- Gazeta Częstochowska - https://gazetacz.com.pl -

Jakub Miśkowiak: Szkoda, że tak wyszło

Na pewno w niedzielnym meczu chcieliście osiągnąć jak najwięcej. Niestety, udało się Wam, jako drużynie, zdobyć jedynie 31 punktów…

Tak. Inaczej to sobie wyobrażałem. Miałem nadzieję, że wygramy. Co mogę jeszcze dodać… Na pewno szkoda, że tak wyszło i nie udało się wygrać. Sporo rzeczy zabrakło. Słabo wychodziliśmy ze startów zwłaszcza w pierwszej serii, gdzie rywale nam odjeżdżali. Później były już pewne przebłyski – pojedyncze zwycięstwa naszych zawodników. Tak czy owak nie było u nas za wiele szybkości.

Dopiero na kilka godzin przed tym spotkaniem okazało się, że w drużynie z Gorzowa pojedzie Anders Thomsen. Czy ta informacja Was niejako sparaliżowała?

Uważam, że nie miało większego znaczenia to, czy ten zawodnik wystąpi lub też nie. Ostatecznie wystartował i dobrze, że wrócił na tor i może już jeździć. Z Andersem się znam i osobiście sądzę, że fajnie, iż się pojawił w niedzielę w Częstochowie. Tak jak powiedziałem, moim zdaniem jego ewentualny brak w składzie gorzowskiej drużyny niczego by nie zmienił.

Na pewno z Andersem Thomsenem znacie się stąd, że dwa lata temu jeździliście razem w jednej drużynie, czyli właśnie Stali Gorzów.

Dokładnie. Wygląda na to, że wrócił do pełni sił i to jest fajna wiadomość, bo możemy razem rywalizować na torze.

Jeśli chodzi o Wasze pozytywy w ostatnim meczu, jest nim na pewno Twój występ – 10 punktów.

Nie było na pewno źle, jeśli chodzi o moją postawę. Myślę jednak, że mam jeszcze dużo do szukania, żeby polepszyć swoją jazdę. Wydaje mi się, że nie jestem do końca pewny co do tych przełożeń. Mam jeszcze czego szukać, by popracować nad prędkością na motorze, bo tego mi brakuje.

Skoro mówisz o poszukiwaniach w sprzęcie, te chyba idą w taką stronę, jaką byś chciał, prawda?

Powoli tak. Idziemy małymi kroczkami, do przodu i myślę, że w końcu będzie poprawa.

Następnie czeka Was wyjazd do Grudziądza (w piątek 15 maja) – można powiedzieć, że na Twój były teren. Wszak startowałeś w ubiegłym roku dla Bayersystem GKM-u. Jakie nastawienie i wrażenia mogą Tobie towarzyszyć w związku z tym, że niebawem zawitasz na swój dawny tor?

Z pewnością fajnie, że tam pojedziemy. Myślę, że od zeszłego roku, gdy jeździłem dla Grudziądza, tamtejszy tor przynajmniej troszkę się zmienił. Będziemy szukać odpowiednich ustawień na tę nawierzchnię i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jako drużyna będziemy chcieli zaprezentować się jak najlepiej, aby pokazać dobre ściganie.

W tej drużynie są Twoi starzy dobrzy znajomi nie tylko z czasów gdy startowałeś w Grudziądzu, ale również w Częstochowie. Dawniej bowiem we Włókniarzu ścigałeś się razem z Maksymem Drabikiem.

Dokładnie tak. W piątek już tam jedziemy. To będzie też na pewno okazja, aby porozmawiać z kolegami. My natomiast, jako ekipa z Częstochowy, będziemy chcieli pokazać dobrą, skuteczną jazdę.

Dzień później po meczu w Grudziądzu czekać Cię będzie 1. Finał Indywidualnych Mistrzostw Polski, który odbędzie się w Toruniu. Z jakimi nadziejami zamierzasz podejść do tych rozgrywek?

Z takimi, aby jak najlepiej wypaść w tych imprezach. To są przecież prestiżowe zmagania. W finałach IMP też będę chciał pokazać się z jak najskuteczniejszej strony.

Bardzo dziękuję za rozmowę i powodzenia.

Dziękuję.

Rozmawiał: Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się: