Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 32 (1379) z 2018-08-09, dział : sprawy społeczne

PRZYRÓW. Zamiast pomocy - Sąd Rodzinny

Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Przyrowie skierował do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich w Sądzie Rodzinnym w Myszkowie wniosek o wgląd w sytuację sześcioletniego dziecka niepełnosprawnego. To reakcja na oskarżycielski i w dużej części mijający się z prawdą donos sąsiadów.




Sprawa dotyczy państwa Małgorzaty i Krzysztofa Rutkowskich z Przyrowa, którzy mają dwoje dzieci: ośmioletnią Izabelę i sześcioletniego, niepełnosprawnego od urodzenia Kamilka – chłopiec urodził się z porażeniem mózgowym 41. tygodniu ciąży. Państwo Rutkowscy otrzymują na chore dziecko zasiłki pielęgnacyjne, wypłacane przez gminę. Ponadto są świadczeniobiorcami zasiłku 500+, który stał się dla nich ratunkiem, bowiem koszty opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym są bardzo wysokie. Łącznie pobierają 3 tysiące złotych świadczeń pomocowych. Ojciec dorywczo zatrudnia się poza gminą, natomiast matka od chwili urodzenia Kamilka zrezygnowała z pracy w gospodarstwie rolnym, na rzecz stałej opieki nad synem, co było podstawą przyznania przez Gminę świadczenia pielęgnacyjnego na chore dziecko.
Rutkowscy to zwyczajna rodzina, rodzice może czasem są mniej zaradni od innych, ale wywiązują się dobrze ze swoich obowiązków. Rodzina od trzech lat mieszka w Przyrowie, w mieszkaniu brata pana Rutkowskiego. Żyje bardzo skromnie, w ubogich warunkach lokalowych, ale priorytetem dla rodziców są dzieci. Matka troskliwie się nimi zajmuje. Dzieci są zadbane i dobrze odżywione, radosne. Dziewczynka zdała do drugiej klasy, uczy się dobrze. Gros domowych funduszy pochłania opieka nad niepełnopsrawnym Kamilkiem. Pani Małgorzata od kilku lat stale jeździ z dzieckiem do Częstochowy do Specjalistycznego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego i na zabiegi terapeutyczne.
– Widzimy efekty pracy specjalistów. Kamilek lepiej się rozwija, wreszcie w tym roku zaczął chodzić – mówi pani Małgorzata.

Tymczasem spokojne życie państwa Rutkowskich zakłócił nagle donos sąsiadki. Wprowadził do ich domu strach i obawę, bowiem stał się podstawą do skierowania przez kierownik GOPS-u do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rodzinnego w Myszkowie wniosku o wgląd w sytuację dziecka niepełnosprawnego. Zastanawia błyskawiczna reakcja GOPS-u donos wysłano 11 lipca 2018 roku, wniosek do sądu wysłano natychmiast, informując o tym Małgorzatę Rutkowską już 19 lipca 2018 roku, a już 3 sierpnia ŃSTWA Rutkowskich odwiedziła pani kurator sądowy. Zastanawia, gdyż donos ma absurdalny i głupawy charakter. Sąsiadka pisze bowiem o biegających, małych kotkach, które dokarmiają sąsiedzi, i które próbują wyjadać jedzenie jej psom. Pisze wprawdzie o biegających po podwórku bez opieki dzieciach, ale swoje sądy podpiera przykładami typu: zagracone podwórko, plotki mamy z koleżanką Żanetą, palenie papierosów oraz o to, że dzieci i rodzice klną, a „matka odstawia striptizy na podwórku”.
Te opinie sąsiadki są w dużej części nieprawdziwe. Przede wszystkim taki donos powinien być podstawą do naocznego sprawdzenia sytuacji w tej rodzinie, ale GOPS tego nie uczynił. Współpracy GOPS z rodziną Rutkowskich nie ma w ogóle. Nikt nawet nie powiedział matce, że dziecku niepełnosprawnemu należą się bezpłatne pieluchy jednorazowe. Przez prawie sześć lat pani Małgorzata musiała kupować je za własne pieniądze. Takich dzieci w gminie nie ma wiele, co zatem robi GOPS? – pyta radna Bożena Miedzińska, do której Małgorzata Rutkowska zgłosiła się o pomoc.
Radna zauważa, że GOPS od razu wysłał wniosek do Sądu Rodzinnego o przyznanie rodzinie kuratora, choć Małgorzata Rutkowska już po pierwszej rozmowie z pracownikiem socjalnym GOPS zgodziła się na ścisłą współpracę z GOPS i stałego asystenta rodzinnego. Czy donos jest podstawą prawną do zagrożenia rodzinie Sądem i kuratorem bez sprawdzenia sytuacji? Pytam, gdzie był GOPS wcześniej? Gdzie byli inni urzędnicy z Urzędu Gminy? Przecież państwo Rutkowscy są od wielu lat mieszkańcami gminy Przyrów, a ich chore dziecko ma już sześć lat. Co warte podkreślenia, nikt do tej pory nie skarżył rodziny o niedopełnianie opieki nad dziećmi – dodaje radna gminy Przyrów Bożena Miedzińska.
W szoku jest pani Małgorzata. – Ten donos nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Opiekuję się dziećmi, są dla mnie najważniejsze. W gminie powiedziano mi, że przyjedzie do nas kurator sądowy i przeprowadzi wywiady ze mną, z sąsiadami, w szkole, gdzie uczy się córka oraz w Specjalistycznym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Częstochowie, gdzie Kamilek jest od czterech lat kształcony i rehabilitowany. Nie boję się tego, bo nie mam nic do ukrycia i żadnej winy, ale co rusz słyszy się o ingerencji Sądu w rodzinę i odbieraniu dzieci. Tego byśmy nie przeżyli, to byłoby niesprawiedliwe i krzywdzące nas wszystkich – mówi Małgorzata Rutkowska. Jak dodaje, nie może zrozumieć intencji sąsiadki. Nie wiem, co ją tak oburza. Początkowo układało się nam bardzo dobrze. Odwiedzała nas, czasem została z dziećmi, gdy musiała coś załatwić – mówi pani Małgorzata.
Radna Bożena Miedzińska zauważa przy tym, że donos napisała osoba znana w Gminie ze swojej konfliktowości. – Ta pani jest skłócona ze wszystkimi. I takiej osobie wierzy się bez konfrontacji – mówi radna. Jak dodaje, rodzinę poznała przez przypadek. Pani Rutkowska zgłosiła się do mnie pod koniec stycznia tego roku prośbą o pomoc przy rozwiązaniu problemu opłaty składek ubezpieczeniowych. Właśnie skończył się jej okres rozliczeniowy świadczenia pielęgnacyjnego, które otrzymała po urodzeniu dziecka w 2012 roku. Podczas ponownego uzupełniania dokumentów wyszło na jaw, że gmina nie wywiązuje się ze swoich powinności, bowiem nie odprowadza za nią składek – mówi radna Miedzińska. Wówczas okazało się, że przez pierwsze sześć lat pani Rutkowska składki do KRUS odprowadzała sama, choć powinna to robić gmina, która przyznała jej świadczenie pielęgnacyjne. I co istotne, gmina powinna odprowadzać składki do ZUS, bo pani Rutkowska – zgodnie z prawem złożyła w urzędzie oświadczenie o rezygnacji z pracy w gospodarstwie rolnym na rzecz stałej opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem. Sprawę wyjaśnia radna Bożena Miedzińska.
Osoba, która ma dziecko niepełnosprawne i decyzją wójta otrzymała świadczenie pielęgnacyjne, podlega pod urząd i to gmina – zgodnie z ustawą o ubezpieczeniu rolników (art. 41b, ptk 10-15) – zobowiązana jest do odprowadzania składek na ubezpieczenie pani Rutkowskiej, i już nie w KRUS, ale w ZUS. Niestety, tego nie zrobiono, bo oparto się na oświadczeniu pani Rutkowskiej złożonym 24 czerwca 2013 roku, że „nie pracuje w gospodarstwie rolnym i składki do KRUS opłacała sama”. Polegając na kompetencji pracowników GOPS była przekonana, że zmiana o jej statusie prawnym zostanie przekazana do KURS przez GOPS. Ten, nie dość że nie uczynił tego, to nie poinformował jej o prawie wyboru organu ubezpieczyciela i o tym, że to gmina powinna opłacać za nią składki. Może było to nieświadome działanie instytucji, wywołane mało precyzyjnymi zapisami w ustawach w latach 2012-14, ale tym sposobem zrzucono opłaty na panią Rutkowską, która w swej niewiedzy ponosiła koszty ubezpieczenia. Trzeba też podkreślić, że gdy prawo w 2015 roku doprecyzowano Gmina powinna wprowadzić korekty w dokumentach pani Rutkowskiej. Wójt zawsze może wprowadzić zmiany, które są korzystne dla klienta – wyjaśnia radna Bożena Miedzińska.

