Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 16 (1311) z 2017-04-20, dział : historia

Kacper Kustrzyński z Żarek bohater Powstania Styczniowego

Zbliża się rocznica Bitwy pod Jaworznikiem, która miała miejsce w dniu 24 kwietnia 1863 r. w trakcie Powstania Styczniowego. A my dzisiaj na stronie Gminy Żarki przybliżamy jeszcze inną historię żarczanina, który uratował przyszłego świętego znanego jako Alberta Chmielowskiego. Materiał dostarczył mieszkaniec Żarek Henry Rakowski.


Był rok 1863 trwało powstanie styczniowe. Polacy walczyli o wolność swojej ojczyzny. Powstały liczne oddziały powstańcze. W okolicach Żarek, Lelowa, Janowa działał oddział powstańczy, którego dowódcą był kapitan Zygmunt Chmieliński, jego adiutantem był Adam Chmielowski lat 17. Do oddziału tego wstępowali młodzi mężczyźni często niepełnoletni. Takim był właśnie mieszkaniec Żarek Kacper Kustrzyński liczący zaledwie 17 lat. Wypełniając swój patriotyczny obowiązek poszedł walczyć o wolną Polskę.
Uczestniczył on w wielu bitwach, a w bitwie stoczonej 30 września 1863 roku pod Mełchowem, miejscowości leżącej około 5 km od Lelowa. Była to jedna z największych bitew stoczonych przez oddział Chmielińskiego z Moskalami. Brało w niej udział ok. 800 powstańców. Jednak wojska carskie miały liczebną przewagę i posiadały artylerię. W tej bitwie zginęło 70 powstańców, ale Rosjanie ponieśli większe straty. Wobec przeważającej siły wroga oddział powstańczy wycofał do Lgocianki, a stamtąd do Rogunic.

Wśród rannych w tej bitwie znaleźli się m.in. Kacper Kustrzyński oraz Adam Chmielowski – późniejszy Brat Albert. Rannych powstańców wywieziono do szpitala w Koniecpolu. Szpital był otoczony przez wojska carskie i nikomu tam nie pozwolono wejść. „28 września 1863 roku o godzinie 7 rano zmarł w tym szpitalu Kacper Kustrzyński lat 17 liczący, kawaler pochodzący z Żarek, żołnierz oddziału naczelnika Chmielińskiego, był ciężko ranny pod wsią Mełchowem” – tak napisano w
księdze zgonów.

Jego śmierć wykorzystała rodzina Adama Chmielowskiego, któremu w szpitalu odjęto nogę. Polska załoga szpitala do trumny, w której miał być wyniesiony na cmentarz Kacper Kustrzyński włożono żywego Adama Chmielowskiego. W ten sposób Kacper Kustrzyński już po śmierci uratował życie przyszłemu świętemu. Jak wiemy Jan Paweł II wyniósł go na ołtarze. Z cmentarza rodzina Adama Chmielowskiego zabrała go już nie do jego domu lecz wysłała na leczenie do Francji. W Paryżu kontynuował on studia malarskie,
rozpoczęte wcześniej na Uniwersytecie Warszawskim. Uczyli go wybitni profesorowie francuscy. Po kilkunastu latach pozwolono mu wrócić do Polski do Krakowa. Tu wstąpił do zakonu benedyktynów i założył nowy zakon albertynów, przyjmując imię zakonne Albert. Zakon opiekował się chorymi, biednymi i bezdomnymi. Po kilku latach założył też zakon żeński, nazywany albertynkami. Zakony działają do dnia dzisiejszego. Trzeba nadmienić iż Adam Chmielowski był bardzo zdolny, pozostawił kilkadziesiąt
cenionych obrazów i malowideł, był także poetą. Zmarł w Krakowie w 1916 roku. Po jego śmierci we wsi Mełchów w każdą pierwszą niedzielę maja każdego roku przy wzniesionym krzyżu odprawiana jest uroczysta msza święta za św. Alberta i poległych powstańców. Uroczystość przygotowują siostry albertynki z Krakowa. Rodzina Kacpra Kustrzyńskiego mieszka nadal w Żarkach i jest dumna ze swego przodka, który walczył o wolność dla swej ojczyzny. Warto aby społeczeństwo Żarek pamiętało o młodym powstańcu
bohaterze.
Opracował:


Henryk Rakowski

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone