- Gazeta Częstochowska - https://gazetacz.com.pl -

BONA FIDE. Przedwyborcze igraszki

I ruszyła. I jest śmiesznie. A obserwując przedwyborcze igraszki co niektórych kandydatów, można przypuszczać, że będzie jeszcze śmieszniej.

 

Kampanie wyborcze w przypadku Koalicji Obywatelskiej (wcześniej Platformy Obywatelskiej) w zasadzie są przewidywalne. Obecna kandydatka KO Małgorzata Kidawa-Błońska z rozmachem wpisuje się bowiem w retorykę wpadkową swojego poprzednika Bronisława Komorowskiego. Co więcej, równie jak on promienieje pełnią zadowolenia z siebie po każdym kolejnym faux pas. Wprawdzie jeszcze nie wchodzi w butach na fotel marszałka parlamentu Japonii i nie woła na generałów „szoguni”, ale swoimi – jak to wdzięcznie się mówi – lapsusami, kolegów ze swojego obozu politycznego wprowadza z pewnością w nie lada konsternację. Może nawet funduje im karuzelowy zawrót głowy.

Co więcej, Kidawa-Błońska, zaczyna walczyć o prym śmieszności z Ryszardem Petru, choć wydawać by się mogło, że jego stwierdzenia o Święcie Sześciu Króli, Cezarze na Rubikoniu czy premierze „Kamerun” (to o szefie rządu Wielkiej Brytanii Davidzie Cameronie) trudno przelicytować. To jednak… można.

Do historii przejdą z pewnością wypowiedzi Kidawy-Błońskiej. Pierwsza dla stacji TVN: „Jak wiemy, Jarosławowi Kaczyńskiemu nie zależy na świecie, na Europie. Jemu zależy tylko na Polsce”. Druga na facebookowym czacie na żywo: „Czuję wsparcie koleżanek i kolegów z PiS, bo jesteśmy jedną drużyną i chcemy wygrać te wybory”. onstatacją na koniec czatu: „Oby to przejęzyczenie

było prorocze” jeszcze bardziej się pogrąża.

Ale kandydatka KO brnie dalej i codziennie w przestrzeń publiczną wrzuca kolejne rewelacje. 17 lutego 2020 roku w Płocku przypomina, że w tym roku mamy (sic!) 75. rocznicę Zbrodni Katyńskiej. Na antenie radiowej Jedynki przyznaje, że przyczyną brexitu było także to, że Polacy zaczęli masowo pracować w Wielkiej Brytanii. Przypomnijmy pani Kidawie-Błońskiej, że to za rządów Donalda Tuska do Anglii za chlebem wyjechały setki tysięcy Polaków.

Małgorzata Kidawa-Błońska chce być też sprytna. Przyjmuje pozę spolegliwej dla wszystkich cioci i prawi o szacunku i pełnych uśmiechu polskich ulicach. I obściskuje się uchachana od ucha do ucha z grupką KOD-owców w Pucku, obrzucających wulgaryzmami urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę Co więcej, wzorując się na przesłaniu Prawa i Sprawiedliwości z ostatnich kilku kampanii wyborczych, mówi, że trzeba słuchać Polaków. I z chęcią chce słuchać, co robią jej potencjalni wyborcy. Na jednym ze spotkań na pytanie: „Co wytworzyła przez 8 lat?” Kidawa-Błońska z rezonem stwierdza: „Wiele rzeczy proszę Pana. A co Pan stworzył? To może się Pan pochwali, wszyscy chętnie usłyszymy”.

Małgorzata Kidawa-Błońska lansuje się hasłem: „Prawdziwa prezydent, pewna przyszłość”. Obserwując jej potyczki kampanijne, ta pewna przyszłość – jak można przypuszczać – byłaby budowana na bardzo chwiejnych fundamentach. A to Polsce i Polakom niedobrze by wróżyło na przyszłość.

 

URSZULA GIŻYŃSKA