PoliWall-e – robot PCz w celach badawczych i dydaktycznych – Chcemy, aby ta inwestycja miała potencjał, by nasi studenci poznawali, jak programować takie urządzenia – mówi dr inż. Piotr Dobosz, opiekun robota


5 listopada oficjalnie został zaprezentowany pierwszy robot humanoidalny Politechniki Częstochowskiej. Wówczas przekazano również imię robotycznego asystenta uczelni – PoliWall-e. O funkcjonowaniu robota rozmawiamy z jego opiekunem, dr. inż. Piotrem Doboszem.

Jak narodził się pomysł na tę inwestycję?

My tego robota zakupiliśmy. To kwestia tego typu, jak kupujemy np. komputer z kartą graficzną choćby do tego, aby studenci mogli testować modele sztucznej inteligencji, m.in. językowe. Tak samo ten robot humanoidalny służy do tego, żeby studenci mogli zapoznawać się z tym, co – według naszej opinii – w niedalekiej przyszłości będzie powszechne. Że będzie to wykorzystywane. Tego rodzaju robot już jest komercyjnie sprzedawany, chociażby w Stanach Zjednoczonych jest dość popularny. Dlatego sądzimy, że ta inwestycja może mieć potencjał, by nasi studenci poznawali, jak programować takie urządzenia.

Było łącznie 148 propozycji nadania imienia robotowi. Odczuwaliście zatem Państwo zapewne mocny ból głowy, aby konkretnie go nazwać, prawda?

Ludzie na uczelni stanęli na wysokości zadania. Pojawiały się niekiedy tzw. „ekstrema”, czyli świetne imienia, spośród których jest ciężko jedno konkretne wybrać. Były jednak także i takie, które po prostu nie pasowały do niego. Zawsze wybiera się coś, co znajduje się niejako po środku. Uważam, że imię, które ostatecznie zostało mu nadane, czyli PoliWall-e, jest dobrym, ponieważ kojarzy się miło. Pierwszy człon nazwy, a więc „Poli” oznacza, że jest to członek naszej instytucji. Drugi natomiast to imię fikcyjnego miłego, sympatycznego robota.

Pan jest opiekunem robota. Jak rozumiem, to dla Pana osobisty zaszczyt?

Oczywiście, że jest to bardzo duży zaszczyt, ale również i presja pod względem tego, by nasz robot nauczył się jak najwięcej. Żeby potrafił robić to, co chcielibyśmy. Chodzi o to, aby umiał coś chwycić, przenieść. Zależy też nam na tym, aby był nieco bardziej autonomiczny. Przeważnie bowiem takowe urządzenia nie są właśnie autonomiczne. One zazwyczaj wykonują określone rzeczy. Są rzadko programowane w taki sposób, aby samodzielnie myślały – na przykład: „nie pójdę tam, a w inną stronę”, żeby uczyły się na błędach. My chcemy właśnie w naszym robocie taką możliwość wprowadzić. To wersja „edu”, która jest trochę bardziej rozwinięta niż ta podstawowa samego urządzenia. Ma wprowadzony drugi koprocesor – w zasadzie cały układ komputerowy – który jest nastawiony na to, żeby douczać sztuczną inteligencję, a robot mógł ją wykorzystywać.

Co aktualnie asystent robotyczny PoliWall-e potrafi wykonywać?

W tym momencie głównie jest to, co ma zawarte w aplikacji, która jest mu dostarczana. Dlaczego tylko tyle? Cała reszta rzeczy, których już został nauczony – czyli m.in. gimnastycznego ruchu ramion i pisania – wykorzystywana jest tylko i wyłącznie w trybie backup, a zatem wtedy, gdy go podłączamy i serwisujemy. W tej chwili żadna aplikacja nie jest w stanie w jakikolwiek sposób tego wykorzystać. W związku z tym powstaje nasza autorska aplikacja – pisana też przez studentów – pozwalająca na wykorzystanie jego potencjału. Aplikację, aktualnie dostarczaną robotowi przez producenta, posiada pewne funkcje, które można wykorzystać, ale nie możemy w niej dokładać funkcjonalności ani niczego w niej zmieniać. W naszej aplikacji natomiast będzie możliwe i już jest powoli tworzona.

Czyli robot jeszcze przemówi…

Powiem więcej – już mówi, lecz wymagane jest do tego podłączenie do internetu. Musi mieć bowiem podłączone do serweru Chat GPT, a na swoim koprocesorze nie potrafi jeszcze przetwarzać tej mowy. Będziemy też starali się, aby także i w trybie offline zdołał choćby parę rzeczy powiedzieć oraz wyjaśniać. Potrafi poza tym mówić w językach zarówno, angielskim, chińskiego (do którego najczęściej się odwołuje), jak i polskim.

Czy w przyszłości planowane są realizacje podobnych inwestycji przez Politechnikę Częstochowską?

Wolałbym tego nie zdradzać, aby było to miłą niespodzianką. Nie zaprzeczę, ani też nie potwierdzę.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Rozmawiał: Norbert Giżyński

Foto.: Norbert Giżyński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *