PREZYDENCI


W ostatnich wyborach samorządowych w Kielcach (miasto wojewódzkie na wschód od powiatu częstochowskiego), za utworzenie przez rząd koalicyjny AWS – Unia Wolności województwa świętokrzyskiego, wdzięczna ludność tubylcza zagłosowała na SLD. Ugrupowanie to spokojnie rządziło w tym mieście przez z górą dwa lata i pewnie tak by to trwało do końca kadencji, gdyby nie wścibscy dziennikarze i bezduszni policjanci, którzy nakryli jednego wiceprezydenta wspomnianego miasta wojewódzkiego na tym, jak wytaczał się zza kierownicy własnego auta.
Następnie kamery towarzyszyły samorządowcowi w drodze do radiowozu, którą przebył w towarzystwie stróżów prawa, wsparty na ich krzepkich barach, gdyż jego odnóża odmówiły mu w tej chwili posłuszeństwa. Kolejne ujęcie pokazało jak dygnitarz próbował złapać ustami końcówkę alkomatu, uśmiechając się przy tym przyjaźnie do otaczających go obiektywów. Po którejś z kolei udanej próbie dmuchnął sobie w maszynkę z iście świętokrzyską fantazją, a ta pokazała wynik 2,2 promila alkoholu we krwi. Nie jest to, niestety, rekord świata, jeżeli chodzi o ogólną klasyfikację „pucharową” w tej dyscyplinie, ale wśród działaczy polskiego samorządu terytorialnego, wiceprezydent Kielc zajął pozycję lidera.
Choć zatrzymany tego wieczoru wypowiadał się dość bełkotliwie, zdołał funkcjonariuszom nadać dramatyczny przekaz, z którego wynikało, że absolutnie nie odważył się pod wpływem alkoholu prowadzić samochodu, tylko chciał w chwili upojenia posiedzieć sobie za kierownicą. Na to policjanci wskazali podejrzanemu rozbity zderzak jego auta i drogę hamowania, której ślady zostawił na śniegu.
Ciekaw jestem przyczyny, która popchnęła przedstawiciela lokalnego, lewicowego establishmentu do tego dramatycznego kroku. Czy był to uroczysty bankiet z okazji jakiegoś ważnego, lokalnego wydarzenia, o których to bankietach, organizowanych w Górach Świętokrzyskich legendy krążą w całej Polsce? Czy też wiceprezydentowi wypadła tego dnia jakaś rodzinna uroczystość typu poprawiny albo chrzciny, czy po prostu niedzielna herbatka u cioci? A może wiceprezydent z SLD, wpadł w rozpacz po tym, co tego samego dnia powiedział o stanie państwa lider jego partii, przemawiając do lewicowych działaczy samorządowych i z tej właśnie rozpaczy spił się na umór?
Myślę o tym, bo nasz częstochowski samorząd obfituje w podobne wydarzenia, w których główne role odegrali również działacze SLD. Nie chciałbym przy tym być podejrzany o to, że cały problem generalizuję i wmawiam opinii publicznej, że sprawa nadmiernego spożywania alkoholu dotyczy tylko polityków lewicy, nawet, jeżeli przywołam obrazek kiwającego się prezydenta Kwaśniewskiego nad mogiłami zamordowanych przez NKWD obrońców Ojczyzny. Różnica jednak pomiędzy prezydentem RP a wiceprezydentem Kielc jest (pomimo tych samych barw partyjnych) zasadnicza: gdyby Kwaśniewski od tego kiwania się w końcu przewrócił, zmiażdżyłby jedynie przechodzącą tamtędy mrówkę, wiceprezydent miasta wojewódzkiego, gdyby nie wyrobił na zakręcie – mógłby zabić człowieka.

ARTUR WARZOCHA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code