Częstochowa w latach trzydziestych – listopad 1934 r.


Na początku opis dnia 2 listopada. „Dzień poświęcony pamięci zmarłych był w całym tego słowa znaczeniu dniem smutku. Przyczyniła się do tego dżdżysta pogoda, a nawet i chwilami ulewny deszcz. Mimo to tysięczne tłumy podążyły jak corocznie na cmentarze, zapełniając alejki i aleje.

 

Dzień Wszystkich Zmarłych w Częstochowie

Na początku opis dnia 2 listopada. „Dzień poświęcony pamięci zmarłych był w całym tego słowa znaczeniu dniem smutku. Przyczyniła się do tego dżdżysta pogoda, a nawet i chwilami ulewny deszcz. Mimo to tysięczne tłumy podążyły jak corocznie na cmentarze, zapełniając alejki i aleje.

U mogił, niektórych świeżo usypanych, w ciszy i skupieniu rozmyślano o bliskich, którzy opuścili szeregi żyjących, ciche modlitwy o wieczny spoczynek, rzewny szloch i westchnienie – wszystko to płynęło do stóp Najwyższego znad mogił, unosząc się razem z chybotliwym światełkiem świec i lampek tworząc wielką, czerwoną nad cmentarzami łunę i wskazując drogę do świata umarłych.

Wśród szeptu pacierzy wyszła na cmentarz na Kulach połączona z kościołów św. Zygmunta i św. Rodziny olbrzymia procesja żałobna, prowadzona przez ks. prałata Bolesława Wróblewskiego i ks. proboszcza Antoniego Godziszewskiego, a na cmentarz św. Rocha z kościołów św. Barbary i Pana Jezusa Konającego, prowadzona przez ks. prałata Mariana Nassalskiego, ks. Walentego Patykiewicza i ks. Tokarza oraz od bramy przez ks. prałata Piotra Waśkiewicza. Na cmentarzach tych głoszone zostały kazania poświęcone uczczeniu pamięci zmarłych.

Gdy mrok objął w swoje posiadanie krainę mogił i krzyży, tym bardziej uwidoczniło się przy świetle ogni świec i lampek piękno tradycyjnego święta. Miasto umarłych ożyło na jeden dzień, pustoszejąc z wolna w późnych godzinach zdawało się zasypiać, mrugając dopalającymi się światełkami i zdawało pogrążać w codzienną szarą rzeczywistość smutku i wiecznego spokoju.”

 

                Obchody Święta Niepodległości

Obchód rozpoczął się w przeddzień rocznicy w sobotę, capstrzykiem wojska, organizacji i szkół. Wieczorem gmachy, takie jak Starostwo Powiatowe, Komunalna Kasa Oszczędności, I Gimnazjum Państwowe im. Henryka Sienkiewicza, były pięknie udekorowane flagami i zielenią oraz iluminowane, zaś na elewacji Ratusza udekorowanej i rozjaśnionej reflektorami widniał napis świetlny: „1918 – 11 listopad 1934 r.” Na domach w całym mieście powiewały flagi o barwach państwowych.

Zbiórka wojska i organizacji nastąpiła o godz. 18.30 na placu Bronisława Pierackiego (dawniej Plac Magistracki). Oddziały z orkiestrami i pochodniami zajęły w długich szeregach całą przestrzeń. Przybyli również przedstawiciele władz rządowych z wicestarostą A. Bielawką, korpus oficerski na czele z pułkownikiem dyplomowanym Julianem Stachiewiczem, dowódcą 7. Dywizji Piechoty. Następnie capstrzyk pod dowództwem podpułkownika Edwarda Bagińskiego, z udziałem oddziałów wojskowych 27. pułku piechoty, 7. pułku artylerii lekkiej, Przysposobienia Wojskowego, skonfederowanych organizacji Polskich Związku Obrońców Ojczyzny, młodzieży szkolnej, Straży Ogniowej Ochotniczej, przy dźwięku kilku orkiestr przeszedł wokół Alei.

11 listopada zapanował ożywiony ruch. Młodzież ze sztandarami i orkiestry udały się do katedry na uroczyste nabożeństwo, wojsko i organizacje przemaszerowały na Jasną Górę, gdzie na placu przedszczytowym ustawiły się w wielkim czworoboku ze sztandarami na czele. Tłumne rzesze publiczności wypełniły plac. Ciepła i słoneczna, wiosenna pogoda sprzyjały obchodom. Mszę o 10.00 odprawił ojciec przeor Norbert Motylewski wraz z innymi duchownymi.

Później odbyła się na placu Pierackiego wspaniała defilada, którą przyjął pułkownik dyplomowany Julian Stachiewicz w towarzystwie wicestarosty A. Bielawki i tymczasowego prezydenta miasta Częstochowy Jana Mackiewicza na czele grupy przedstawicieli władz, korpusu oficerskiego, sądownictwa z prezesem sędzią Kellerem, Wacławem Płodowskim, dyrektorem I Gimnazjum Państwowego im. H. Sienkiewicza w Częstochowie, Dominikiem Zbierskim, dyrektorem II Gimnazjum im. Romualda Traugutta w Częstochowie, dyrektorem Komunalnej Kasy Oszczędności Wacławem Kobyłeckim, reprezentantów Kolonii Francuskiej, Związku Oficerów Rezerwy, wielu instytucji i organizacji. Całością dowodził zastępca dowódcy 7. pułku artylerii lekkiej podpułkownik Edward Bagiński.

Przy dźwiękach orkiestr wojskowych przemaszerowały kompanie 27. pułku piechoty z karabinami maszynowymi, bateria 7. pułku artylerii lekkiej i 4. pułku artylerii ciężkiej, hufce szkolne pod bronią, Przysposobienie Wojskowe Kolejarzy, pocztowcy, Związek Strzelecki, wszystkie sfederowane organizacje Polskiego Związku Obrońców Ojczyzny i Straż Ogniowa Ochotnicza. Defilada zgromadziła tłumy, wypadła wspaniale.

Po południu przez godzinę występowały orkiestry w kilku punktach miasta, m.in. zespół 7. pułku artylerii lekkiej przygrywał przed iluminowanym gmachem Ratusza. O 20.30 w sali Teatru Kameralnego odbyła się uroczysta akademia, która zgromadziła wszystkich przedstawicieli władz duchowieństwa oraz liczną publiczność. Rozpoczęto odegraniem przez orkiestrę 27. pułku piechoty hymnu państwowego, którego zebrani wysłuchali powstawszy z miejsc. Następnie H. Łopuszańska zadeklamowała „Veni Creator” Stanisława Wyspiańskiego.

Dłuższe przemówienie wygłosił poseł prof. Bolesław Pochmarski z Krakowa na temat „11 listopada 1918 r.”. Mówca przedstawił rolę i pobudki historyczne czynów Józefa Piłsudskiego, wreszcie wskazał na obowiązek pracy dla jutra Polski. Końcowy okrzyk na cześć Marszałka podchwycili przybyli, orkiestra wykonała hymn państwowy i I Brygadę, a chór „Pochodnia” pod kierunkiem W. Leszczyńskiego pieśni „Kantatę ku czci Marszałka” Edwarda Mąkoszy, „Marsz Konfederatów” B. Wałek-Walewskiego i „Idą Strzelcy”. Utwory ludowe przy akompaniamencie prof. Edwarda Mąkoszy zaśpiewała artystka teatru K. Tarnowska. W drugiej części dialogi z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego odegrali: A. Buczyński, A. Rada, H. Gallowa, K. Brodzikowski, W. Malinowski, R. Piotrowski i H. Wańska. Komentarz Gońca Częstochowskiego: „Akademia pięknie zakończyła obchód dnia Niepodległości”.

W oba dni we wszystkich szkołach odbywały się uroczystości poświęcone uczczeniu dnia niepodległości, m.in. staraniem koła nr IV Związku Rezerwistów w sali fabryki Peltzery oraz z inicjatywy Kolejowego Przysposobienia Wojskowego w teatrze kolejowym.

 

 „Vabank” w Elektrowni

W Częstochowie zdarzały się dziwnie znajome wydarzenia. Fani filmów „Vabank” i „Vabank 2, czyli riposta” zrozumieją niniejszy tekst. „W niedzielę rano, 11 listopada w biurach Elektrowni mieszczących się przy ul. Najświętszej Marii Panny nr 26 na I piętrze spostrzeżono ślady nocnej gospodarki włamywaczy. Jedna z kas była rozpruta, biurka powyłamywane, wszędzie nieład.

Okazało się, że niewykryta na razie szajka kasiarzy w nocy z soboty na niedzielę dokonała zuchwałego włamania, dostając się do gabinetu inż. Tencera i następnie do biur ogólnych przez wyłom od tyłu lokalu na I piętrze z pustego mieszkania przyległego, które obecnie jest w remoncie. Włamywacze za pomocą tzw. raka rozpruli jedną z kas pancernych, która sprawiła zawód rabusiom, ponieważ była próżna.

Następnie próbowali dostać się do skarbca, gdzie u drzwi powyłamywali sztaby, ostatecznie nie mogli się uporać z zaporą. Rozpoczęli też operować inną kasę, ale i tu „pracy” nie dokończyli. Wreszcie powyłamywali szuflady w kilku biurkach, łupu jednak nie znaleźli i widocznie spłoszeni przez kogoś lub zniechęceni niepowodzeniem zbiegli niepostrzeżenie.

Zaznaczyć należy, że do godziny 22.00 w biurze był obecny dyżurny funkcjonariusz Elektrowni. Śmiałe włamanie w śródmieściu wskazuje, że był to zapewne występ dobrze zorganizowanej szajki kasiarzy fachowców”.

 

Przemysł w Częstochowie

14 listopada 1934 roku w fabryce „Częstochowianka” w związku z zapowiadaną redukcją ilości dni pracy do dwóch w tygodniu wybuchł strajk. Wykonywanie obowiązków przerwało 900 robotników tkalni i około 40 placowych zajętych przeładunkiem węgla. 21 listopada spór załagodzono i zatrudnieni wrócili do zadań.

 

Początki zimy

Słowo „Gońca Częstochowskiego”: „Po dłuższym okresie wyjątkowo ciepłej i ładnej jak na listopad pogody w dzisiejszy wtorek (19 listopada 1934 r. – RS) zaznaczyła się zniżka temperatury, urosło zachmurzenie i od rana kilkakrotnie padał gęsty śnieg, który jednak tajał w zetknięciu z ziemią. Jest to u nas drugi dopiero opad śnieżny, tym razem jednak zwiastujący bliskie już nadejście zimy”.

 

Sukcesy Polaków za granicą

Z sukcesów naszych rodaków powinniśmy zawsze być dumni. Oto przykład: „Występy Jana Kiepury w paryskiej „Opera Comique” poprzedzone zostały entuzjastycznymi artykułami we wszystkich najpoważniejszych pismach, które wyrażają się o Kiepurze jako o pierwszym tenorze „Europy dzisiejszej”. Występ Jana Kiepury w „Tosce” stał się istotnie niesłychanym triumfem artystycznym, jakiego Paryż dawno nie widział. Teatr był wypełniony do ostatniego miejsca wyborową publicznością, wśród której znaleźli się przedstawiciele rządu z prezydentem Republiki Albertem Lebrunem na czele. Obecny był też bawiący w stolicy Francji Ignacy Jan Paderewski.

Po pierwszym akcie, gdy niekończące się brawa nie pozwoliły polskiemu artyście zejść ze sceny, prezydent Lebrun posłał do śpiewaka swego adiutanta z prośbą o przybycie do loży reprezentacyjnej. Podczas rozmowy w antrakcie pan Prezydent Francji udekorował Jana Kiepurę Krzyżem Legii Honorowej”.

To najwyższe odznaczenie nadawane przez państwo francuskie. Należy dodać, że w okresie, w którym obyczaje dyplomatyczne nakazywały kawalerowi orderu wstawić się do siedziby prezydenta, Jan Kiepura otrzymał go w świątyni muzyki podczas przerwy w jednej z najbardziej znanych oper na świecie. To świadczy o potędze głosu, sławie i uznaniu, jakim darzono polskiego artystę.

 

Robert Sikorski

 

 

Podziel się:

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *