Mimo kilku emocjonujących sytuacji, czwartkowe (6 sierpnia) pierwsze starcie 3. rundy eliminacji Ligi Konferencji Rakowa Częstochowa z Hammarby IF zakończyło się bezbramkowym remisem. O wszystkim zdecyduje rewanż w Sztokholmie, do którego dojdzie 13 sierpnia.

Już w 7. minucie spotkania na stadionie przy ul. Limanowskiego gospodarze próbowali wyjść na prowadzenie. Michael Ameyaw podał wówczas do Mahira Emreliego, ten jednak strzelił nad bramką rywali. Goście postanowili odpowiedzieć manewrem w wykonaniu Franka Adjeia, lecz skuteczną interwencją wykazał się Kacper Trelowski.
Później na murawie nie działo się zbyt wiele. Częstochowianie starali się przechodzić do ofensywy, ale na zbyt wiele nie pozwalali im gracze wicemistrza Szwecji. Tym samym już przed przerwą było 0:0.
Nadzieja na zmianę wyniku – po obu stronach barykady – była w drugiej połowie spotkania. W 57. minucie na bramkę Rakowa ruszyli Victor Lund i Noah Persson. Próbę zakończenia akcji dla przyjezdnych podjął Frank Adjei, ale wykonał niecelny strzał.
Trener „Czerwono-Niebieskich”, Dawid Kroczek postanowił dokonać zmian w drużynie. W 65. minucie na boisko weszli Oliwier Kwiatkowski oraz Eric Otieno, co miało wzmocnić siłę ognia miejscowych.
Wydawało się, że roszady w jedenastce częstochowskiego zespołu przyniosą pozytywne skutki. W 68. minucie piłka – za sprawa Bogdana Racovitana – w końcu znalazła się w bramce ekipy ze Skandynawii, jednak gol nie został uznany. Sędzia Henrik Nalbandjan dopatrzył się wtedy faulu wewnątrz pola karnego.
„Rakowianie” starali się jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W 76. minucie, po dośrodkowaniu Otieno, strzał oddał Patryk Makuch, lecz wybronił Warner Hahn. Na jedenaście minut przed końcem regulaminowego czasu potyczki z kilkudziesięciu metrów w światło bramki Szwedów próbował trafić Oskar Repka, jednak też bez skutku. Z kolei w doliczanym czasie okazji nie wykorzystał Ameyaw.
– Myślę, że to spotkanie można było nazwać „taktycznym”, ustawionym pod rywala z obu stron. To, co przewidywaliśmy jeśli chodzi o organizację gry ze strony przeciwnika, w dużej mierze się sprawdziło. Mieliśmy sześć wykreowanych szans, których nie wykorzystaliśmy i czujemy z tego powodu przynajmniej lekki niedosyt. Zaliczka bowiem dawałaby nam więcej spokoju przed spotkaniem rewanżowym. Mecz ten pokazał jednak jakość gry Hammarby w sytuacji, kiedy drużyna naprzeciw „wychodzi” wysokim pressingiem, wypychając rywali i pozostawiając miejsca pomiędzy liniami. Bardzo w dynamicznym stylu goście przedostawali się przez poszczególnie wysokości boiska i byli w stanie w stanie stworzyć niebezpieczne dla nas sytuacje. Rywal na pewno wymagający. Musimy wyciągnąć dużo wniosków, by jak najlepiej przygotować się do następnego meczu. Spotkanie może nie było porywającym widowiskiem – z obu stron – ale było ukierunkowane na to, by strzelić bramkę. Uważam, że pod kątem organizacji gry obydwie drużyny były przygotowane na podobnym poziomie – powiedział po czwartkowej rywalizacji szkoleniowiec Rakowa, Dawid Kroczek.
Raków Częstochowa – Hammarby IF 0:0
Raków: Kacper Trelowski – Fran Tudor (26′ Dieudonne Debohi), Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas – Jean Carlos Silva (65′ Erick Otieno), Władysław Koczergin, Oskar Repka, Michael Ameyaw – Mahir Emreli, Patryk Makuch, Marko Bulat (65′ Oliwier Kwiatkowski)
Hammarby: Warner Hahn – Hampus Skoglund, Ibrahima Fofana, Victor Eriksson, Frederik Winther – Markus Karlsson (79′ Oscar Johansson), Tesfaldet Tekie – Frank Adjei (79′ Amin Boudri), Nahir Besara (66′ Montader Madjed), Noah Persson (90′ Waylon Renecke) – Victor Lind (66′ Paulos Abraham)
Kartki: Ameyaw (Raków), Persson i Winther (obaj Hammarby) – żółte
Norbert Giżyński
Foto.: Grzegorz Przygodziński
