- Gazeta Częstochowska - http://gazetacz.com.pl -

KRYTYCZNYM OKIEM HISTORYKA. Biblioteka Miejska… w Sosnowcu

W czerwcu bieżącego roku oddano do użytku gmach Biblioteki Miejskiej im. Gustawa Daniłowskiego w Sosnowcu, na której to uroczystości nie omieszkałem się pojawić, zwabiony stworzonymi tam fantastycznymi warunkami dla czytelników, o jakich w Częstochowie nie ośmielam się nawet marzyć. Oczywiście tam na miejscu nie przyznałem się, że u mnie Biblioteka Miejska im. Biegańskiego nie ma szczęścia do włodarzy miasta po 1990 roku.

Otóż po remoncie sosnowiecki budynek, wolnostojący, w porównaniu do naszego sprawia wielkie wrażenie na każdym. Niech się Zachód schowa do mysiej dziury. Druga tak odchuchana biblioteka miejska znajduje się w Opolu. Koszt remontu sosnowieckiej wyniósł z wyposażeniem około 20 milionów złotych. Patrzyłem na tę budowlę z zazdrością, widząc, że w Zagłębiu Dąbrowskim takie renowacje są przeprowadzane. W Częstochowie co odważniejsi mogą sobie pomarzyć o takiej wypieszczonej instytucji kulturalnej jak w Sosnowcu. Jeden szczegół tylko mnie zdziwił – otóż wielki szyld zdobiący budynek informuje, że jest to Mediateka Zagłębiowska. Należy mniemać, iż dla całego Zagłębia Dąbrowskiego, co nie jest adekwatne. Sosnowiec uzyskał prawa miejskie w 1902 roku, podczas gdy stolica Zagłębia – Będzin – ponad 600 lat temu. Nazwa też niezbyt szczęśliwa, na wyrost i wybiegająca w kilka wieków naprzód. Proszę sobie wyobrazić, że któregoś dnia znika szyld Biblioteka Jagiellońska o z górą sześćsetletniej tradycji, a to miejsce pojawia się nowy – Mediateka Jagiellońska. Ale przecież nie każdy musi załapać się na takie myślenie. Biblioteka jest instytucją zajmującą się gromadzeniem informacji i ich udostępnianiem. Nie jest ważne na czym została informacja umieszczona. Dawniej były to tabliczki gliniane, papirus, pergamin, czyli wyprawiona skóra zwierzęca, kora brzozowa w Rosji, papier ze szmat lub drewna, obecnie płytki, taśmy i pędraki. Tak więc nie ma co się obsesyjnie zachłystywać podkładem na którym zanotowano informację.
Jednak w Częstochowie pewna nadzieja też musi być, bo o taką inwestycję kulturalną wszyscy powinniśmy zabiegać. Sądzę, że po zmianie prezydenta na nowego, czyli senatora Artura Warzochę, też znajdą się pieniądze dla Biblioteki Miejskiej im. Władysława Biegańskiego. Pan Artur jest młodym, energicznym kandydatem z dużym doświadczeniem w administracji państwowej jak i w Senacie, oraz ma dobre projekty na zmianę sytuacji w umierającym mieście. Głęboko w to wierzę, że wówczas znajdą się pieniądze na takie inwestycje jak sosnowiecka, zamiast 10-metrowych ryczących kolumn przed Kościołem pod wezwaniem św. Jakuba zatruwających życie okolicznym mieszkańcom. Tym bardziej, że Częstochowa nie znajduje się w czołówce miast sprzyjających czytelnictwu. W Krakowie na targach książki są wielkie tłumy mieszkańców, zaś u nas to jest bardzo chudziutko, mizernie i kulawo. Na Rakowie, Ostatnim Groszu i Wrzosowiaku nie ma już żadnej księgarni, nawet z tych z zalewem druków zachodnich autorów. Żadne imprezy bigbitowe tego nie przesłonią i zakryją.

Lech Mastalski