Z oburzeniem komentował, że nowa naczelnik Wydziału Edukacji w Urzędzie Miasta Częstochowy była bierna w sprawie skrócenia zajęć lekcyjnych w związku panującymi wysokimi temperaturami. – Są okrutne upały, a dzieci muszą, mimo już kończącego się roku szkolnego siedzieć w szkole i prażyć się. Dlaczego nikt z władz nie pomyślał i skróceniu ich zajęć. Gdy wcześniej zdarzały się takie anomalia, lekcje były ograniczane czasowo. Czy nowa Pani naczelnik zapomniała wydać dyspozycję dyrektorom. Prosimy o interwencję – zgłasza problem pan Mateusz.
W rozmowie telefonicznej rzecznik prasowy Urzędu Miasta Częstochowy Włodzimierz Tutaj poinformował nas, że decyzja o skróceniu zajęć zależy od dyrektorów szkół i nie musi być uzależniona od instancji wyższych, nie ma bowiem na ten temat sztywnych definicji w głównych aktach prawnych. – Skrócenie zajęć lekcyjnych z powodu anomalii pogodowych jest indywidulaną decyzją dyrektora. Wystarczy jedynie poinformować o niej organ prowadzący. Trzeba przy tym zauważyć, że musi być ona poparta ustaleniami organizacyjnymi, choćby wcześniejszym powiadomieniem rodziców, bo przecież wielu z nich odbiera swoje dzieci ze szkoły i zmiana czasu ich zajęć mokłaby stać się dla opiekunów kłopotem – wyjaśnia rzecznik.
Problem wynikł tuż przed zakończeniem roku, kiedy lekcje i tak mają już luźniejszy przebieg. Warto w przyszłości mieć na uwadze że może to rodzice powinni zwrócić się z taką propozycją do dyrektora szkoły i zażądać skrócenia zajęć, aby uchronić dzieci przed nadmiernym przegrzaniem.
Trzeba też tu podkreślić, że prawo oświatowe przewiduje możliwość czasowego zawieszenia zajęć w przypadku wystąpienia na danym terenie zagrożenia bezpieczeństwa uczniów, skrajnych temperatur w pomieszczeniach, w których prowadzone są zajęcia, zagrożenia zdrowia uczniów, sytuacji epidemiologicznej lub innych nadzwyczajnych zagrożeń”.
UG
zdjęcie UMCz