Rugbiści trafili „na swoje”


Po pięciu latach od narodzin, trzech od oficjalnej rejestracji i ponad roku od rozpoczęcia starań o otrzymanie własnego obiektu, nadszedł dzień który już na zawsze zapisze się w historii Rugby Clubu Częstochowa. Rugbiści trafili „na swoje”, a konkretnie na stadion przy ul. Kopalnianej.

Proces ubiegania się o własny stadion był burzliwy i miał wiele nieoczekiwanych zwrotów. Zaczęło się od zebrania 1069 podpisów z poparciem mieszkańców Częstochowy, w tym m.in. od przedstawicieli częstochowskiego środowiska sportowego Piotra Gruszki, Krzysztofa Kułaka i Konrada Pakosza. Wtedy jednak starania dotyczyły obiektu przy ul. Lourdyjskiej i jeszcze na początku tego roku wydawało się, że właśnie na tamtym boisku grać będą nasi zawodnicy, dzieląc się nim z klubem piłkarskim Błękitni Aniołów. Pewnego rodzaju okres próbny takiego rozwiązania trwał wiosną tego roku i dobitnie pokazał, że na dłuższą metę nie ma ono sensu. – Dziś nie warto już wracać do tych wydarzeń i szczegółowo opisywać zachowania przedstawicieli Błękitnych Aniołów – mówi członek zarządu RCC Tomasz Ociepa. Z faktu, że problem boiska dla rugbistów jest wciąż nierozwiązany zdano sobie w końcu sprawę także w magistracie. Wszystko to w połączeniu z odrobiną szczęśliwego splotu okoliczności doprowadziło do ostatecznego rozstrzygnięcia – Rugby Club Częstochowa będzie samodzielnym gospodarzem obiektu przy u. Kopalnianej, a stosowna umowa w tej sprawie została już zawarta między Miastem a naszym klubem.
Nasz klub będzie dysponował na stadionie przy ul. Kopalnianej dwiema pełnowymiarowymi płytami. Płyta główna była przez ostatnie pół roku zaniedbana, ale mimo to jest w dobrym stanie, posiada odwodnienie i jest z jednej strony osłonięta ziemnymi trybunami. Oprócz tego do dyspozycji rugbistów trafi budynek klubowy. – Ten jest niestety w opłakanym stanie. W całości nadaje się do remontu, który zresztą już rozpoczęliśmy – mówi prezes klubu Mateusz Nowak. Według wstępnych szacunków przywrócenie budynku do stanu używalności może pochłonąć ponad 20 000 zł. Skąd wziąć na to środki? Jak później utrzymać taki obiekt? – Jeśli chodzi o bieżące utrzymanie obiektu to nie mam wątpliwości, że podołamy. Co do większych inwestycji i remontu – mamy pewne rezerwy w klubie, liczymy także na pomoc Miasta i sponsorów. Przygotowujemy właśnie specjalną ofertę marketingową pod kątem współpracy z producentami materiałów budowlanych, których w naszym regionie nie brakuje – kontynuuje Prezes. – Decyzja, że obiekt przy ul. Kopalnianej trafi w nasze ręce dała nam ogromny zastrzyk energii do działania, jestem przekonany że z takim nastawieniem jakie aktualnie panuje w klubie poradzimy sobie ze wszystkimi trudnościami. Nie zmienia to oczywiście faktu, że przed nami długa i ciężka droga by doprowadzić ten stadion do stanu pełnej używalności.
Czy można liczyć na rozegranie meczy ligowych przy ul. Kopalnianej już w tym roku? – Za wcześnie na deklaracje. Poczekajmy na terminarz ligowy i efekty pierwszych prac na obiekcie. Póki co skupiamy się na remoncie budynku i patrzymy na rozwój stadionu w sensie długofalowym. Tu ma „bić serce” częstochowskiego rugby. Jeśli zabraknie czasu na to by już teraz zapewnić pewne minimum pod względem standardu zaplecza, to jesienią będziemy grać gdzie indziej. Mogę jednak obiecać, że w dłuższej perspektywie Rugby Club Częstochowa dorobi się tutaj obiektu którego pozazdrości nam wielu rywali – kończy Prezes.

PAWEŁ MIELCZAREK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code