- Gazeta Częstochowska - https://gazetacz.com.pl -

Patrick Hansen o podjęciu trenowania Włókniarza: „To jest fajne, ciekawe”

Duńczyk nie ukrywa pozytywnych emocji w związku z podjęciem pracy w częstochowskim klubie. – To jest fajne, ciekawe. Na pewno nie spodziewałbym się takiego scenariusza, gdybyś zapytał się mnie o to około pół roku, kiedy jeszcze byłem zawodnikiem. Przez ostatni czas sporo działo się wokół mojej osoby. Teraz jestem trenerem we Włókniarzu i jest fajnie – mówi nam Patrick Hansen.

To absolutna nowość dla 27-latka. Jeszcze w tym roku ścigał się na żużlu, startując dla, występującego w Krajowej Lidze Żużlowej, OK Kolejarza Opole. Ostatecznie w marcu postanowił zakończyć zawodniczą karierę. Skandynaw w dalszym ciągu odczuwa skutki urazu kręgosłupa, którego nabawił się w 2023 roku. Potem w Innpro ROW-ie Rybnik zajmował się szkoleniem młodzieży. Do tego w międzyczasie udzielał się podczas transmisji telewizyjnych ze spotkań PGE Ekstraligi i Metalkas 2. Ekstraligi na antenie stacji Canal+, jako ekspert. Teraz postanowił wykonać kolejny krok naprzód, obejmując stery w teamie Włókniarza.

Już od jakiegoś czasu prowadziłem treningi w szkółce w Rybniku. Nie ukrywam, że ta praca mi się spodobała. Zastanawiałem się, co będę robił po zakończeniu kariery zawodniczej. Indywidualnie współpracowałem z żużlowcami czy też udzielałem się w telewizji jako ekspert. Zwłaszcza w tym drugim przypadku miałem możliwość dokonywania wszelkich analiz i zaobserwowania wszystkiego z boku. Wtedy doszedłem do wniosku, że chciałbym przy czymś czynnie działać stale. Taką możliwość daje praca trenerska – dodaje.

Były już rajder przyznał, że praca w Rybniku pomogła mu zapoznać się z tajnikami szkoleniowymi. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że jego nadchodząca rola może być dla niego nie lada wyzwaniem. – To są zupełnie inne tematy. W Rybniku nauczyłem się podstawowych spraw w kwestiach prowadzenia treningu, bezpieczeństwa na torze czy też organizacyjnych. Sądzę, że te sprawy mam już opanowane. Prowadzenie pierwszej drużyny to jest dla mnie coś nowego. Będzie to na pewno dla mnie spore wyzwanie, ale lubię takowych się podejmować – stwierdził.

Zadanie, którego Patrick się podjął wydaje się niezwykle trudne do zrealizowania. Krono-Plast Włókniarz bowiem zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, nie mając na swoim koncie choćby punktu. Zdaniem wielu ekspertów spadek Częstochowian o szczebel ligowy niżej jest już tylko kwestią czasu. Pod Jasną Górą wierzą jednak w zmianę oblicza zespołu za sprawą odświeżenia sztabu szkoleniowego. Wiele wskazuje na to, że „Biało-Zieloni” powoli są już myślami w fazie play-down, gdzie rozstrzygnie się ich los w kontekście bytu w polskiej elicie na przyszły sezon.

W tym momencie chyba już mało kto spodziewa się cudów z naszej strony, ale nikt nie mówi, że nie możemy jeszcze zaskoczyć. Nie nakładam na siebie dodatkowej dużej presji. Nie raz, nie dwa przekonaliśmy się, że wszystko może jeszcze się wydarzyć. Oczywiście będziemy robić wszystko, żeby zaskoczyć. W Częstochowie jestem po to, aby nie tylko przecież „odjechać” sezon, prawda? Będziemy walczyć. Zamierzam prowadzić intensywne rozmowy z zawodnikami, wysłuchać ich. Czeka mnie więc teraz przynajmniej trochę analiz, rozmów. Będziemy działać! – zapewnia nasz rozmówca.

Informacja o tym, że żużlowiec gorzowskiej Stali z 2022 r. obejmie stery w teamie w Częstochowy, mogła budzić niemałe zaskoczenie. Po rozwiązaniu umowy z Mariuszem Staszewskim wśród kandydatów na trenera czterokrotnych Drużynowych Mistrzów Polski wymieniało się choćby Tomasza Bajerskiego, Piotra Świderskiego, czy Janusza Ślączkę. W tym gronie brakowało jednak Patricka Hansena. Jak więc doszło do tego, że właśnie kilkukrotny medalista mistrzostw świata juniorów w rywalizacji drużynowej został trenerem Włókniarza?

Ludzie z klubu kontaktowali się ze mną już jakiś czas temu. Ofertę rozważałem bardzo długo. Odbyliśmy kilka spotkań i w końcu na ten krok się zdecydowałem. Mam blisko do swojego domu. Uważam, że teraz przede mną fajne wyzwanie, które sprawi, iż na dobre wejdę w nowy etap w swoim życiu. Rozmowy na pewno trochę trwały, natomiast kiedy już dochodziło do tych spotkań, były one konkretne. Co prawda – jak już wspomniałem – potrzebowałem trochę czasu, aby tę propozycję przemyśleć, ale udało się ostatecznie usiąść do stołu i wszystko dopiąć na ostatni guzik – przekazał Hansen.

Były jeździec rodem z Kalundborgu w środowisku speedwaya cieszy się opinią fachowca, mającego dobre podejście do młodzieży. Jaka jest jego koncepcja na poprawę dyspozycji formacji juniorskiej „Lwów”? Póki co równą formę prezentuje jedynie Szymon Ludwiczak – Zapraszam na trening i zobaczycie (uśmiech – przyp. red.). Jak każdy, mam swoją koncepcję. Na pewno nie ma u mnie takiego podejścia: „przyjdźcie na trening, założymy taśmę, a jak ta pójdzie w górę, to jedźcie”. Mogę zapewnić, że u mnie są konkretne szkolenia. Technika i styl jazdy czy mentalność na torze to są tematy przez niektórych często pomijane, a trzeba do nich podejść w pełni profesjonalnie. Trzeba dużo ćwiczyć – odpowiedział.

Na pewno będę chciał z każdym z nich porozmawiać. Posłuchać ich, żeby wiedzieć, jak oni się czują, co ich gryzie etc. Zawsze łatwo jest oceniać, gdy się ogląda jazdę z trybun bądź za pośrednictwem transmisji telewizyjnej. Wtedy można zauważyć, że któryś z zawodników jedzie słabo. Ale dlaczego? Będę starał się jak najwięcej rozmawiać, żeby wszystko wiedzieć, co i jak. Tym bardziej że jeszcze z tą młodzieżą częstochowską nie do końca się znam. Teraz będę miał możliwość rozmowy z tymi zawodnikami i poznania ich – oznajmił.

Z jednym z obecnych zawodników częstochowskiej ekipy Patrick Hansen zna się osobiście już od dłuższego czasu. Chodzi o Rohana Tungate’a, który w minioną sobotę (25 lipca) awansował do FIM speedway Grand Prix 2027. Według opinii nowego trenera – dzięki temu osiągnięciu – Australijczyk może być na tyle zbudowany, aby równie skutecznie spisywać się w kolejnych bataliach najwyższej klasie rozgrywkowej w kraju nad Wisłą.

Myślę, że da mu to dodatkową motywację. Już podczas meczu towarzyskiego Polska-Australia w Rybniku w minioną niedzielę (26 lipca) widziałem, jak fajnie walczył. Osobiście kilka dni wcześniej widziałem się z nim i ucięliśmy kilka rozmów. Później patrzę w telefon i widzę, że awansował on do Grand Prix… To jest na pewno dla niego fajna sprawa, czego mu serdecznie gratuluję. Uważam, że jest on bardzo zmotywowany do dalszej pracy. Wiem też, że w swoim teamie co najmniej kilka spraw sobie poukładał i że sprzętowo stoi bardzo dobrze. Dokonał on bowiem dodatkowych inwestycji w sprzęt w trakcie obecnego sezonu. To nie jest tak, że on jeździ tylko na tym, co posiada i w razie niepowodzeń niczego już nie zmienia. Cały czas szuka czegoś nowego i widać owoc jego pracy. To mi się podoba – ocenił Duńczyk.

Czy znajomość z „Kangurem” przyczyniła się do tego, że Patrick Hansen zdecydował się rozpocząć współpracę z klubem z miasta „Świętej Wieży”? – Tak naprawdę z Rohanem rozmawiałem, nie wiedząc jeszcze, czy będę trenerem Włókniarza. On na pewno o tym nie wiedział, a ja również nie miałem jeszcze wtedy stuprocentowego potwierdzenia, że to nastąpi. To był przypadek, że był w tamtym czasie w Rybniku i się spotkaliśmy. Teraz już o tym on wie i liczę, że wszystko będzie dobrze. Z tego co słyszałem, Rohan był zadowolony, że zostałem trenerem – wyjaśnił.

Jak się okazało wspomniane rozmowy między Hansenem a Tungate’m dotyczyły m.in. obecnej kadry Krono-Plast Włókniarza. – Jak rozmawiałem z Rohanem, wstępnie opowiedział mi o tym, co się dzieje w częstochowskiej drużynie, choć nie było zbytnio czasu na dłuższą konwersację. Przekazał mi, że w zespole jeżdżą fajne i ambitne chłopaki. Wywnioskowałem w rozmowie z Rohanem, że ma on cały czas wiarę w tę drużynę. Są natomiast zapewne rzeczy, które ci zawodnicy powinni zmienić. Tak czy owak, generalnie wszyscy są zadowoleni z tego, że jeżdżą we Włókniarzu i czują się tutaj dobrze. Co jednak trzeba zrobić, żeby w końcu ten wynik był odpowiedni? Muszę porozmawiać z tymi zawodnikami, z każdym po kolei – stwierdził.

Zespół spod znaku lwa zmagania ligowe wznowi dopiero 9 sierpnia, kiedy na wyjeździe zmierzy się z gorzowską Gezet Stalą. Wtedy Częstochowianie będą musieli sobie radzić bez jednego z kluczowych żużlowców – leczącego poważną kontuzję żeber, obojczyka i łopatki Madsa Hansena. – Rzeczywiście dużo się wydarzyło w międzyczasie, gdy wreszcie dopinaliśmy z klubem ostatnie szczegóły. Najpierw Mads złapał kontuzję, a później Rohan awansował do Grand Prix. To na pewno nie jest łatwa sprawa odnośnie Madsa. Z tego, co jednak się dowiedziałem, on chce szybko wrócić. Wstępnie mówiło się, że jego przerwa będzie trwać do czterech tygodni. Dobrze by się stało, gdyby rzeczywiście szybko doszło do jego powrotu. Oby tak było! Jeżeli zatem on już się czuje lepiej, to będziemy na pewno liczyć na niego w fazie play-down. W każdym razie, również i w obecnej sytuacji, jaką mamy, będziemy musieli sobie radzić – zakończył aktualny szkoleniowiec Włókniarza.

Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się: