotyczą – jak myślę – naszej huty.

– Huta „Częstochowa” oferuje produkt gotowy – blachę gorąco walcowaną. Firmy z naszego holdingu – rury bez szwu, prefabrykaty stalowe, konstrukcje, mosty… Nasz produkt, mówiąc nasz – mówię i o wyrobach huty, i o produktach spółek holdingu – nie ustępuje produktom europejskim.

– Ten rok był szczególnie ważny dla huty „Częstochowa”. Udana restrukturyzacja oddaliła wizję upadłości.

– Ten rok dla nas, to potężna restrukturyzacja zatrudnienia i organizacji. Wydzielono 12 spółek. Obecnie wielką sprawą jest restrukturyzacja finansowa. Toczą się rozmowy z bankami i pozostałymi wierzycielami. Otwarte zostało postępowanie układowe. Mam nadzieję, że porozumienie w sprawie restrukturyzacji zadłużenia zawrzemy w marcu przyszłego roku. Ale powodzenia nie mogą nas uśpić. Huta nie jest uzdrowiona, sytuacja zakładu wymaga jeszcze dużo wysiłku. Długi będziemy spłacać jeszcze 8-10 lat. Łatwo jest się zadłużyć, wyprowadzenie huty na prostą drogę, podniesienie jej wartości, to długa, żmudna droga wymagająca wielu wysiłków. W tym miejscu chciałbym podziękować całej załodze, wszystkim organizacjom związkowym za zrozumienie i zaufanie; za zrozumienie, że celem Zarządu i Rady Nadzorczej było uratowanie kilku tysięcy miejsc pracy. Bez poparcia społecznego, bez zgody związków takie działania podjęte w celu ratowania huty przed upadłością nie byłyby możliwe. Wielkie słowa uznania mam dla pracowników i ich reprezentacji związkowych.

– Odczuwalny był jednak brak wsparcia dla podejmowanych działań z zewnątrz.

– W obliczu trudnej sytuacji hutnictwa, a w szczególności groźby upadłości huty „Katowice”, doszło na Górnym Śląsku do konsolidacji różnych instytucji – samorządów terytorialnych, władz miejskich i wojewódzkich, parlamentarzystów. U nas podobnej konsolidacji nie było. Myślę, że po prostu nasze władze nie wierzyły w możliwość upadłości huty, stąd brak zrozumienia dla naszych problemów. A my od dłuższego czasu chodzimy po cienkiej linie. Potrzebujemy zrozumienia i poparcia. Sytuacja huty jest dziś stabilniejsza, lecz nadal trudna. Problem huty, to nie tylko problem Zarządu, lecz i całego regionu.

– Nie wyobrażam sobie sytuacji miasta po utracie ponad 10 tys. miejsc pracy – w hucie i firmach z nią związanych…

– Nie możemy dopuścić do upadłości, ale zagrożenie istnieje cały czas, nikt tego nie może lekceważyć. Jako Prezes Zarządu na każdym kroku to podkreślam, aby nikt nie został uśpiony sukcesami. Sytuacja rozwija się w dobrym kierunku, ale przed nami jeszcze dużo pracy. Pocieszający jest fakt, że wydzielone z huty spółki stają się coraz bardziej samodzielne i rentowne.

– Wejście Pana i dyrektora Wacława Korczaka do Rady Nadzorczej Banku „Częstochowa” oznacza, że chcecie aktywnie ratować tę lokalną instytucję finansową.

– Huta nigdy by nie dopuściła do upadłości banku. Moim zdaniem, Bank „Częstochowa” nie jest i nie był zagrożony. To co się stało było wynikiem niespodziewanego naporu na kasę. Żaden bank by tego nie wytrzymał. Bank wkrótce pozyska silnego inwestora. Nie ma i nie powinno być nieporozumień w Radzie Nadzorczej. Sytuacja szybko się uzdrowi.

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał JAROSŁAW KAPSA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code