Po tym jak Raków w świetnym stylu awansował do 3. rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy, w Częstochowie panowała wiara, że są skuteczną grę „Czerwono-Niebiescy” przełożą na polską PKO BP Ekstraklasę. Niestety, w 2. kolejce (w niedzielę, 2 sierpnia) we Wrocławiu podopieczni Dawida Kroczka ulegli tamtejszemu Śląskowi 1:2, choć byli bliscy zgarnięcia trzech punktów. Czy piłkarscy fani z naszego miasta mają się czego obawiać w pierwszym meczu 3. rundy LK w czwartek (6 sierpnia) o godzinie 19:00 z IF Hammarby?

Przegrany wygrany mecz…
Początkowo zapowiadało się, że to Częstochowianie będą świętować pierwsze zwycięstwo – na terenie rywala – w ligowych zmaganiach w obecnym sezonie. Udowodniali to już w „inauguracyjnej” połowie spotkania na „Tarczyński Arena”, kiedy oddawali więcej strzałów na bramkę gospodarzy. Co prawda przed przerwą było 0:0, ale aktywność gości dawała nadzieje, że ci w końcu obejmą prowadzenie w spotkaniu.

Doszło do tego w 60. minucie, gdy Mahir Emreli wykorzystał nieporozumienie między piłkarzami miejscowych; bramkarzem Karolem Niemczyckim i obrońcą Irodotosem Christodoulou. Tym samym Azer zdobył gola dla częstochowskiego zespołu.
Przewaga „Rakowian” utrzymywała się i wyglądało na to, że trzy punkty pojadą do Częstochowy. Śląsk bowiem w dalszym ciągu nie mógł przeprowadzić konkretnej akcji na bramkę przyjezdnych. Gdy wydawało się, że misja Rakowa pn. „Wrocław” zakończy się sukcesem, beniaminek Ekstraklasy dość nagle przystąpił do ofensywy.

W 86. minucie po dośrodkowaniu Piotra Samca-Talara stan potyczki wyrównać próbował Malaly Dembele. Strzał ten wybronił wprawdzie Kacper Trelowski, lecz golkiper gości nie poradził już sobie z dobitką Luki Marjanaca (1:1). Dodatkowo gol w wykonaniu Samca-Talara cztery minuty później zdecydował o losach całej batalii (2:1 dla Śląska).
Eliminacji do LK ciąg dalszy
Wynik oraz dyspozycja Rakowa w starciu w stolicy Dolnego Śląska – zwłaszcza w końcówce – mogły dawać sporo do myślenia. Drużyna pod wodzą trenera Kroczka dalej prezentuje niestabilną formę i raczej nie budzi optymizmu u swoich kibiców. Tymczasem przed dwukrotnymi zdobywcami Pucharu Polski (2021 i 2022) kolejne wyzwanie.
Już w czwartek na stadion przy ul. Limanowskiego dojdzie do premierowej batalii 3. rundy Ligi Konferencji z udziałem „Medalików”. Ich przeciwnikiem będzie IF Hammarby. Klub ze Sztokholmu to aktualny wicemistrz kraju i wicelider tabeli Allsvenskan 2026 (szwedzki odpowiednik polskiej Ekstraklasy).
Drużyna ta jest ostatnio na fali wznoszącej w rozgrywkach ligowych. Przygodę w europejskich pucharach rozpoczęli jednak nie najlepiej. Szwedzi odpadli bowiem z rywalizacji o udział w Lidze Europy w drugiej rundy eliminacji tych rozgrywek z belgijskim RSC Anderlecht (stan rywalizacji w dwumeczu 2:4). W starciu z Belgami Hammarby starała się jednakże pokazać charakter zwłaszcza w pierwszym meczu, gdzie padł remis 1:1. W rewanżu jednak zdecydowaną górą była już Anderlechet (3:1). Ekipie ze stolicy Szwecji pozostała zatem jedynie szansa o grę w Lidze Konferencji.
Zdaniem ekspertów IF Hammarby prezentuje podobny styl do czwartej drużyny z polskie Ekstraklasy z poprzedniego sezonu. Team ten może zatem okazać się trudnym rywalem dla mistrzów Polski z 2023 r. – nie tylko już w najbliższy czwartkowy wieczór, ale i w całym dwumeczu 3. rundy – biorąc pod uwagę ich chwiejną formę.
W częstochowskim obozie nie załamują jednak rąk i zamierzają pokusić się o awans do następnego eliminacyjnego etapu. Piłkarze z Częstochowy będą mogli teraz skupić się wyłącznie na starciach ze Szwedami, tym bardziej że mecz 3. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Zagłębiem Lubin, zaplanowany pierwotnie na 9 sierpnia, został przełożony na inny termin.
– Będziemy robili wszystko, żeby każdy kolejny mecz był dla nas lepszy. Jak najszybciej należy wyciągnąć wnioski i patrzeć na to, co przed nami, bo na to mamy wpływ. Nikt nie jest zadowolony z porażki, ale też widzę nastawienie zespołu, motywację. Przykładem jest dzisiejszy dzień, zawodnicy byli bardzo dobrze nastawieni do pracy. Przełknęliśmy porażkę i jesteśmy gotowi w stu procentach do rywalizacji z następnym przeciwnikiem – mówił na środowej (5 sierpnia) konferencji prasowej przed pierwszym starciem z IF Hammarby szkoleniowiec Rakowa, Dawid Kroczek.
Trener Częstochowian poproszony został również o porównanie gry obu ekip. – Jeśli chodzi o nasze wspólne cechy, myślę, są to intensywność w obronie, jej nastawienie do gry w tym elemencie, a także wysoki pressing. Uważam, że pod tym kątem drużyna Hammarby jest do nas zbliżona – odpowiedział Dawid Kroczek.
Kolejne wzmocnienie
Działacze częstochowskiego klubu z pewnością zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się drużyna. W związku z tym dokonują następnych transferów. Kolejnym nowym piłkarzem Rakowa jest Marko Perović.
To czarnogórski wahadłowy, potrafiący pełnić rolę na boisku zarówno obrońcy, jak i pomocnika. Ponadto może grać również na pozycji prawego lub lewego napastnika. Jeszcze wiosną 2026 grał – w ramach wypożyczenia – w rezerwach Atlético Madryt, które prowadził sam Fernando Torres.
Do „Czerwono-Niebieskich” Perović trafił z – występującego na zapleczu hiszpańskiej La Liga – UD Almeria na zasadzie definitywnego transferu. 20-latek cechuje się dużą aktywnością na murawie. Jak najczęściej stara się uczestniczyć w ofensywie, czy też wytwarzać sytuacje podbramkowe. Kontrakt z Czarnogórcem obowiązywać będzie do czerwca 2030 r.
Pod Jasną Górą mocno liczą na to, że transfer ten przyniesie niebawem spodziewany, pozytywny skutek.
Norbert Giżyński
Foto.: Grzegorz Przygodziński
