CZAS POKAZAĆ KLEJNOTY


Jeżeli pani dyrektor częstochowskiego Muzeum Iwona Młodkowska – Przepiórkowska zrealizuje choć w części ambitne plany – to słusznie należeć jej się będą wszelkie możliwe nagrody za osiągnięcia w dziedzinie kultury.

Nie sprowadzajmy bowiem zapowiedzi do technicznych kwestii remontów dwóch obiektów muzealnych. To raczej wydobycie z cienia i zapomnienia naszych klejnotów koronnych. W tym roku gruntowny remont czeka rezerwat archeologiczny na Rakowie. W kwietniu zaś – po latach zamknięcia – otwarta zostanie podziemna ekspozycja – kopalnia rudy żelaza.

Dlaczego to takie ważne?

Zacznijmy od przypomnienia banalnego faktu. Od kilku lat zarówno w Polsce, jak i w świecie wzrasta zainteresowanie wystawiennictwem muzealnym. Z jednej strony mamy możliwość zwiedzania wielkich wystaw, wydarzeń kulturalnych ogromnej rangi – takich jak prezentowana w Warszawie wystawa francuskich impresjonistów. Z drugiej, dostrzegamy odrodzenie idei poszukiwań lokalnej tożsamości. Muzea otwierają się, nowe możliwości technicze umożliwiają kreację nowych form edukacyjnych. Właściwa promocja pozwala właściwie wydobyć rzeczy zapomniane, zaciekawić nimi szeroką publiczność. Zaczyna liczyć się niepowtarzalność. Muzea lokalne i regionalne szukają możliwości wskazania, czym wyróżnia się „mała Ojczyzna” na tle kraju, jakie miała cechy odrębne, co kształtowało charakter mieszkańców.
Ludzie dziś są mobilni. Pasjonujący się kulturą częstochowianin ma pełną możliwość konfrontacji zbiorów własnego muzeum ze zbiorami warszawskich, krakowskich czy także zagranicznych placówek. Jest telewizja, jest Internet – powalający zwiedzać Luwr, Watykan i Prado nie wychodząc z domu. Nie da się więc zaspokoić jego ciekawości sztampą, powtórką drugorzędnych wystaw z większych muzeów. Tak częstochowianin, jak i przybywający do Częstochowy będzie szukał u nas tego, czego gdzie indziej nie znajdzie.

Mamy się czym pochwalić

Było zatem rzeczą smutną, że nie dostrzegano w Częstochowie ważkich, posiadanych atutów. Mieliśmy i mamy w naszym muzeum przynajmniej trzy rzeczy będące unikalnymi. Z niewiadomych przyczyn traktowane jednakże były wstydliwie – tak jak miejski nuworysz wstydliwie traktuje wiejskie pochodzenie.
A zatem… Ogromną szansą jest wykorzystanie etnograficznych zbiorów dotyczących sztuki i rzemiosła związanego z obsługą ruchu pielgrzymkowego. Była to nasza specyfika, grzechem jest niewykorzystanie tego. I tu – miejmy nadzieję – wystawa „Pielgrzym” może być dobrym początkiem eksponowania tych klejnotów.
Skansen archeologiczny. Z przykrością można skonstatować, że przeważająca większość częstochowian nie wie, na czym polega unikatowość tej placówki. A jest to rzecz jedyna w skali Europy. Skansen – nie rekonstrukcja, nie wystawa, ale rezerwat. Ekspozycja znaleziska w miejscu odkrycia. Biskupin, przy całym szacunku dla jego wartości edukacyjnych, jest tylko rekonstrukcją, atrapą. Nasz rezerwat – to autentyk.
I trzecia rzecz, unikatowa w skali kraju, Muzeum Górnictwa Rud. Ważne dla naszej tożsamości – od 600 lat rozwój Częstochowy związany był z górnictwem i hutnictwem rud. Współcześnie coraz częściej w wielu miastach powstają podobne placówki. Zamiar otwarcia muzeum górnictwa rud ogłosiły władze Zakopanego. Dużą frekwencją cieszy się muzeum zabawek w Kielcach (było u nas, lecz straciliśmy je na rzecz miasta nad Silnicą). Liczne grupy turystów odwiedzają sztolnie w Tarnowskich Górach, skansen hutniczy w Chlewiskach, muzeum kolejowe w Chabówce itd. Wzrasta wyraźnie zainteresowanie specyficznym rodzajem zabytku – jakim jest dziedzictwo kultury przemysłowej.
Utworzone w latach sześćdziesiątych, dzięki społecznemu wkładowi inżynierów i techników (m.in. inż. Jerzego Zimnego) nasze Muzeum Górnictwa Rud było w swoim czasie czymś prekursorskim. Jego dzieje – smutnym przyczynkiem historii absurdów. Mieliśmy coś szczególnego i własnymi rękami to mordowaliśmy. Z satysfakcją odbierać można fakt, iż znów powróci do naszego krajobrazu.
Przebudowa pawilonu chroniącego rezerwat archeologiczny i remonty udostępniające rekonstrukcję kopalni rud – to jedno. Czeka nas poważniejsze zadanie. Właściwa promocja posiadanych klejnotów. Bo cóż z tego, że mamy rzeczy unikatowe, skoro wie o tym znikoma garstka częstochowian. Niestety, nauczono nas wzgardy wobec własnej tożsamości. Wycieczki szkolne częściej kierują się ku jadłodajni z hamburgerami niż do muzeum. Starsi zaś wyżej cenią sobie zwiedzanie „Tesco”. Nie traćmy jednakże nadziei, że i do Częstochowy kiedyś dotrze cywilizacja.

JAROSŁAW KAPSA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code