- Gazeta Częstochowska - https://gazetacz.com.pl -

WSPOMNIENIE. Marian Kasprzyk (1939-2026)

Przed turniejem olimpijskim w Tokio trener polskiej kadry bokserskiej – Feliks Stamm – miał dylemat, kogo powołać w wadze koguciej: Leszka Drogosza czy Mariana Kasprzyka. Stam zarządził sparingową, ale rozstrzygającą walkę między konkurentami. W noc poprzedzającą zmagania rywali – zajrzał dyskretnie do pokojów obu zawodników. Kasprzyk spał spokojnie, jak nowonarodzone dziecko; Drogosz przewracał się z boku na bok. Stamm na ten widok tylko się uśmiechnął, bo już wiedział… Kasprzyk wygrał rozstrzygający sparing z Drogoszem i to on odebrał japoński paszport – po olimpijskie złoto.

Druga anegdota również wiele dobrego i ważnego mówi o Marianie Kasprzyku. Podczas jednego ze zgrupowań w COS-ie w Zakopanem trzej bohaterowie: Brunon Bendig, Marian Kasprzyk i Jerzy Kulej – grubo po północy – jak to „Litwini, z nocnej wracali wycieczki”. Drogę do hotelu zastąpiło im siedmiu najprawdziwszych górali zgodnie oświadczając, iż chodzenie w górach po nocy jest niebezpieczne, zabronione i musi być ukarane. Trzech nieszczęśników przyparto do drewnianego płotu. Kulej rozpoczął negocjacje: wyjaśniał „kim są przyparci” i po co w Zakopanem się znaleźli… Po pewnym czasie Kulej zdołał przekonać „taterników”, by odstąpili od swych zamiarów, co nastąpiło. Wtedy Kulej ruszył do Kasprzyka z pretensjami, że pozostał bierny i nie przyszedł z pomocą. Na to Kasprzyk wyciągnął zza pleców obie ręce i wręczył Kulejowi dwie sztachety, które w czasie negocjacji wydłubał z ogrodzenia…

Pana Mariana Kasprzyka poznałem osobiście i spotkałem kilka razy podczas corocznych pielgrzymek polskich sportowców na Jasną Górę; również w gronie innych mistrzów olimpijskich w boksie: Józefa Grudnia i Jerzego Rybickiego. Kilka rozmów z Panem Marianem Kasprzykiem utrwaliło mi Jego obraz we wdzięcznej pamięci: jako bardzo dobrego człowieka, wspaniałomyślnego, wielkodusznego – jak to się mówi – o złotym sercu.

Gorliwie praktykujący katolik. Żarliwy polski patriota. Jego imię, jak sobie tego życzył, na zawsze będzie związane z Imieniem Matki Boskiej Częstochowskiej. Swój złoty medal olimpijski z Tokio ofiarował do Jasnogórskiego Skarbca. Cześć Jego Pamięci!

SZYMON  GIŻYŃSKI

Podziel się: