Norwid wygrał po raz pierwszy za trzy punkty. Wkroczył na zwycięską ścieżkę?


W końcu Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa odniosła pewne zwycięstwo z kompletem trzech meczowych punktów. Miało to miejsce w środę (17 grudnia), gdy „Błękitno-Granatowi” ograli ZAKSĘ Kędzierzyn 3:1. Czy to może oznaczać, że nadchodzą lepsze czasy w PlusLidze 2025/2026 dla częstochowskiej ekipy? O tym się przekonamy w najbliższą niedzielę. W tym dniu podopieczni Ljubomira Travicy zmierzą się we własnej hali z Energa Trefl Gdańsk.

Wreszcie trzy meczowe punkty

W starciu z zespołem kędzierzyńskim częstochowianie nie przypominali tej drużyny z poprzednich meczów w obecnych ligowych rozgrywkach. Grali pewną siatkówkę. Dobrze funkcjonowały atak, obrona, czy blok. Gospodarze klasę pokazali już w pierwszym secie, którego wygrali 25:17. W drugim co prawda ulegli rywalom z województwa opolskiego po dość zaciętym boju 23:25, ale – jak później się okazało – była to wyłącznie chwilowa zadyszka miejscowych. Następne dwie partie padły już łupem Norwida – odpowiednio 25:23 oraz 25:18.

Radości z pierwszego w tym sezonie triumfu za trzy punkty nie kryli w szeregach teamu spod znaku „Dziewiątki”. Siatkarze z Częstochowy liczą, że za sprawą wygranej z ZAKSĄ pójdą za ciosem w kolejnych bataliach, sprawiając miłe niespodzianki swoim fanom – W końcu się udało. Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa. Mam nadzieję, że to początek naszej nowej drogi i będziemy z formą szli w górę. Przed nami zadanie, aby co najmniej powtórzyć poziom gry z spotkaniu z ZAKSĄ w tę niedzielę (z Energa Trefl Gdańsk – przyp. red.). Trzeba dalej pracować na treningach na 100 % i iść tylko do przodu w następnych meczach – mówi atakujący Steam Hemarpol Politechniki, Patrik Indra – Wreszcie zagraliśmy, jak potrafimy, nie popełniając jednocześnie takich błędów, jak we wcześniejszych meczach. Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Myślę, że przełamaliśmy to, co blokowało nas w głowach – dodaje Czech.

W podobnym tonie wypowiada się rozgrywający „błękitno-granatowej” drużyny, Tomasz Kowalski. – Szczerze mówiąc, przed danym meczem nawet już nie zastanawiamy się, czy wygramy za trzy lub dwa punkty. Biorąc pod uwagę naszą sytuację, aż tacy nie możemy być wybredni. Najważniejsze jest to, aby dobrze zacząć mecz tak jak w środę, gdy wygraliśmy wysoko pierwszego seta. Wtedy zdecydowanie lepiej oraz łatwiej gra się niż w chwili, kiedy trzeba odrabiać straty. Tym samym udało się „dowieźć” komplet punktów. Zdołaliśmy utrzymać stabilność w naszej grze, mimo pojawiających się momentami pewnych problemów. Ważne jest więc dla nas to, że całe spotkanie udało się nam zagrać na dobrym poziomie – oznajmia z kolei Kowalski.

W ostatniej potyczce 34-latek został powołany do w wyjściowej szóstki Norwida. Zastąpił zatem zmagającego się z problemami zdrowotnymi Luciano De Cecco. – Staram się pomagać jak mogę, niezależnie od tego, czy wchodzę na parkiet na chwilę – w ramach krótkiej zmiany – bądź gram od początku meczu. Po dłuższej przerwie nie jest to oczywiście łatwe. Najważniejsze, że wygraliśmy bez względu na to, czy miałby grać Luciano lub ja. Nie możemy teraz patrzeć na indywidualności. Miejmy nadzieje, że „Lucio” szybko wróci do zdrowia. W ogóle w naszych szeregach część zawodników w międzyczasie „łapało” choroby. Tak więc oby na mecz z Energa Trefl Gdańsk byli już wszyscy zdrowi – kontynuuje rozgrywający.


Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1
(25:17, 23:25, 25:23)

Norwid: Ebadipour, Popiela, Indra, Lipiński, Adamczyk, Kowalski, Makoś (libero) oraz De Cecco, Kiedos, Jeanlys i Ostój (libero)

ZAKSA: Stajer, Rychlicki, Szymura, Jakubiszak, Isaacson, Grobelny, Fijałek (libero) oraz Rećko, Krawiecki i Szymański

Nie lekceważą Trefla

Choć niewątpliwie wygrana z ZAKSĄ mocno podbudowała Steam Hemarpol Politechnikę, ta w żadnym wypadku nie zamierza lekceważyć następnego oponenta. Tym będzie Energa Trefl Gdańsk. Ekipę znad morza częstochowianie podejmą w niedzielę (21 grudnia) o 17.30. Gdańszczanie w tym momencie zajmują ósmą pozycję w tabeli PlusLigi. Już parokrotnie potrafili postraszyć ligowych potentatów, pokonując nawet jednego z nich – wicemistrza Polski Aluron CMC Wartę Zawiercie (3:2, 30 listopada).

Patrząc poprzez pryzmat naszej pozycji w tabeli i posiadanej przez nas ilości punktów, nie możemy lekceważyć żadnego przeciwnika. Także z drużynami teoretycznie niżej notowanymi nie grało się nam za dobrze. Musimy więc do każdego meczu podchodzić z takim samym nastawieniem, bez względu na to, czy wygrywamy, czy przegrywamy. Należy walczyć o każdego seta – stwierdził Tomasz Kowalski.

Nie możemy zapominać o tym, że wygraliśmy właśnie z ZAKSĄ, co bez wątpienia dodaje nam pewności siebie. Tak czy inaczej nie pozostaje nam nic innego jak dać z siebie wszystko na treningach i jak najlepiej przygotować się do meczu z Treflem – oznajmił z kolei Patrik Indra.

Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *