Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 2 (1401) z 2019-01-10, dział : felieton

To nie raj, to Rajch

Nic nie trwa wiecznie, a co bardziej złośliwi zapewne dodadzą, że to musiało się tak skończyć. Kto jak nie my, Polacy, wiemy najlepiej, że to właśnie Niemcy lubią zaglądać z wizytą do innych, chociaż z reguły nie są zapraszani. Pani Merkel wprowadziła „niemiecką gościnność” na zbyt głębokie wody, co po prostu nie leży w niemieckiej naturze. Niemcy zawsze słynęli z porządku, więc chaos na ich podwórku to rzecz raczej nie spotykana, a polityczna poprawność w środkach masowego przekazu jedynie spowodowała opóźnienie tego, co nieuniknione.


Niemcy zawsze robili wszystko, aby stać się światową potęgą, o czym przekonywaliśmy się niestety niejednokrotnie. Nie odpuścili nawet naszemu chłopu z wielkopolski Drzymale, który za czasów Bismarcka chciał postawić na swojej działce zwykły dom. Wydawać by się mogło – nic prostszego, a i budownictwo, jak wiadomo, to koło zamachowe dla całej gospodarki, co dla rządzących zapewne powinno mieć znaczenie. Pruska administracja z okresu Bismarcka miała swoje priorytety, tak jak obecna europejska – co prawda domy można jeszcze budować, ale otrzymywane fundusze muszą popierać ich politykę. Oczywiście najlepsze są przykłady namacalne i tutaj pomocą służą nam sklepy, żeby nie było, niech będą niemieckie, w których Polacy płacą za żywność czy chemię gospodarczą więcej niż bogaci Niemcy, a i niektóre wyroby na kraje wschodniej Europy często różnią się też samym składem.
Jak widzimy niekoniecznie w dzisiejszych czasach trzeba wysyłać wojsko i armaty. Wystarczy wybudować sklep – może właśnie dlatego Niemcy przeznaczają teraz tak mało pieniędzy na obronność, co wytknął im nawet prezydent Trump, a sprawdzony przyjaciel Putin regularnie podsyła im kolejne grupy imigrantów, bombardując co trzeba to tu, to tam. Na szczęście Niemcy to jeszcze w miarę ogarnięty kraj i potrafią się przygotować, chociażby poprzez wybudowany niedawno największy meczet w Europie, który pomieści jednocześnie ponad 4 tys. wiernych. Budowa tego obiektu w Kolonii trwała całe dziewięć lat, a więc zaczęła się jeszcze sporo przed falą imigrantów. To się nazywa niemiecka przezorność. Pani Merkel jak widać stawia na ilość, a nie jakość, co budzi u coraz większej grupy czystych Aryjczyków gniew oraz zgorszenie. I chociaż jej imię jest żeńskim odpowiednikiem imienia anioł, a także jest córką pastora, to zapewne wisi nad nią groźba wypędzenia z raju, przynajmniej tego politycznego.



ANNA GAUDY

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone