Barkom to już przeszłość. Czas na kolejne mecze, w tym z Mariborem w Challenge Cup


Od zwycięstwa z Barkomem Każany Lwów 3:1 częstochowski Norwid rozpoczął rok 2026. To może dobrze wróżyć dla podopiecznych Ljubomira Travicy przed późniejszymi spotkaniami w obecnej edycji PlusLigi, w których za rywali będą mieli m.in. Ślepsk Malow Suwałki czy InPost ChKS Chełm. Nim jednak dojdzie do tych potyczek, wpierw „Błękitno-Granatowi” zmierzą się w rewanżu 1/16 Pucharu Challenge ze słoweńskim OK i-Vent Maribor (6 stycznia, godz. 20:30).

Wygrana z ekipą z Ukrainy, występującej w polskiej najwyższej klasie rozgrywkowej, była o tyle ważna, że dała możliwość częstochowianom odbicia się od dna w ligowej tabeli. W obozie Steam Hemarpol Politechniki wierzą, że wraz z początkiem nowego roku nastąpią „nowe rozdania”. – Mam nadzieję, że jest to dobry prognostyk przed przyszłymi spotkaniami. Wygraliśmy z drużyną z Lwowa bardzo ważny mecz – można powiedzieć, że za „sześć punktów”. Wszyscy bowiem wiemy, w jakiej sytuacji się znajdujemy. Uważam, że nie ma co zastanawiać się nad tym, iż przegraliśmy drugiego seta. Najważniejsze, że wygraliśmy mecz i zgarnęliśmy komplet punktów. Tak też chcieliśmy rozpocząć nowy rok – mówi nam Daniel Popiela, środkowy zespołu z Częstochowy.

Pod Jasną Górą w tym momencie mocno liczą na to, że – z związku z faktem, z jakimi przeciwnikami Norwidowi przyjdzie niebawem rywalizować – nadejdzie dla częstochowskich siatkarzy lepsza seria. W drużynie z „Dziewiątką” w herbie jednakże zdają sobie sprawę z wyjątkowo wyrównanego poziomu PlusLigi w sezonie 2025/2026. Podkreśla to Popiela, który na potwierdzenie swojej tezy podaje przykład triumfu Energa Trefla Gdańsk nad faworytem do zdobycia medali mistrzostw Polski Asseco Resovią Rzeszów 3:1 (2 stycznia). – Liga w tym sezonie bardzo wyrównana. Niedawno Trefl Gdańsk pokonał Resovię Rzeszów również 3:1. To doskonale świadczy o poziomie PlusLigi. Każdy mecz jest bardzo ważny. Nie ma spotkań łatwiejszych lub trudniejszych; tak może się wydawać jedynie, gdy spojrzy się na papier. Nawet bowiem jeżeli trafi się teoretycznie słabszy przeciwnik, to i tak ten zawsze będzie napierać i próbować wygrać spotkanie. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że niekiedy może coś pójść nie po naszej myśli, ale nie zamierzamy w żadnym razie wbijać sobie tego do głów, bo chcemy wygrywać – dodaje.

Okazję do następnej wygranej team pod wodzą trenera Travicy będzie miał już we wtorkowy wieczór, kiedy do Hali Sportowej Częstochowa zawita OK i-Vent Maribor. Częstochowianie rozegrają z tą ekipą drugą batalię 1/16 europejskiego CEV Challenge Cup. W pierwszym starciu w Słowenii Norwid pewnie ograł oponenta 3:1. Choć do awansu do 1/8 tych zmagań wystarczy „Błękitno-Granatowym” wygranie dwóch setów w rewanżowym pojedynku, ci zamierzają bić się o pełną pulę. – Nie skupiamy się na tym, że mogą wystarczyć nam tylko dwa sety. Bierzemy pod uwagę 3 partie, oczywiście na naszą korzyść. Nie ukrywamy, że nie będziemy chcieli tutaj grać z pięciosetowego meczu z tą drużyną. Dobrze wiemy, że jesteśmy co najmniej o klasę lepszym zespołem i będziemy starali się to udowodnić we wtorek – zakończył zawodnik.

Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *