Mateusz Masłowski: Dzięki tej wygranej nasza pewność siebie powinna wzrosnąć


W minioną niedzielę (9 listopada) Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa odniosła swoje premierowe zwycięstwo w PlusLidze w sezonie 2025/2026. Podopieczni Guillermo Falasci pokonali wtedy MKS Ślepsk Malow Suwałki 3:2. Była to pierwsza wygrana częstochowian – z rywalem z województwa podlaskiego – od momentu awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej (sezon 2023/2024). Do końcowego wyniku w rywalizacji z ekipą z Suwalszczyzny przyczynił się m.in. skuteczny w obronie Mateusz Masłowski. Teraz libero Norwida, w rozmowie z „Gazetą Częstochowską”, zapowiada walkę o kolejne ligowe punkty.

Można powiedzieć: „do czterech razy sztuka”. Dopiero bowiem za czwartym razem udało Wam się wygrać w tym sezonie w PlusLidze. W każdym razie, najważniejsze, że uzyskaliście wreszcie zwycięstwo i – co równie ważne – klątwa o nazwie „Ślepsk Suwałki” została w końcu złamana…

To prawda. Klątwa jest złamana. Pod tym kątem zostało nam jeszcze ogranie Barkomu Każany Lwów. Zawsze potrzeba trochę szczęścia, aby wygrać mecz także w rundzie zasadniczej. Jeśli chodzi o spotkanie z drużyną z Suwałk, było ono ciężkie. Tak czy inaczej cieszymy się ze zwycięstwa. Nie ma co ukrywać, że był to mecz, którego chcieliśmy wygrać. Początkowo kalendarz naszych ligowych potyczek nam nie sprzyjał. W gruncie rzeczy nie jesteśmy nowym zespołem, ale doszło u nas do kilku zmian. Myślę, że z czasem będziemy grać dużo lepiej, tak jak w zeszłym sezonie.

W starciu ze Ślepskiem wróciłeś do składu. W poprzednim spotkaniu w Zawierciu zastąpił Cię Bartosz Makoś. Wygląda na to, że ta przerwa pozytywnie na Ciebie wpłynęła, bo w niedzielę zagrałeś naprawdę bardzo dobrze.

Niestety wcześniej musiałem odbyć przerwę z powodu delikatnej kontuzji. Na całe szczęście przerwa pomogła, wszystko się zagoiło. Tak więc teraz mogę pomagać drużynie w 100 %.

Czym się objawiały problemy zdrowotne, o których właśnie wspomniałeś?

Tak naprawdę były one delikatne – mogą się zdarzyć u każdego sportowca. Musiałem nieco odczekać. Cieszę się też, że w ostatnim meczu tak się potoczyło, bo przed nim na maksa trenowałem przez dwa dni, a do ćwiczeń wróciłem w zasadzie niedawno. Tak więc cieszę się, że wygraliśmy. Dobrze czułem się na boisku.

Jeśli chodzi o przebieg batalii ze Ślepskiem Suwałki, pojawiały się opinie, że mogliście ją wygrać za trzy duże punkty. A co Ty sądzisz na ten temat?

Nie chciałbym wybrzydzać, bo wygraliśmy i to jest najważniejsze. Bardzo było nam to potrzebne. Tak czy owak, moim zdaniem była szansa na trzy meczowe punkty.

Było ku temu naprawdę blisko…

Uważam, że o tym, iż nie udało się zdobyć kompletu punktów, zdecydowały pewne mankamenty, które musimy poprawić.

Teraz nie pozostaje Wam nic innego, jak w następną sobotę (15 listopada) podjąć rękawice – także na własnym terenie – z Indkpol AZS-em Olsztyn.

Na pewno zwycięstwo z Suwałkami nas buduje. Wiadomo bowiem, że po każdej porażce człowiek nie czuje się najlepiej i nie da się tego oszukać. A teraz nasza pewność siebie powinna wzrosnąć i w następnych meczach będziemy starali się pokazać się z jak najlepszej strony.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dzięki.

Rozmawiał: Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Na zdjęciu: libero Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa, Mateusz Masłowski ze swoją córeczką.

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *