17. FESTIWAL WIOLINISTYCZNY IM. BRONISŁAWA HUBERMANA. Show godne finału


To było prawdziwe wydarzenie artystyczne. Jazzowo-symfoniczno-hip-hopowe wykonanie UrbSymphony Michała Urbaniaka porwało częstochowską publiczność, która swoją ekscytację potwierdziła gromkim aplauzem na stojąco.

 

 

Tradycyjnie już od kilku lat Festiwal Wiolinistyczny im. Bronisława Hubermana w Filharmonii Częstochowskiej wieńczy koncert o bardziej rozrywkowym charakterze. Tym razem dyrektor Adam Klocek zaproponował dzieło kompozytora, który zapisał się w annałach światowej muzyki jazzowej. W życiu kierował się maksymą: „Bóg stworzył muzykę, a ludzie podzielili ją na kategorie”. UrbSymphony stanowi ucieleśnienie tych słów.

Czego tu nie ma? Piękne sekwencje orkiestrowe przeplatają się z wirtuozowską grą instrumentalistów jazzowych, wśród których wiodąca rola przypada skrzypcom. Je dzierżył Mario Forte, niejako namaszczony przez Urbaniaka osobiście na swojego następcę do wykonywania tej partii. Gatunkowy przekrój prowadzi dalej przez hip-hop, tematy rodem z polskiego folkloru, wyczuwalne są rytmy funky i reggae. Nie ma monotonii, pulsujący rytm porywa słuchaczy, by po chwili zatopić ich w bardziej melancholijnych motywach, jak w części czwartej, gdzie na trąbce główną rolę odegrał Jerzy Małek. Swoje indywidualne, trzymające wysoki poziom momenty mieli pianista Miłosz Oleniecki oraz spinająca rytmicznie całość sekcja z Marcinem Pospieszalskim na gitarze basowej i Frankiem Parkerem na perkusji.

Ukłony dla Częstochowianina należą się również za opracowanie orkiestracji. Pod batutą maestro Adama Klocka zespół Filharmonii zaprezentował się jako godny partner dla kolegów z branży rozrywkowej. Smyczki pięknie uzupełniały fakturę, a solo Anny Zmarzły na flecie i Wojciecha Pompki na oboju zapadły w pamięć na długo. Istotną rolę odegrała cała sekcja dętych blaszanych. Niesamowity był kontrastujący duet piccolo z kotrabasem.

Jednak prawdziwie wieczór skradł Andy Ninvalle. Raper z Gujany – obecnie mieszkający w Holandii, ale występujący i w Polsce – wniósł do wykonania wiele świeżości i to w formie nieczęsto spotykanej w salach filharmonicznych. Tańczył, nawiązał bardzo żywy kontakt z publicznością, błyszczał umiejętnościami beatboxera, czyli technice wokalnej polegającej na imitowaniu dźwięków instrumentów perkusyjnych, scratchingu jak na płytach winylowych i innych.

Mi osobiście zaimponował na samym początku, prosząc o uczczenie pamięci zmarłego 20 grudnia 2025 roku Michała Urbaniaka. Chwila ciszy, którą zaordynował, trwała i była godnym, pełnym czci uczczeniem osoby kompozytora.

Reasumując, to było show godne finału dużego festiwalu. Efektowne, ale przede wszystkim wspaniale wykonane.

Na marginesie. To było drugie wykonanie UrbSymphony w częstochowskiej świątyni muzyki. To z 1995 roku zapisało się w historii muzyki jako pierwszy mariaż symfoniki i jazzu z hip-hopem. Jak się okazało dla części naszych instrumentalistów piątkowy występ był swoistą podróżą w czasie, bo mieli możliwość wzięcia udziału w obu wykonaniach.

 

ŁUKASZ GIŻYŃSKI

 

Foto: Agnieszka Małasiewicz, Filharmonia Częstochowska

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *