OSTRY DYŻUR. Orban robi geopolitykę


Tygodnik „Do Rzeczy” – w jednym numerze z 27 X 2025 r. – opublikował dwa ważne artykuły poświęcone premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi. Tytuły obu publikacji: Michała Krupy „Wirtuoz z Budapesztu” i Macieja Szymanowskiego „Odwaga samodzielnego myślenia” – mówią same za siebie.

 

Michał Krupa wymienia trzy przesłanki, z powodu których prezydenci: Putin i Trump przyjęli zaproszenie Orbana do Budapesztu na spotkanie poświęcone powstrzymaniu wojny na Ukrainie. Na dzisiaj spotkanie jeszcze nie doszło do skutku, ale sam fakt – przyjęcia zaproszenia przez obu adwersarzy – pozostaje faktem i przesądza o gigantycznym sukcesie premiera Orbana.

Krupa wymienia powody dla których Putin i Trump zgodzili się na spotkanie w Budapeszcie: premiera Orbana „otwartość na Chiny; utrzymanie dobrych stosunków z Moskwą w obliczu presji Unii Europejskiej oraz bardzo ciepłe – bezpośrednie relacje z Donaldem Trumpem”.

Zauważmy: dobre relacje z Rosją i jednoczesne powstrzymanie presji ze strony Unii Europejskiej, czyli mówiąc wprost – Berlina.

Da się? Da się! Orban i Trump postępują w tej kwestii identycznie: rozmowy z Putinem nie muszą oznaczać asysty kanclerza Mertza, zawsze wykorzystującego Unię Europejską jako atrapę do osłaniania wyłącznie niemieckich interesów. To pierwszy wniosek dla polskiej polityki – tej, której celem jest interes Polski i służenie polskiej racji stanu.

Drugi wniosek jest spełniany połowicznie: prezydent Nawrocki coraz pewniej stąpa po drodze stałego i trwałego umacniania dobrych, osobistych relacji z prezydentem Trumpem; premier Tusk natomiast, to w Białym Domu – persona non grata.

Pozostaje wniosek trzeci: „otwartość na Chiny”. Pekin daje sygnały, iż „uważnie przygląda się prezydentowi Nawrockiemu”. Pamiętajmy, iż całkiem niedawno prezydent Andrzej Duda przyjmowany był przez prezydenta Xi ciepło, serdecznie i widowiskowo. Całkiem inaczej niż przewodnicząca Ursula von der Leyen. Mam nadzieję, iż wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w stolicy Państwa Środka jest energicznie przygotowywana.

Zastanawiające skądinąd jest to, jak i dzięki czemu Viktor Orban zaskarbił sobie poważanie i uznanie władców potężnych imperiów i wielkich przestrzeni – Rosji, Chin i USA. Myślę, iż trzeba w tym miejscu sięgnąć do imponderabiliów. Przecież Orban to Madziar, potomek dawnych mieszkańców azjatyckich stepów, czyli wielkich przestrzeni. Skromny obszar Niziny Panońskiej nie musi demobilizować i ograniczać. Przeciwnie: może pobudzać do marzeń i wspomnień – mobilizując do czynu i do twardej obecności na wielkich obszarach globalnej polityki.

My, Polacy, też mamy co wspominać, ale przede wszystkim mamy obowiązek wierności i czci wobec naszej wielkiej historii. Musimy być wierni swoim niegdysiejszym stepom i ciągle świadomi, iż nasze korzenie wyrastają z Rzeczpospolitej; w swoim czasie – największego obszarem: europejskiego państwa.

Żyjemy w czasach, gdy – trawestując Józefa Czapskiego – geopolitykę trzeba robić. W skali globalnej. Premier Węgier Viktor Orban udowodnił, że jest to możliwe.

SZYMON GIŻYŃSKI

Podziel się:

1 komentarz

  • Małgosia pisze:

    Myślę,że,dążenie,do,niepodległości,i,totalna,niechęć,do,podporządkowywania,się,jest,u,Węgrów,tak,naturalna,jak,oddychanie.Nie,każdy,miałby,tyle,odwagi,i,przezorności,geopolitycznej.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *