Słaba passa trwa. Kiedy przełamanie? Nowy „stały” trener już niebawem?


Raków Częstochowa początku sezonu 2026/2027, zwłaszcza w PKO Ekstraklasie, nie może zaliczyć do udanych. W tych rozgrywkach „Czerwono-Niebiescy” nie mają na swoim koncie nawet remisu. Lepiej wyglądała sytuacja w eliminacjach do europejskiej Ligi Konferencji. Do tych zmagań ostatecznie jednak nie udało im się awansować, odpadając w czwartej rundzie w rywalizacji z Hajduk Split.

Po tym jak w pierwszym meczu 4. rundy LK „Rakowianie” zremisowali 2:2 w Chorwacji – po bramce Lamine’a Diaby-Fadigy tuż przed końcem – pod Jasną Górą wierzono w walkę o zwycięstwo w rewanżu na stadionie przy ul. Limanowskiego (27 sierpnia) i zarazem awans do europejskich pucharów.

W drugim starciu nie było jednak kolorowo. Na kilka minut przed końcem spotkania goście prowadzili 2:1. Była więc niemalże bliźniacza sytuacja, jak w batalii w Splicie. Do akcji wkroczył jednak Mahir Emreli, który, strzelając 88. minucie w światło bramki przeciwników wyrównał stan potyczki (2:2).

Wynik się już nie zmienił, a z racji remisu w dwumeczu (4:4) trzeba było rozegrać jeszcze dogrywkę spotkania. Ta niestety od początku nie układała się po myśli mistrzów Polski z 2023 r. Miejscowi musieli przystąpić do ofensywy, broniąc się przed szarżami gości. Podopieczni Dawida Kroczka kolejną bramkę stracili już 94. minucie, gdy Kacpra Trelowskiego pokonał Rokas Pukstas, wykorzystując błąd w obronie po stronie Częstochowian.

Przegrana 2:3 sprawiła, że piłkarze z naszego miasta marzenia o ponownym udziale w europejskich pucharach będą musieli przełożyć na co najmniej następny rok. Pogodzeni z takim obrotem spraw „Medaliki” wznowili grę w Ekstraklasie dwa dni później. W 6. kolejce krajowych ligowych zmagań Raków podejmował u siebie Jagiellonię Białystok.

Pojedynek z uczestnikiem Ligi Europy również nie zakończył się pozytywnie dla trzykrotnych wiceczempionów Polski. W tym spotkaniu padło aż siedem bramek, z czego pięć dla… ekipy ze stolicy województwa podlaskiego. Jedyne gole dla RKS-u zdobyli Mahir Emreli oraz Jakub Jendryka.

Ostatnie rezultaty Rakowa z pewnością nadal nie napawają piłkarskich sympatyków w Częstochowie. Do pozytywów zaliczyć można za to regularność w strzelaniu bramek – niemalże co mecz – Emreliego. Przebłyski miewali także Patryk Makuch, Srtatos Svarnas, czy Lamine Diaby Fadiga. To jednak za mało, aby myśleć o stabilnej, lepszej grze i tym samym o odnoszeniu zwycięstw.

W konsekwencji nie uzyskania przepustki do Ligi Konferencji oraz ostatniego miejsca w tabeli Ekstraklasy klub postanowił zakończyć współpracę z trenerem Dawidem Kroczkiem. W kolejnym meczu na krajowym podwórku „czerwono-niebieską” drużynę poprowadzi dotychczasowy asystent Kroczka, Dawid Szulczek, który ma „tylko” tymczasowo pełnić obowiązki pierwszego trenera teamu.

Wciąż trwają bowiem poszukiwania nowego szefa sztabu szkoleniowego finalisty Pucharu Polski z zeszłego sezonu. Wśród kandydatów na to stanowisko wymienia się głównie: Gonçalo Feio, Johna Carvera, Dawida Szwargę, czy Pavola Stano. Część kibiców lub też ekspertów w roli pierwszego trenera Rakowa widziałoby takie uznane nazwiska w polskim futbolu jak Czesław Michniewicz bądź Maciej Skorża. Czas pokaże kto koniec końców obejmie stery w częstochowskim zespole.

Fani „Medalików” obecnie myślami są na pewno w przypadku najbliższego meczu ligowego. Ten RKS rozegra w czwartek (3 września) o godzinie 18:00 przeciwko piątemu w tabeli Górnikowi Zabrze, aktualnemu wicemistrzowi kraju, a także zdobywcy Pucharu Polski. Będzie to zaległa potyczka 5. serii spotkań PKO Ekstraklasy. Przed obecnym, lecz jednocześnie tymczasowym, trenerem Dawidem Szulczkiem nie lada wyzwanie odmienienia oblicza drużyny. Kibice trzymają kciuki za powodzenie misji, tym bardziej, że z pewnością Raków jest żądny rewanżu za dwie porażki ligowe i jedną w finale PP z „Biało-Niebiesko-Czerwonymi” w sezonie 2025/2026.

Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *