Naigrywanie się ze Mszy Świętej i wizerunków Matki Bożej, deptanie symboli religijnych i narodowych – do takich zuchwałych aktów dochodzi wskutek, może nie przyzwolenia, ale z pewnością pobłażliwości niektórych środowisk czy sądów.
Przypomnę kilka świętokradztw, które z powodu swej rażącej perfidii obiegły całą Polskę. W grudniu 2012 roku 58-letni mieszkaniec Świdnicy chciał uszkodzić obraz Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Uznano go za niepoczytalnego (może tak było najprościej).
W Płocku w nocy z 26 na 27 kwietnia 2019 roku doszło do kolejnej profanacji Jasnogórskiej Ikony. Dwie lewicowe aktywistki na śmietniku rozklejały obrazy Matki Bożej w kolorach LGBT.
W Strzegomiu 3 października 2023 doszło do aktu świętokradztwa w postaci zawieszenia figury Matki Bożej na rusztowaniu.
W styczniu 2024 roku organizator koncertów Black Silesia Productions na użytek promowania trasy zespołu sprofanował wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej; oblicze Maryi zamienił na czaszkę. To samo uczynił z osobą Pana Jezusa.
Trudno nie wspomnieć o bezczeszczeniu Mszy Świętej podczas marszów równości, na przykład: „odprawianiu” Eucharystii w durszlaku na głowie.
Równie skandaliczne były akty bezczeszczenia symboli narodowych: godła, znaku Polski Walczącej, flag. Dotkliwy w swym bluźnierstwie był ten z kwietnia tego roku, kiedy na terenie Westerplatte zerwano jedenaście polskich flag i część z nich spalono.
W dziejach narodu są symbole, na których buduje się nie tylko pamięć o przeszłości, ale także fundament przyszłości, tożsamość. Profanowanie tych świętości to tragiczne
signum temporis.
URSZULA GIŻYŃSKA
Zdjęcia Krzysztof Wierus