Kiedy pani Rutkowska podjęła działania mające wreszcie przywrócić prawidłowość w jej sprawie i złożyła do Rady gminy i Wójta stosowne pismo (pismo z dnia 22 marca 2018 roku) rozpoczęła się batalia przeciwko niej. Rada Gminy przegłosowała uchwałę uznając skargę pani Rutkowskiej za bezzasadną, ponieważ Gmina nie ma obowiązku odprowadzania i opłacania Sładek KRUS w odniesieniu do pani Rutkowskiej. Tak zagłosowało się około 98 procent radnych. – Decyzję radni podjęli w oparciu o opinię radcy prawnego zatrudnionego w gminie. Opinia prawnika gminy, jak stwierdziła radca prawny z Częstochowy, gdzie szukaliśmy wyjaśnień, jest błędna i mija się przepisami prawa w Polsce. Warunkiem wprowadzenia zmian jest fakt powiadomienia KRUS-u przez gminę, że przejmuje ona ich klientkę i zgodnie z prawem opłaca jej składki w ZUS-ie. Gmina tego nie zrobiła, pani Rutkowska – także i składki odprowadza sama – mówi radna Miedzińska.
I to właśnie z inicjatywy Bożeny Miedzińskiej rodzina Rutkowskich uzyskała konkretne wsparcie od ludzi dobrego serca. Mieszkańcy południowej części gminy Przyrów: Andrzej Różycki, Renata i Waldemar Dorsowie oraz Monika Fajer z Częstochowy i Irena i Jan Cieślowscy z Katowic pomogli rodzinie przeprowadzić remont mieszkania i uporządkować zagracone podwórko. Monika Fajer, prezes Stowarzyszenia „Zawsze z ludźmi”, przekazała na rzecz państwa Rutkowskich meble do pokoju dziecięcego oraz wiele rzeczy niezbędnych w domowym gospodarstwie.

URSZULA GIŻYŃSKA
Do GOPS wysłaliśmy zapytania, ale nie uzyskaliśmy na nie odpowiedzi.

Kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Przyrowie

1. Na jakiej podstawie wnieśliście Państwo wniosek do Sądu Rejonowego w Myszkowie wydział Rodziny i Nieletnich o wgląd w sytuację dziecka pani Małgorzaty Rutkowskiej?

2. Jak przez sześć lat GOPS opiekował się dzieckiem niepełnosprawnym i rodziną p. Rutkowskich, która jest Państwa klientem?

3. Czy przez sześć lat GOPS dostrzegł oznaki złej opieki rodzicielskiej?

4. Czy robiliście Państwo wywiady środowiskowe? Jak często?

5. Proszę o ustosunkowanie się do donosu p. S? Czy były wcześniej tego rodzaju pisma oskarżające p. Rutkowskich o nieodpowiednią opiekę?

6. Czy otrzymaliście Państwo jakiś pisma z instytucji typu: szkoła, przychodnia lekarska, ośrodek pomocy specjalistycznej, policja – mówiące o zlej opiece rodziców Rutkowskich nad ich dziećmi?

7. Dlaczego dopuściliście Państwo do tego, że matka opiekująca się dzieckiem niepełnosprawnym i utrzymująca się ze świadczeń pielęgnacyjnych sama musiała opłacać sobie składki w KRUS, skoro zgodnie z prawem, po jej oświadczeniu rezygnacji z pracy zarobkowej w związku z koniecznością opieki nad osobą niepełnosprawną, składki do ZUS powinna odprowadzać gmina?

8. Czy kiedykolwiek tłumaczyliście Państwo p. Rutkowskiej jej prawa i pomogliście załatwić formalności związane z opłatami świadczeń ubezpieczeniowych?

9. Pani Rutkowska Pani Małgorzata Rutkowska bardzo chętnie zgodziła się na asystenta rodziny. Dlaczego GOPS nie zaproponował takiej pomocy wcześniej, wiedząc o tym, że znajduje się tam dziecko niepełnosprawne i są trudne warunki mieszkalne?

10 . Co konkretnie zarzucacie Państwo p. Rutkowskim?




UG

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone