Jak pozbyć się „niewygodnych” mieszkańców?


Ciąg dalszy opowieści o budynku przy ul. Poselskiej w Częstochowie

Po instruktaż chętni mogą zgłosić się do Romana Gwizda z Poznania, nowego właściciela budynku przy ul. Poselskiej 12/32. Ma on w zanadrzu kilka niekonwencjonalnych pomysłów

Przypomnijmy pokrótce sytuację rodzin, które nagle znalazły się w bardzo trudnej sytuacji (artykuł w numerze 15. „GCz”). Roman Kudzia, syndyk masy upadłościowej firmy „Press-Bud”, właściciela budynku przy ul. Poselskiej 12/32, 30. marca sprzedał budynek nowemu nabywcy, firmie Nieruchomości „Romb” z Poznania. Dzień wcześniej syndyk wręczył 21 lokatorom wymówienia najmu – w tym sześciu rodzinom, które miały umowy na czas nieokreślony. Sprzedający i kupujący uznali, że mieszkańcy nie będą walczyć o swoje prawa, podporządkują się i bez szemrania opuszczą lokale. Stało się inaczej. „Sprzedani” upomnieli się o swoje. Nie ugięli się przed próbami zastraszenia – nowy właściciel jako argumentów użył groźby odcięcia dostaw wszystkich mediów i widma licznych niedogodności z powodu remontu. – Co mamy zrobić, gdzie iść? Na bruk? – pytają mieszkańcy. O pomoc udali się do prezydenta i prasy. W prokuraturze złożyli zawiadomienie o próbie popełnienia przestępstwa przez nowego właściciela, który bezprawnie zmusza ich do opuszczenia mieszkań.
Prawo własności jest święte, można więc zrozumieć nowego właściciela. Nabył budynek z myślą o przyszłym korzyściach. W ferworze zakupów, delikatnie mówiąc, zapomniano o ludziach, których trzeba zrozumieć, zwłaszcza, że solennie wywiązywali się ze swoich obowiązków, regularnie płacili czynsz, dbali o swoje lokale. Teraz postawiono ich w sytuacji bez wyjścia. Nowy właściciel nie pozostawia złudzeń; z jednej strony chce się porozumieć, ale z drugiej ma sporo „innowacyjnych” rozwiązań pozbycia się odziedziczonego w spadku po syndyku „problemu”. Zapomina jednak, że lokatorów także chroni prawo, również święte, co prawo własności.
Podczas spotkania z lokatorami bez ogródek przedstawił swoje pomysły. – Zaproponował nam zaciągnięcie kredytu na zakup własnych mieszkań. Zamurowało nas – mówi Grażyna Szczepańska. – Łatwo powiedzieć, ale większości z nas nie stać na wynajęcie nowego mieszkania, a co dopiero mówić o kredycie i kupnie mieszkania. To luksusy. My utrzymujemy się za kilkaset złotych miesięcznie, z czego mamy płacić raty, z czego czynsz? – dodaje Teresa Kasperek. – Pan Gwizd uparcie powtarzał, że to korzystny układ i najlepsze rozwiązanie. Tylko dla kogo? – pyta Grażyna Szczepańska. – W myśl jego znakomitych planów będziemy spłacać własne już mieszkania, zamiast płacić czynsz za cudze. Gdy stwierdziliśmy, że większość z lokatorów nie uzyska zdolności kredytowej, obiecał niektórych zatrudnić na rok – mówi Wojciech Kasperek. A co będzie gdy upływie rok? – Roman Gwizd podsunął nam kolejne wyjście. Fikcyjne rozwody. Jak stwierdził, wówczas łatwiej uzyskać kredyt – dodaje pan Wojciech. Nowy właściciel, by dodatkowo zniechęcić lokatorów, każe im płacić niebotyczne sumy za zużycie prądu. Za miesiąc kwiecień rachunek opiewa na ponad 4 tysiące złotych. – Każdy z nas płaci ryczałt za prąd w miesięcznym rozliczeniu, niektórzy mają również liczniki indywidualne, teraz za nadmierne zużycie ma zapłacić kilku lokatorów – mówi Grażyna Szczepańska. Lokatorzy twierdzą, że Roman Gwizd straszy, że jak nie otrzyma pieniędzy, to nieureguluje rachunku i elektrownia wyłączy prąd. – Sytuacja o tyle jest dziwna, że wcześniej nie wskazał numeru konta, na które mamy wpłacać pieniądze za czynsz. Monitowaliśmy, dzwoniliśmy, ale bezskutecznie. Właściciel zbywał nas i numeru nie podał, dlatego za kwiecień nikt nie mógł zapłacić – mówi pan Kasperek. Nowy właściciel odpowiedzialność za zużycie prądu zrzuca na mieszkańców, pomijając firmy, które wynajmują na parterze lokale. A jest ich kilka. Obliguje mieszkańców do rozmów w szefami firm w sprawie zużycia prądu. – To oburzające. Kto jest właścicielem budynku, wygląda na to, że pan Gwizd obawia się rozmów z firmami – mówią lokatorzy.
Kodeks cywilny wyraźnie określa okoliczności, w jakich właściciel może wymówić najem lokalu. Zgodnie z art. 692 kc. może to nastąpić w przypadku niepłacenia czynszu przez trzy miesiące, czy celowego niszczenia pomieszczeń. W opisywanej sytuacji żadna z okoliczności nie wystąpiła. Lokatorzy, jak podkreśla częstochowska mecenas Katarzyna Stefaniak, wymówienia otrzymali bezprawnie i mają prawo mieszkać w swoich mieszkaniach. Również naczelnik Wydziału Komunalnego Urzędu Miasta Częstochowy Halina Szczerba w odpowiedzi na pismo lokatorów stwierdza: „zgodnie z obowiązującymi przepisami, umowy o najmie spisane z poprzednim właścicielem są wiążące dla nowego właściciela budynku. Może on jedynie zmienić warunki umowy, lecz wszystkie będą obowiązywały po wcześniejszym ich wypowiedzeniu, a wypowiedzenie może nastąpić tylko z przyczyn określonych w artykule 11. ustawy o ochronie praw lokatorów, w mieszkaniowym zasobie gminy i w kodeksie cywilnym (Dz. U. Nr 31 poz. 266 z 2005 r.).”

Pan Roman Gwizd nie chciał z nami rozmawiać. – Nie mamy wspólnego tematu do dyskusji – stwierdził. Od kilku dni remontuje budynek.

URSZULA GIŻYŃSKA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code