Mariusz Staszewski: Trzeba równie jechać całą drużyną, żeby coś ugrać


Sezon 2026 nie jest z pewnością udany dla Krono-Plast Włókniarza Częstochowa. „Lwy” za sobą mają już dziewiątą porażkę z rzędu w tegorocznej PGE Ekstralidze. 19 czerwca Częstochowianie ulegli u siebie Fogo Unii Leszno 38:52. W rozmowie z „Gazetą Częstochowską” trener „biało-Zielonych”, Mariusz Staszewski mówił o tym, co należy zmienić, by w końcu zaszły zmiany w postawie drużyny. Dodajmy, że już w najbliższy piątek Włókniarz na wyjeździe będzie rywalizował z obroncą tytułu, Pres Grupa Deweloperska Toruń.

Jeszcze na tydzień przed meczem z leszczyńską drużyną podkreślał Pan, że będzie walka o zwycięstwo. Niestety, nie udało, choć w pewnym momencie wydawało się, że może być to możliwe…

Mówiłem, że będzie walka i takowa była. Staraliśmy dać z siebie wszystko, lecz było to za mało, aby pokonać Unię Leszno…

W którym momencie mogło coś nie zagrać z Waszej strony? Po siedmiu – i następnie po dziewięciu – biegach do rywali traciliście jedynie dwa punkty, a potem team z Leszna wyraźnie Wam odskoczył.

Właściwie cały mecz ustawiły trzy biegi, czyli dziesiąty, jedenasty i trzynasty, w których przegraliśmy po 1:5. Te wyścigi zdecydowały o naszej przegranej.

Leszczynianie dokonali tego mimo osłabienia brakiem Janusza Kołodzieja, który złapał kontuzję złamania obojczyka w wyniku wypadku w gonitwie dziewiątej zawodów.

Tak, jednakże drużyna z Leszna jest o tyle w dobrej sytuacji, że na pozycji młodzieżowej ma Nazara Parnickiego, który w późniejszej fazie zawodów odpowiednio dopasował motocykle do toru w Częstochowie. Startował za Janusza i przyzwoicie go zastąpił. Unia Leszno należy do takich zespołów, które ewentualnych dziur mają najmniej. Parnicki bowiem bardzo dobrze spisuje się w randze juniora. Tak jest również w przypadku Keynana Rew, który jeździ jako U24. Teraz jednak może być ciężej zespołowi „Byków” z powodu kontuzji Janusza Kołodzieja.

Fogo Unia ma też inne atuty, jeśli chodzi o częstochowski tor. Choćby w osobach Grzegorza Zengoty oraz Janusza Kołodzieja, którzy w przeszłości jeździli we Włókniarzu i bardzo dobrze znają żużlowy owal w Częstochowie.

Znają, jeździli tutaj, a Piotr jeszcze w zeszłym roku. Tym bardziej jemu na pewno ścieżki nie są na torze przy Olsztyńskiej obce. Jednakże mimo wszystko i on nie ustrzegł się błędu, bo zdarzyły mu się po drodze dwa zera, a nawet przy jego nazwisku to dużo.

Te zera w przypadku Piotra Pawlickiego zaskoczyły Pana Trenera?

Jak najbardziej. Piotr jeździ bardzo dobrze w tym sezonie. Zdziwić to mogło tym bardziej z racji ubiegłego roku, kiedy na częstochowskim torze nie mylił się praktycznie w ogóle. Było więc małe zaskoczenie, że dwie „śliwki” mu się przytrafiły.

W każdym razie w odpowiednim momencie przywiózł ważne punkty w postaci trzech „trójek”.

Myślę, że jak spojrzymy na punktację, to możemy wysunąć wniosek, że tak naprawdę cała drużyna gości zapracowała na ten wynik. Wszyscy jechali poprawnie. Nie ma co ukrywać, że Unia Leszno ma równiejszy skład od naszego, w tym z pewnymi liderami. Po prostu na chwilę obecną są mocniejsi.

Co się stało w przypadku indywidualnych postaw Pańskich podopiecznych? W piątek po stronie ekipy Włókniarza nie było ani jednej „dwucyfrówki”.

Tak jak niejednokrotnie mówiłem, u nas nie ma zdecydowanych liderów. Trzeba równie jechać całą drużyną, żeby coś ugrać. Myślę natomiast, że aby w piątek coś mogło z tego wyjść, każdy z naszych zawodników, łącznie z tymi teoretycznie silniejszymi, musiałby zapisać co najmniej 2 lub 3 punkty więcej przy swoim nazwisku, a nie liczyć na to, że jeden żużlowiec, np. Jaimon (Lidsey – przyp. red.) będzie zdobywać ciągle 11 czy 14 „oczek”, jak we wcześniejszych meczach. To raczej tak nie działa. Uważam, że musimy jechać drużyną, całym składem. Wtedy zwycięstwo będzie bardziej możliwe.

Równa forma całego zespołu na pewno będzie potrzebna w kolejnym spotkaniu, choć co zawody ta kwestia jest powtarzana. Tak czy inaczej w następny piątek (26 czerwca) to będzie dla Was z pewnością ważny mecz, zwłaszcza, że odbędzie się on na terenie mistrza Polski, a więc Pres Grupa Deweloperska Toruń.

Będzie to dla nas bardzo – wręcz mega – trudne spotkanie. To będzie rywalizacja u mistrza Polski, który nie będzie mógł pozwolić sobie na wpadkę, tym bardziej, że w przypadku tej ekipy zagrożony jest awans do fazy play-off. Czeka nas bardzo ciężki wyjazd.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Rozmawiał: Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *