Operacja Ogień 2006


W lasach leśnictwa Gajki graniczących z miejscowością Knieja obok Przyrowa, przynależnych do nadleśnictwa Gidle, odbyły się wielkie manewry częstochowskich jednostek OSP zgrupowanych w 34 pododdziałach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego z terenu miasta i powiatu.

Ich głównym zadaniem było przeprowadzenie działań gaśniczych na szczególnie zagrożonych ogniowo obszarach leśnych, rozpoznanie i korzystanie z miejscowych zasobów wodnych, sprawdzenie szybkości alarmowania (radiowe systemy selektywnego przywołania) włącznie z dojazdami jednostek do miejsc wydarzeń, ocena sprawności technicznej pojazdów i posiadanego sprzętu, zwłaszcza łączności radiowej. Ćwiczenia miały być praktycznym sprawdzianem poziomu wyszkolenia ochotników w gaszeniu pożarów leśnych.
Jak poinformowali nas I zastępca komendanta miejskiego PSP w Częstochowie bryg. Zbigniew Hibner i koordynator ćwiczeń bryg. Zbigniewa Kołodziej, w manewrach pod dowództwem: mł. bryg. Jarosława Piekarskiego, kpt. Krzysztofa Kędryka i kpt. Mirosława Nowaka udział wzięła 7. Kompania Śląskiej Brygady Wojewódzkiego Odwodu Operacyjnego oraz dwie kompanie odwodowe KM PSP – Częstochowa II i Koniecpol, w sumie około 250 strażaków dysponującymi 34 nowoczesnymi wozami bojowymi oraz dodatkowo dwoma motopompami o wielkiej wydajności od 4.800 do 7.200 litrów wody na jedną minutę. Należy podkreślić, iż w pozorowanej akcji gaśniczej wzięli także udział ochotnicy z nadleśnictwa w Gidlach korzystający z samochodu i holowanej przyczepy wodno-pianowej zakupionych z pieniędzy NFOŚ w Warszawie oraz zasobów własnych nadleśnictwa.
Bryg. Zbigniew Hibner i bryg. Zbigniew Kołodziej wysoko ocenili sprawność strażaków biorących udział w operacji „Ogień 2006”. – Pochwala należy się im zwłaszcza za błyskawiczne, wręcz kilkuminutowe, oczyszczanie leśnej drogi zatarasowanej pniami upadłych drzew, budowanie kilkukilometrowej magistrali gaśniczej czy przepompowywanie wody przy użyciu autopomp – mówi bryg. Z. Hibner. Z nie mniejszym uznaniem o strażakach wypowiedzieli się nadleśniczy Jan Wiśniewski i wójt gminy Przyrów Robert Nowak. – Ich umiejętności są dla nas cenne, bowiem teren lasów, na którym odbyły się manewry, w roku ubiegłym był podpalany przez nieznanego piromana aż 24 razy. Polują na niego już nie tylko strażnicy leśni, ale i okoliczni mieszkańcy – powiedział Jan Wiśniewski.
Tekst i zdjęcia –

JERZY OSTROWSKI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code