- Gazeta Częstochowska - https://gazetacz.com.pl -

Skuteczny wywiadowca, urodzony żołnierz. Ppłk dypl. Ludwik Lucjan Sadowski (1896–1964)

Ten człowiek po prostu musiał zostać żołnierzem. On się po to narodził, obdarzony licznymi talentami, które w pełni rozwinąć i wykorzystać mógł w służbie odrodzonej po 123 latach niewoli Rzeczypospolitej. Świetnie radził sobie na każdym szczeblu służby wojskowej: jako szeregowy żołnierz i strzelec, dowódca mniejszego i większego pododdziału, większych oddziałów i zgrupowań (choć jeden z przełożonych w wywiadzie uznał, iż wprawdzie nie ulega wpływom innych ludzi, ale też i niełatwo mu wywrzeć wpływ na swoich podwładnych), jako urzędnik administracji wojskowej, oficer sztabowy, czy wreszcie wywiadowca. W każdych okolicznościach chętny do nauki. Do tego wszystkiego jeszcze dopisywało mu szczęście, które pozwoliło przeżyć wszystkie wojny w jakich brał udział, mimo nieraz odniesionych poważnych ran…

 

Uznanie przełożonych

Przełożeni najczęściej pisali o nim bardzo długie i szczegółowe opinie, wyrażając się niemal w samych superlatywach: „Wybitnie inteligentny, nadzwyczaj szybko orientujący się, świetny organizator, umysł lotny o szerokim horyzoncie, żołnierz dzielny (ranny w pierś). Charakter zrównoważony, ambitny, bardzo przedsiębiorczy. Ideowiec (legionista) kocha swój zawód. Oceniając jego wybitną dwuletnią pracę w mojej Sekcji – uważam, że Armia nasza zyskuje w nim bardzo zdolnego oficera zawodowego, w przyszłości oficera Sztabu Generalnego”. W innych opiniach najczęściej podkreślana jest jego samodzielność, inicjatywa i wybitne zdolności: „charakter wyrobiony i prawy, ambitny i bardzo taktowny. Inteligentny, sprytny, orientacja bardzo szybka, bardzo sumienny, samodzielny i energiczny. Posiada inicjatywę, dobry organizator, znakomity wykonawca. Bardzo duża ideowość”. W innej napisano: „Wybitny. […] Bardzo inteligentny, posiada wszechstronne zdolności intelektualne. Uzdolniony wojskowo. Bardzo dobry organizator, wychowawca i kierownik”.

Na późniejszym etapie służby był postrzegany przez swojego dowódcę jako: „wybitnie inteligentny i wszechstronny, z pewną skłonnością do paradoksalnego ujmowania zagadnień. Bystrość umysłu i szybkość orientacji wybitne. Decyzje przemyślane, życiowe i wykonalne […]; wybitnie rozwinięty zmysł organizacyjny, powodujący dobre rozplanowanie pracy, wykonawca i administrator nieco słabszy. W pracy dokładny i sumienny, obserwujący przepisy”. „Wie czego chce, umie do celu dążyć i dawać prawidłową ocenę zjawiska. Wyczucie rzeczywistości mocne. Formułowanie decyzji jasne i wyczerpujące”.

Jako wywiadowca zaś: „Wywiadowczo pracuje opiniowany z wybitnymi rezultatami […], energiczny w poszukiwaniu wiadomości i jest wzorowym informatorem[…]”. „Uważam za mój obowiązek zawiadomić Pana Pułkownika, że w czasie 2-letniej współpracy mojej z ekspozyturą poznałem kpt. dypl. Sadowskiego jako bardzo dobrego i niezwykle cennego oficera, który wszystkie powierzone mu przeze mnie w toku służby mojej zadania wykonywał najdokładniej i najsumienniej, i w pracy swej okazał nieprzeciętny spryt, poważną solidność, obowiązkowość i sumienność. Bardzo trafne wyczucie istoty poruczonych mu zagadnień, samodzielność i inicjatywa umożliwiły mu wszechstronne i wyczerpujące opracowywanie tematów, przez co zawsze uzyskiwałem niezawodne i doskonałe elementy do właściwych moich prac”.

Pierwsze lata służby

Oficer-wywiadowca przyszedł na świat 24 września 1896 roku w domu Jana i Wiktorii z domu Syrek w miejscowości Roczyce w powiecie wadowickim. Miejsca tego nie sposób nawet w obecnym czasie na mapie znaleźć. Początkowo edukację uskuteczniał w szkole powszechnej w Myślenicach, następnie od 1906 w gimnazjum w Wadowicach. Kolejnym etapem edukacji było III Gimnazjum w Krakowie, gdzie zdał maturę (1909–14). Po wybuchu I wojny światowej i wymarszu I Brygady Legionów Polskich, znalazł się w szeregach 1 Kompanii 2 Pułku Piechoty Legionów. Po stronie Austro-Węgier brał udział w walkach z Rosjanami na terenie Galicji Wschodniej i Bukowiny, gdzie w sierpniu 1915 roku został ranny w walkach nieopodal Rarańczy (nie mylić z późniejszą bitwą pod Rarańczą z 15–16 lutego 1918). Obrażenia okazały się na tyle poważne, że Sadowski trafił do szpitala w pobliskich Czerniowcach, następnie w Debreczynie, Budapeszcie i Krakowie, w sumie w szpitalach przebywał aż 9 miesięcy. Odznaczony wówczas został austriackim Srebrnym Medalem za Waleczność II klasy. Kolejnymi etapami jego służby wojskowej, tym razem na tyłach, były: 2 Batalion uzupełnień 2 Pułku Piechoty w Kozienicach (od marca do lipca 1916), sąd wojskowy (do lutego 1917), przy którym uczestniczył w wielu kursach, Powiatowy Urząd Zaciągu w Pińczowie będąc jednocześnie słuchaczem VI kursu szkoleniowego 6 Pułku Piechoty Legionów Polskich (lipiec–wrzesień 1917) w dość odległym od Krakowa Zambrowie. Już te wymagające zadania, często wypełniane jednocześnie, wskazują na wyjątkowe predyspozycje intelektualno-osobowościowe Ludwika Sadowskiego, który na dodatek w latach 1916–21 studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim (jakkolwiek „z doskoku” – zaliczając 5 semestrów). Do 2 Pułku powrócił w 1917 i był w jego składzie osobowym aż do jego rozwiązania w lutym 1918. Pułk ten rozwiązano wraz z całą II Brygadą na skutek zdarzeń zainicjowanych podpisaniem przez Rzeszę i Austro-Węgry 9 lutego 1918 w Brześciu Litewskim traktatu z nowopowstałą Ukraińską Republiką Ludową, której bardzo szczodrze przyznano tereny zamieszkałe w większości przez ludność polską, jak Podlasie i Chełmszczyznę. Na wieść o tym wzburzeni żołnierze i dowódcy II Brygady zrywali austriackie i pruskie orły i deptali je. Następnie duża część z nich zdecydowała się ruszyć z bronią i amunicją, przebić się przez front i zwrócić zbrojnie przeciw dotychczasowym sprzymierzeńcom, pokonując ich we wspomnianej wcześniej bitwie pod Rarańczą. Około półtora tysiąca żołnierzy pod dowództwem gen. Hallera dołączyła do II Korpusu Polskiego na terenie Rosji, ci, którzy nie zdołali się przebić ze względu na mniejszą mobilność (artyleria i tabory) lub w ogóle nie wzięli udziału w buncie (jak np. ów 2 Pułk), zostali wszyscy aresztowani. Był to formalny koniec Legionów Polskich jako siły zbrojnej wchodzącej w skład armii Austro-Węgier.

W Polskiej Organizacji Wojskowej

Ludwik Sadowski nie brał udziału w w/w wydarzeniach, ponieważ w tym czasie wraz z dwoma podoficerami został wysłany do Krakowa z pułkowym archiwum. Dotarł do celu, uprzednio zmyliwszy w Płaszowie (obecnie dzielnica Krakowa) chcących go aresztować żandarmów. Od kwietnia do sierpnia 1918 służył w 2 Pułku Piechoty Polskiej Królestwa Polskiego. Zwolniony, jako cywil zaangażował się w działalność Polskiej Organizacji Wojskowej w Złoczowie (na wsch. od Lwowa). Internowany przez Ukraińców uciekł im, a następnie wstąpił do formującego się Wojska Polskiego, z którym swe losy związał na szereg lat swego życia.

Początkowo służył w Dowództwie Wschód, z początkiem 1919 otrzymał przydział liniowy dowódcy plutonu w 1 Batalionie Grupy ppłk. Izydora Modelskiego. Otrzymał awans na podporucznika, odbył kampanię galicyjską, był na froncie aż do wczesnej jesieni 1919, przydzielony do 9 Dywizji Piechoty, m.in. do Lotnej Kompanii Karabinów Maszynowych. W październiku tego roku przeniesiono go do Warszawy do Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego, gdzie pełnił funkcję referenta repatriacyjnego i zastępcy szefa Sekcji Jeńców w Oddziale IV (do maja 1920). 1 kwietnia 1920 awansował na porucznika, latem tego samego roku został szefem Sekcji Jeńców w Dowództwie Etapów 6. Armii, po czym powrócił na poprzednie stanowisko do Warszawy, gdzie zastał go koniec wojny polsko-radzieckiej. Stanowisko niniejsze piastował jeszcze kolejne kilka miesięcy, po czym odbył staż w macierzystym 2 Pułku Piechoty Legionów. W styczniu 1922 skierowany na członka Komisji Mieszanej Delegacji RP ds. Repatriacji z Rosji. Jesienią tego samego roku rozpoczął studia w Wyższej Szkole Wojennej. Po 2 latach studiów uzyskał tytuł oficera Sztabu Generalnego; tytuł ten w 1928 roku przemianowano na oficera dyplomowanego. Z tej przyczyny po kolejnych awansach stawał się kapitanem dyplomowanym, majorem dyplomowanym, podpułkownikiem dyplomowanym… Rocznik absolwentów, do którego się zaliczał, nazywano z francuska „force morale”, co oznacza siłę moralną.

Kapitan dypl. L. Sadowski po ukończeniu WSW został skierowany do pracy w II Oddziale Sztabu Generalnego (słynnej „Dwójki”), który zajmował się wywiadem. W latach 1924–28 był referentem w Wydziale Ewidencji Studium „Niemcy”. Za owocną i gorliwą pracę tamże odznaczony został Srebrnym Krzyżem Zasługi, po czym został p.o. Kierownika Ekspozytury nr IV Oddziału II w Krakowie, przeniesionej następnie do Katowic, zatwierdzony na tym stanowisku w październiku 1930. Za jego kadencji praca ekspozytury przyniosła świetne wyniki w postaci niezwykle cennych informacji i dokumentów niemieckich z zakresu organizacji cywilno-wojskowych, przemysłu, kontrwywiadu, tajnej policji oraz Reichswehry. W 1931 Sadowski odznaczony został Krzyżem Niepodległości.

Krótko w częstochowskim…

„Etap częstochowski” zaczął się niezbyt fortunnie – kolejne 2 lata służby to przerwa w pracy wywiadowczej – Sadowskiemu powierzono zadania związane ze służbą liniową, jako dowódcy sekcji ciężkich karabinów maszynowych w 74 Górnośląskim Pułk Piechoty w Lublińcu, który wchodził w skład częstochowskiej 7 Dywizji Piechoty. W zastępstwie też pełnił zadania dowódcy I batalionu. Nawet najwybitniejsi ludzie spotykają czasem na swej drodze takich, z którymi nie współpracuje się łatwo, o czym świadczyć może fakt umieszczenia naszego Bohatera w 14-dniowym areszcie domowym w wyniku konfliktu z zastępcą dowódcy pułku. Mimo to podczas służby również tam zyskał sobie opinię wybitnego oficera, na dodatek w 1932 wygrał dywizyjne mistrzostwa strzeleckie.

Walka wywiadowcza

Lata 1933–37 to powrót do pracy wywiadowczej, Sadowski został kierownikiem Samodzielnego Referatu Bezpieczeństwa Wojennego w Sztabie Dowództwa Okręgu Korpusu VIII w Toruniu, gdzie znaczna część pracy przypadała dla odmiany na zadania kontrwywiadowcze. W międzyczasie w 1935 awansowany na majora. Po raz kolejny w uznaniu zasług i wybitnych rezultatów pracy powierzono mu kolejny zakres odpowiedzialności: w 1937 w Warszawie zajął się organizacją i szefowaniem Wydziałowi Bezpieczeństwa (Departament Dowodzenia Ogólnego w Ministerstwie Spraw Wojskowych). Po dwóch latach tej pracy przeniesiony w marcu 1939 „na linię” – na dowódcę III Batalionu 48 Pułku Piechoty w Stanisławowie (obecnie Iwano-Frankiwsk na Ukrainie). Kolejna zmiana nastąpiła szybko, w związku z nadciągającą wojną. 25 sierpnia 1939 został powołany na stanowisko szefa sztabu II Oddziału nowopowstałego na Pomorzu Korpusu Interwencyjnego, po wybuchu wojny Korpus odesłano do dyspozycji Armii „Prusy”, wszedł w jej skład jako Zgrupowanie Południowe. 8 września zgrupowanie zostało odcięte od Wisły. Wraz z innymi oficerami sztabu Zgrupowania Sadowski, wykorzystując umiejętności organizacyjne oraz wcześniejsze doświadczenia, zorganizował improwizowane pododdziały złożone z „rozbitków”: taborytów, żandarmów i przygodnych żołnierzy (5 sekcji po 12 żołnierzy).

Podczas improwizowanej akcji bojowej pod Iłżą, celem otwarcia drogi dla Zgrupowania ku przeprawom na Wiśle, mjr Sadowski, dowodzący I sekcją, został ranny w udo podczas natarcia na wzgórze 246 na południe od Iłży. Następnego dnia Zgrupowanie przestało istnieć. Resztki Grupy w kolejnych dniach przeprawiły się przez Wisłę. Mjr Sadowski przedostał się wraz z dowództwem Zgrupowania przez Wisłę, dołączając do Armii „Lublin”, gdzie 12 września przydzielono go do Oddziału II Sztabu Armii. Wraz z nią brał udział w dalszych działaniach wojennych, aż do bitwy pod Tomaszowem Lubelskim. Wzięty do niemieckiej niewoli, wkrótce zbiegł do Zamościa. Tam, po krótkim leczeniu, przedostał się do Rumunii. W tym kraju przebywał krótko, znalazłszy się już na przełomie października i listopada 1939 w Paryżu. Szybko został przyjęty do odtwarzającego się Wojska Polskiego. 10 listopada został przydzielony do nowopowstałej Komisji Rejestracyjnej (inaczej zwanej Biurem Rejestracyjnym) Ministerstwa Spraw Wojskowych. Major Sadowski prowadził Referat Informacyjny (jeden z 9 referatów Biura) do klęski Francji w czerwcu 1940. Większość tego czasu spędził, zbierając relacje oficerów Oddziału II, wysyłając uzupełniające pytania, analizując zebrane materiały oraz pisząc pierwsze bruliony syntetycznego opracowania dotyczącego oceny pracy II Oddziału w okresie poprzedzającym wojnę i przygotowań do niej w kontekście klęski wrześniowej. Całe Biuro zajmowało się analizą przyczyn przegranej kampanii, Sadowski natomiast odpowiadał za analizę od strony wyników pracy wywiadu. Rozmowy z poszczególnymi oficerami Oddziału II nie nosiły przeważnie charakteru przesłuchań, a toczyły się w atmosferze rozmowy, mającej na celu podanie oficerowi tematów, jakie dla pracy były potrzebne. Częstokroć pisał dla danego oficera dyspozycje raportów. Przesłuchiwania w formie protokołów były

W maju 1940 roku został awansowany na podpułkownika dyplomowanego. Po zaatakowaniu Francji przez Niemcy wraz z Biurem został ewakuowany do Angers, później drogą morską do Anglii; Sadowski 23 czerwca znalazł się w Liverpoolu. Przez pierwsze miesiące pobytu w obozach wojskowych w Anglii Sadowski kontynuował pracę nad elaboratem, jednocześnie wypełniając różne wojskowe zadania, których charakter wydaje się być zależny od bieżących potrzeb i dość przypadkowo dobrany (np. dyżurny oficer obrony przeciwlotniczej). Elaborat ukończony został w lipcu 1941.

Już następnego miesiąca nawiązano współpracę wywiadowczą z Amerykanami, wówczas jeszcze nie biorącymi udziału w wojnie. W następstwie podpisanej umowy utworzono w Nowym Jorku ekspozyturę polskiego wywiadu „Estezet”, której szefem został Ludwik Sadowski (formalnie występował jako radca konsularny). Celem delegatury nie było szpiegowanie Amerykanów, lecz obserwacja sytuacji wojskowej i politycznej krajów obu Ameryk, stanu i rozwoju Polonii, agitacji i penetracji komunizmu ze specjalnym uwzględnieniem jego stosunku do Stanów Zjednoczonych i Kanady oraz spraw polskich, a także stanu, rozwoju i postawy towarzystw ukraińskich oraz analiza prasy mniejszościowej (polskiej, niemieckiej, ukraińskiej, czeskiej, słowackiej, litewskiej i żydowskiej). Do tego dochodziły działania kontrwywiadowcze. Zasięg ekspozytury obejmował USA, Kanadę, Brazylię, Argentynę, a pośrednio także Chile, Paragwaj, Urugwaj, Peru oraz Boliwię. Od października 1941 rozpoczęto przekazywanie Amerykanom materiałów dotyczących przede wszystkim: identyfikacji i dyslokacji armii państw Osi, transportów wojskowych, marynarki, przemysłu militarnego, lotnictwa, wyników bombardowań, strat i morale przeciwnika. Polacy informowali wywiad amerykański także o niemieckiej działalności w obu Amerykach oraz dostarczali luźne, zdobywane na terenie Europy informacje na temat USA. Według przyjętych założeń współpraca miała polegać na wymianie informacji, jednak sami Amerykanie przyznali, że nie są w stanie dostarczać Polakom tak samo cennych materiałów, jakie od nich otrzymują. Praca polskiego wywiadu była przez nich bardzo wysoko oceniana oraz doceniana (polski wywiad był przez nich uważany za najlepszy spośród alianckich), Amerykanie tworzyli własny wywiad w oparciu polskie doświadczenia, sugestie i szkolenia. Polski rząd na uchodźstwie bardzo liczył na korzyści polityczne oraz pomoc z ich strony w różnych częściach świata. W terenie planowane było udzielanie sobie wsparcia technicznego w miarę posiadanych możliwości, co znalazło później wyraz przede wszystkim w ułatwianiu przez Amerykanów łączności Polakom na obszarze aktywności wywiadowczej tych ostatnich.

Dochodziło czasem do sytuacji na tyle kuriozalnych, co i żenujących, kiedy Amerykanie przekazali Polakom materiał otrzymany od Anglików. Anglicy przedstawili go jako ich własną zdobycz. Okazało się, że materiał ten Anglicy wcześniej dostali od Polaków…

W związku z reorganizacją pracy wywiadu polskiego na terenie obu Ameryk, 31 sierpnia 1943 zlikwidowano placówkę „Estezet” i odwołano Sadowskiego do Londynu; jego pracę po raz kolejny bardzo wysoko oceniono. W miejsce ekspozytury powołano placówkę o tej samej nazwie, ale już mniejszej rangi. Sadowski natomiast przez kilka kolejnych miesięcy służył w Wydziale Studiów Oddziału Informacyjno-Wywiadowczego Naczelnego Wodza, po czym w marcu 1944 mianowano go szefem wywiadowczej ekspozytury „T”. Ze swą siedzibą w Jerozolimie miała działać w sposób dość specyficzny, jako centralny organ kierowniczy służby informacyjno-wywiadowczej na tym terenie, zwrócona przede wszystkim w kierunku prowadzenia działalności wywiadowczej przeciw ZSRR i jej penetracji regionu Bliskiego i Środkowego Wschodu. Miała za zadanie nie tyle bezpośrednie montowanie działalności wywiadowczej, a raczej gromadzenie i studiowanie materiałów zebranych i dostarczonych przez jej terenowe placówki w Teheranie, Bagdadzie, Jerozolimie i Kairze. Placówki terenowe zakładały natomiast posterunki informacyjne. Ekspozytura ta też przeszła szereg reorganizacji (przy czym jej zdania nie uległy zmianie), m.in. w końcu 1944 przeniesiono ją do Kairu i połączono z ekspozyturą „Bałk”.

W grudniu 1944 roku płk S. Gano, przełożony Sadowskiego, złożył wniosek o awansowanie go do stopnia pułkownika, jednakże z przyczyn autorowi nieznanych został on odrzucony. Sam Sadowski został odwołany do Londynu w marcu 1945.

Po II wojnie światowej

Po odwołaniu z ekspozytury ppłk. Sadowskiego przeniesiono do dyspozycji szefa Sztabu Naczelnego Wodza, a następnie Sztabu Głównego. Gospodarczo przydzielony został do Polskiego Biura Wojskowego w Edynburgu, chociaż zamieszkał przy ulicy Hillcroft Crescent w dzielnicy Ealing w zachodnim Londynie. W czerwcu 1947 gospodarczo przeniesiony został z PBW w Edynburgu, do Kwatery Głównej Inspektora Generalnego Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia. Organizacja ta powstała po zakończeniu wojny w celu przysposobienia zdemobilizowanych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych do życia w cywilu i rozmieszczenia ich na terytorium Wielkiej Brytanii lub poza jej granicami.

Po zwolnieniu z szeregów PKPR pozostał w Anglii, w zachodnim Londynie. Podjął pracę w firmie E.G. Brisch and Partners Ltd. Była to firma konsultingowa założona przez wybitnego polskiego inżyniera i wynalazcę, autora publikacji naukowych, Edwarda Gustawa Brischa (ur. 8 stycznia 1901 w Łodzi, zm. 9 kwietnia 1960 w Toledo), która wprowadziła „do przemysłu brytyjskiego i na kontynencie znakomity system klasyfikacji materiałów i części, wynaleziony i opatentowany przez inż. Brischa. Z czasem system dostosowano do komputerów”. System klasyfikacji wprowadzono dla celów przemysłu inżynieryjnego oraz budownictwa, każdy przedmiot, wykonana praca i wyposażenie miały w nim swój identyfikacyjny numer klasyfikacyjny. W firmie tej ppłk. Sadowski pracował niemal do śmierci. Zmarł 14 czerwca 1964, pozostawiając wdowę, Janinę Zofię z Samborskich (ur. 1903) oraz swoje siostry.

 

 

Ppłk. dypl. L. Sadowski został odznaczony: Krzyżem Niepodległości, Krzyżem Walecznych czterokrotnie, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Medalem Wojska, Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1918–1921, Medalem X-lecia Odzyskanej Niepodległości, Srebrnym Medalem za Długoletnią Służbę, Brązowym Medalem za Długoletnią Służbę, amerykańskim Orderem Legion of Merit w stopniu oficerskim, brytyjskimi Defence Medal i War Medal oraz austriackim Srebrnym Medalem za Waleczność II klasy. Bardzo wymowny jest fakt odznaczenia przez sojusznicze siły zbrojne.

 

 

Maciej Świerzy

Literatura:

  1. S. Ciechanowski: Wywiad polski w Ameryce Północnej i Południowej w czasie II wojny światowej, Zeszyty Historyczne, t. 12, s. 97–124, Wydawnictwo Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie/Wydawnictwo Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej we Włocławku.
  2. Chwalba: Legiony Polskie 1914–1918, Wyd. Literackie 2018.
  3. Ppłk. dypl. L. Sadowski: Rezultaty pracy pokojowej i przygotowania do wojny, opracowano: listopad 1939, wydane przez Wydawnictwo TEST 2014.
  4. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/polski-wywiad-najlepszy/48rww

Opisy zdjęć:

  1. Ludwik Sadowski, wywiadowcy unikali rozgłosu, być może dlatego jest to jedyne dostępne obecnie w internecie zdjęcie Bohatera.
  2. Wyciąg z kartoteki CAW, dotyczący przyznania Krzyża Niepodległości w 1931 roku, wraz z odznaczeniem wystawiono czek na 19 złotych. W owym czasie za tę kwotę można było kupić elegancką koszulę szytą na miarę; kilogram sandacza kosztował 3 złote, kapelusz ok. 10 złotych, garnitur od 29 zł, miesięczna prenumerata „Kuriera Warszawskiego” 6 zł., 1 jajko 14–15 groszy
Podziel się: