Nadal brak przełamania…


Sześć meczów i tyle samo porażek – tak na chwilę obecną wygląda bilans Rakowa Częstochowa w PKO Ekstraklasie w sezonie 2026/2027. W ostatnich dwóch ligowych spotkaniach „Czerwono-Niebiescy” ulegli kolejno wicemistrzowi oraz mistrzowi Polski, czyli Górnikowi Zabrze (3 września, 1:2; dom) i Lechowi Poznań (trzy dni później, 0:1; wyjazd).

Po przegranej u siebie z ekipą z województwa śląskiego, chyba mało kto wierzył w zwycięstwo „Medalików” w stolicy Wielkopolski. Obrońca tytułu jest aktualnie w rewelacyjnej formie. Lech piastuje obecnie pozycję lidera tabeli Ekstraklasy, a do tego w świetnym stylu awansował do Ligi Europy (drugich pod względem rangi pucharowych rozgrywek na Starym Kontynencie).

Nie trudno było zatem wytypować faworyta starcia na stadionie przy ul. Bułgarskiej. „Lechici” do ofensywy przystąpili już w 6. minucie spotkania, kiedy po podaniu Joela Pereiry bramkę próbował zdobyć Luis Palma. Wtedy jednak skuteczną interwencją wykazał się bramkarz przyjezdnych, Kacper Trelowski.

Dwanaście minut później goście mieli szansę wyjść na prowadzenie w potyczce. Głową – po dośrodkowaniu przez Jeana Carlosa – strzelał Adam Basse, lecz niecelnie. Przed końcem pierwszej połowy gola dla „Poznańskiej Lokomotywy” starali się wywalczyć Pablo Rodriguez, Luis Palma, czy Allahyar Sayyadmanesh, ale skończyło się jedynie na próbach. Również Patryk Makuch –po stronie Rakowa – w 37. minucie szukał sposobu objęcia prowadzenia przez swój zespół, co również zakończyło się fiaskiem. Tym samym przed przerwą mieliśmy remis 0:0.

Po wznowieniu gry w 64. minucie groźnie było niebezpiecznie w okolicach bramki gości. Wtedy Pereira podał Filipowi Jagielle, który wykonał mocne uderzenie. To jednak było chybione. W 68. minucie za Sayyadmanesha na boisku pojawił się Leo Bengtsson. Zmiana ta, dokonana przez trenera miejscowych Nielsa Frederiksena, okazała się być strzałem w dziesiątkę, bowiem 180 sekund później szwedzki pomocnik odważnym rykoszetem dał upragnione prowadzenie aktualnym polskim czempionom (1:0).

Poznaniacy próbowali jeszcze powiększyć przewagę. Najpierw w 77. minucie Patrik Walemark podał do Mikaela Ishaka, który jednak nie zdołał pokonać Trelowskiego. Następnie do akcji wkraczali Bengtsson, Walemark oraz znany doskonale pod Jasną Górą Gustaw Berggren. Z kolei w doliczonym czasie gry Raków – zwłaszcza za sprawa Mahira Emreliego – zamierzał zrewanżować się „Kolejorzowi” i doprowadzić do wyrównania, lecz bez skutku. Ostatecznie jednak wynik potyczki na „Enea Stadionie” już się nie zmienił.

W ostatnich dwóch bataliach – po zwolnieniu Dawida Kroczka – drużynę częstochowską prowadził Dawid Szulczek. Szkoleniowiec ten jednak tylko tymczasowo pełni obowiązki głównego trenera pierwszego ligowego teamu RKS-u. Niebawem bowiem poznamy nazwisko nowego, stałego opiekuna mistrzów kraju nad Wisłą sprzed trzech lat. Jak podawał za pośrednictwem mediów społecznościowych prezes zarządu klubu, Wojciecha Cygan, informacja o trenerze „Rakowian” ma zostać ogłoszona we wtorek (8 września). Najpoważniejszymi kandydatami na to stanowisko wydają się być Goncalo Feio, a także Tomasz Kaczmarek.

Lech Poznań – Raków Częstochowa 1:0 (0:0)
1:0 – Leo Bengtsson 71min.

Lech: Mateusz Lis – Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak (46 min. Terry Yegbe), Wojciech Mońka, Michał Gurgul – Radosław Murawski, Filip Jagiełło (74 min. Gustav Berggren), Pablo Rodriguez – Allahyar Sayyadmanesh (68 min. Leo Bengtsson), Yannick Agnero (54 min. Mikael Ishak), Luis Palma (46 min. Patrik Walemark)

Raków: Kacper Trelowski – Fran Tudor (79 min. Jakub Jendryka), Bogdan Racovițan, Stratos Svarnas (76 min. Isak Brusberg) – Jean Carlos Silva, Oskar Repka, Karol Struski, Tomasz Pieńko (79 min. Marko Perović) – Mahir Emreli, Patryk Makuch (79 min. Adin Molnar) – Adam Basse (46 min. Władysław Koczerhin)

Kartki: Skrzypczak, Gurgul (obaj Lech) oraz Tudor, Pieńko (obydwaj Raków) – żółte

Sędzia: Damian Kos (Wejherowo)

Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *