Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 41 (1388) z 2018-10-11, dział : INFORMACJE CZĘSTOCHOWA

Pikieta przed Urzędem Miasta Częstochowy

„Matyjaszczyk oddaj kasę” – z takimi okrzykami, okraszonymi gwizdami, przybyli pod częstochowski magistrat pracownicy częstochowskiej pomocy społecznej i Powiatowego Urzędu Pracy. 9 października 2018r. o godzinie 15.30 protestowali przed budynkiem Urzędu Miasta Częstochowy, przy ul. Śląskiej 11/13. Walczą o podwyżki obiecane przez prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i radnych. Są zdeterminowani i, jak zapowiadają, będą protestować aż do skutku.




Akcję protestacyjną zorganizowały związki zawodowe działające w tych jednostkach: NSZZ „Solidarność” w Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej, Związek Zawodowy Pracowników Samorządowych Pomocy Społecznej oraz Związek Zawodowy Regionu Częstochowskiego.

Dzisiaj protestują pracownicy oszukani przez prezydenta miasta i radnych, którzy obiecali podwyżki. Na początku bieżącego roku była przyznana kwota 9,5 miliona złotych na podwyżki. Niestety podwyżek nikt z nich nie ujrzał, a prezydent Krzysztof Matyjaszczyk nie potrafił przez ponad miesiąc wyjaśnić, gdzie te pieniądze są. Potem 25 września 2018 r. Rada Miasta Częstochowy podjęła Uchwałę o przeznaczeniu od października 2018 roku trzech milionów złotych na wzrost wynagrodzeń dla jednostek samorządowych podległych pod Urząd, w tym jednostek pomocy społecznej. Czekamy na te pieniądze. Październik jest, prezydenta nie ma. Wystąpiliśmy o spotkanie, na którym prezydent Matyjaszczyk miał przedstawić propozycje podziału tych środków, ale od dwóch 2 tygodni brak jest odpowiedzi z magistratu. Pracownicy odbierają to jako grę na czas i próbę oszukania ich przez Krzysztofa Matyjaszczyka. Teraz czekają chociaż na podział tych trzech milionów złotych, które mieli otrzymać od października – mówi przedstawiciel Związku Zawodowego „Solidarność” Tomasz Ziółkowski. Jak dodaje protestowali ci pracownicy, którzy zostali pominięci przy podwyżkach wcześniej wprowadzonych dla części osób zatrudnionych w jednostkach samorządowych. – Okazuje się, że są lepsi i gorsi. Tu przyszli ci gorzej potraktowani przez prezydenta. Swoją obecnością chcą pokazać, że są i czekają na sprawiedliwość – dodaje Ziółkowski. Prezydent Matyjaszczyk nie wyszedł do zgromadzonych. – Wiemy, że uciekł drugim wyjściem. Wygląda na to, że nie chce rozmawiać z ludźmi o ich problemach, co dziwi, bo przecież przed wyborami wszędzie go widać – stwierdził Tomasz Ziółkowski.
O podwyżki domaga się grupa ponad 600 pracowników. Średnie wynagrodzenie w jednostkach pomocy społecznej w Częstochowie wynosi obecnie zaledwie 2100 złotych. Pracownicy domagają się wzrostu płac o 500 złotych, wliczonych do podstawy wynagrodzenia zasadniczego. Prezydent jest dla nas, a nie my dla niego. A on zwodzi nas i karmi obiecankami. My chcemy, aby z nami rozmawiał merytorycznie. I po tu przyszliśmy, ale oczywiście pana prezydenta z nami nie ma. Będziemy tutaj, aby przypomnieć mu, że nasze problemy musza być zauważone. I powiem tak: Miarą wielkości prezydenta, polityka, jak powiedział Cycero, jest dbałość o swoich obywateli. Ja nie nazwę prezydenta wielkim politykiem – powiedziała przedstawicielka „Solidarności” w MOPS Dorota Placek.
W pikiecie uczestniczyli radni częstochowscy z Klubu Prawo i Sprawiedliwość – Monika Pohorecka i Piotr Wrona, którzy stanęli po stronie praw pracowników. – Do dzisiaj nie dowiedzieliśmy się, gdzie te 9,5 miliona złotych zostało ulokowane i komu te pieniądze wypłacono. Radni na ostatniej sesji przyznali dodatkowe trzy miliony złotych na wzrost płac dla pracowników i prezydent zobowiązał się, że w ciągu kilku dni poinformuje o podziale tych środków. Do tej chwili to nie nastąpiło, toteż nie ma co się dziwić, że pracownicy upominają się o swoje pieniądze, zapisane już po raz drugi w budżecie – komentuje radny Piotr Wrona.

Szef częstochowskiej „Solidarności” Jacek Strączyński podkreśla, że nie jest to pierwsza pikieta pracowników przed Urzędem Miasta. – My chcemy sprawy płacowe uregulować raz na zawsze, wiedząc i zdając sobie sprawę z tego, że będzie to bardzo trudne, bo wynagrodzenia są bardzo niskie. Chcemy wiedzieć, jakie będą środki na wynagrodzenia, jaki instytucje podwyżki otrzymają i w jakim systemie, czy zaczynając od tych najniżej uposażonych czy może innym sposobem. W tej chwili rozmawiamy z kandydatem na prezydenta Częstochowy, panem Arturem Warzochą, ponieważ chcemy z nim zawrzeć porozumienie na wzór porozumienia, które „Solidarność” zawarła z kandydatem na prezydenta Polski, panem Andrzej Dudą, i które on zrealizował. Widząc zachowanie obecnie rządzących naszą ojczyzną i ich skrupulatne wypełnianie deklaracji i obietnic idziemy za ciosem i chcemy podobne porozumienie podpisać z panem Arturem Warzochą. Będą tam zapisy normujące zasady płac w Częstochowie – powiedział przewodniczący Jacek Strączyński.





URSZULA GIŻYŃSKA

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone